[Kręta] Konrad Sipiera: nie mam sobie nic do zarzucenia

(22)

Pierwszym ruchem, jaki wykonałem opracowując temat Krętej, był kontakt z Konradem Sipierą. Propozycja przeprowadzenia rozmowy przy włączonym dyktafonie została przyjęta niemal natychmiast. Przygotowania do wywiadu zajęły mi trzy wieczory. Zapoznałem się z najważniejszymi problemami inwestycji. Można je wyliczyć w czterech punktach: zjazdy do posesji, wycinka drzewa, bezpieczeństwo oraz odwodnienie ulicy. Następnie odtworzyłem chronologię zdarzeń. Przeczytałem dostępne publicznie dokumenty. Również te publikowane na facebooku przez Arkadiusza Gębicza. Element, którego zabrakło w przygotowaniach to osobista rozmowa z mieszkańcami Krętej. Tę postanowiłem zaaranżować dopiero po rozmowie z wiceprezydentem. Z perspektywy czasu (minął już miesiąc, odkąd po raz pierwszy pochyliłem się nad problemem) uważam to za błąd. Dziś wiem, że miałbym o wiele więcej pytań, nie tylko do Konrada Sipiery ale i do całego zarządu miasta, gdybym wcześniej zapoznał się nie tylko z faktami, ale i żywymi ludźmi, których dotyczy inwestycja.

Z drugiej strony, z faktu „odwróconej logiki” przygotowań do sporządzenia materiałów, które dziś publikujemy, wyniknął paradoksalnie jeden pozytyw. Wiceprezydent dostał absolutnie niczym nieograniczoną możliwość przedstawienia swojego punktu widzenia w sprawie. Bez łapania za słówka. Bez „dociskania”. Bez zawziętego drążenia wątków. Czysta, wolna od szumów, otwarta przestrzeń do wypowiedzi. Wywiad, który przeczytają Państwo za chwilę tak właśnie należy traktować – jako rozmowę, w której przedstawiciel władz miasta bez przeszkód dzieli się swoją opinią o prowadzonej przez miasto inwestycji na Krętej w Tworkach.

17 maja 2019, wywiad z Konradem Sipierą. Pytania zadaje Konstanty Chodkowski, rozmowie towarzyszy Elżbieta Korach.

Jakby Pan ocenił projekt przebudowy ul. Krętej?

Konrad Sipiera: Ścieżka rowerowa jest w tym miejscu potrzebna. Wyodrębnienie ciągów pieszo-rowerowych zwiększa bezpieczeństwo pieszych, zwłaszcza tych którzy są najbardziej narażeni – dzieci.

Inwestycja przy przebudowie ulicy Krętej została rozpoczęta za poprzedniej kadencji, przejęliśmy ją z dobrodziejstwem inwentarza. Nie można zmieniać konia w biegu, gdy pod względem formalnym i prawnym wszystko jest zgodne z obowiązującymi przepisami.

W toku wydarzeń wokół przebudowy Ul. Krętej, pojawiła się opinia eksperta – dra Tadeusza Kopty. Czy zapoznawał się Pan z nią?

KS: Każda inwestycja ma swój rytm. Jest czas konsultacji i czas realizacji – przedstawianie opinii, której nie chciałbym oceniać, na etapie realizacji nie jest zbyt konstruktywne.

Czyli nie chce się Pan odnosić do tej opinii?

KS: Czy wie Pan na czyje zlecenie była przygotowywana powyższa opinia?

Arkadiusza Gębicza – to nie jest tajemnicą.

KS: Pan Redaktor pozwoli, że nie będę się do niej odnosić.

Jeśli odrzucić tę opinię, to powstaje pytanie: czy Urząd Miasta zamawia opinie u swoich ekspertów? Bądź czy są eksperci przygotowujący opinie na zlecenie Urzędu?

KS: Decyzja o realizacji przebudowy ul. Krętej w obecnym kształcie nie zapadła jednoosobowo.  W Urzędzie Miasta zatrudniamy specjalistów, którzy odpowiadają za powierzone im obszary funkcjonowania miasta. Nasi pracownicy mają wszelkie niezbędne uprawnienia do prowadzenia takich projektów (jak np. projekt przebudowy Ul. Krętej – przyp. K.Ch.). Przed wcieleniem planów w życie są one analizowane i oceniane przez pracowników Urzędu Miasta.

W minionym tygodniu Pan Gębicz opublikował w Internecie zdjęcia ukazujące krawężnik wybudowany w ramach przebudowy tuż przed jedną z posesji. Różnica wysokości między krawężnikiem, a poziomem zjazdu do posesji wynosi ponad 30 centymetrów. Ja na przykład byłbym bardzo zdenerwowany, gdybym zastał przed swoją posesją coś podobnego. Jakby się Pan odniósł do tego zarzutu?

KS: Do sprawy będę mógł się odnieść po zakończeniu projektu i dokonaniu jego odbioru.

Nawet jeśli ten krawężnik widoczny jest już teraz? On już został wybudowany.

KS: To prawda, krawężnik jest wykonany ale równie dobrze możemy spojrzeć na ul. Stalową, która jest jeszcze w trakcie remontu i w obecnej chwili też będzie można powiedzieć, że jakieś wysokości się nie zgadzają, ponieważ inwestycja nie została jeszcze zakończona. Czas na oceny będzie podczas odbioru inwestycji. Zachęcam Mieszkańców do zgłaszania uwag do realizowanych inwestycji – będziemy się im przysłuchiwać i w miarę możliwości reagować. Po zakończeniu inwestycji można spotkać się na miejscu i przedyskutować efekt prac.

Z wielką chęcią.

Grupa Apogeum – wokół niej wywiązała się dość spora dyskusja na Facebooku. Proszę opowiedzieć co Pana wiąże lub wiązało z tym przedsiębiorstwem?

KS: W latach 2010-2017  prowadziłem własną działalność gospodarczą i współpracowałem ze spółką Apogeum Real Estate – proszę nie mylić z Apogeum sp. z o. o. Dla firmy Apogeum Real Estate wykonywałem zadania na podstawie kontraktu. Zajmowałem się zarządzaniem i administrowaniem nieruchomościami na terenie całego kraju.

Czy dobrze się domyślam, że mówiąc „kontrakt” ma Pan na myśli tak zwaną „umowę B2B”?

KS: Dokładnie tak. Nigdy nie byłem pracownikiem etatowym firmy Apogeum Real Estate. W 2017 roku rozwiązałem współpracę z Apogeum Real Estate i nasze drogi się rozeszły. Chciałbym zaznaczyć, że nigdy nie miałem żadnych powiązań z Apogeum sp. z o. o., która zajmuje się wykonaniem projektu przebudowy ul. Krętej.

Żadnych, czyli również osobistych. Czyli rozumiem, że nie zna Pan osobiście osób, które zarządzają Apogeum sp. z o. o.?

KS: Znam Pana Macieja Zackiewicza, który jest prezesem Apogeum Real Estate i – z tego co mi wiadomo – również Apogeum sp. z o. o.

I nie utrzymujecie Państwo kontaktów do dziś?

KS: Od 2017 roku nie mamy żadnych kontaktów, ponieważ nasze drogi się rozeszły. Rozwiązałem wtedy naszą umowę o współpracy.

I na stopie osobistej te kontakty również ucichły?

KS: Potwierdzam, te kontakty ucichły.

Czy Pana zdaniem fakt, że Urząd Miasta zleca prace spółce Apogeum sp. z o. o. nie budzi żadnych wątpliwości etycznych?

Elżbieta Korach: Proszę doprecyzować: jakie prace?

Chociażby zlecenie planów przebudowy ulic Krętej, Malwy czy Tuwima…

KS: Działamy zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa – to po pierwsze. Po drugie – spółka (Apogeum sp. z o. o. – przyp. K.Ch.) realizuje zlecenia dla miasta Pruszkowa od 2016 roku. Po trzecie – jest przyjęte, że kiedy Urząd Miasta wysyła zapytania do firm, to są to przede wszystkim firmy, z którymi już współpracuje bądź współpracował. Ponadto, w przypadkach, o których Pan wspomniał, spółka Apogeum złożyła miastu najniższą (cenowo – przyp. K.Ch.) ofertę. Nie wiem z jakiego powodu ta oferta miałaby być przez miasto odrzucona.

Przeglądałem w BIP-ie przetargi do których stawała Apogeum sp. z o. o. Zauważyłem, że w poprzedniej kadencji miasto zawiązywało z ta spółką mniej kontraktów, niż w obecnej. Co więcej, w poprzedniej kadencji natykałem się na przetargi, w których spółka Apogeum była odrzucana, tj. zdarzało się jej przegrywać przetargi. Nie znalazłem natomiast takich przetargów w obecnej kadencji.

EK: Chciałabym zauważyć, że obecnie opracowujemy dwadzieścia cztery projekty drogowe, z czego trzy kontrakty ma Apogeum sp. z o. o. Może jest więcej projektów realizowanych jednocześnie, dlatego zdarzyło się, że Apogeum sp. z o. o. dostała jednocześnie trzy kontrakty.

KS: Proszę pamiętać, że zawsze działamy zgodnie z Regulaminem udzielania zamówień publicznych, który został przyjęty jeszcze przez poprzedniego Prezydenta. Czy można czynić zarzuty wobec takich decyzji? Wydaje mi się, że nie. Nie ma innych przesłanek w dokonywaniu wyboru co do wykonawców.  Pragnę stanowczo zaznaczyć – nigdy nie prosiłem Urzędu, aby Apogeum sp. z o. o. była zapraszana. Przypominam – współpraca miasta z tą spółką trwa od 2016 roku.

Jaka jest pana osobista, czy może nawet polityczna ocena działalności Pana Arkadiusza Gębicza i jego wpływu na przebieg inwestycji na ul. Krętej?

KS: Pan Arkadiusz Gębicz jest znaną osobą w Pruszkowie, interesuje się sprawami miasta. Odnoszę wrażenie, że pan Arkadiusz zwiększył swoją aktywność w ostatnich miesiącach. Często zapraszamy go do nas, aby przyglądał się naszym pracom, bo my nie mamy nic do ukrycia.

Co do jego działalności – niejednokrotnie spotykaliśmy się z Panem Arkadiuszem i próbowaliśmy dojść do porozumienia. Urząd Miasta jest zobligowany do przestrzegania prawa – wszystkie postępowania, które toczyły się w sprawie ul. Krętej przed różnego rodzaju instytucjami zostały rozstrzygnięte na korzyść miasta. Nie ma podstaw aby anulować budowę ciągu pieszo-rowerowego, co więcej inwestycja jest częściowo sfinansowana ze środków unijnych, w kooperacji z innymi samorządami. Rezygnacja z tego odcinka mogłaby spowodować daleko posunięte konsekwencje, włącznie z utratą środków zewnętrznych przez nas i naszych partnerów. Jako człowiek rozumiem emocjonalne podejście do sprawy, jednak jako osoba zarządzająca miastem muszę brać pod uwagę wszystkie czynniki związane z inwestycją.

Pan Arkadiusz usiłuje bronić swoich praw, czyż nie? Zwraca uwagę na te krawężniki, na wycinkę drzew…

KS: Na tyle, na ile mogliśmy, poprowadziliśmy tę ścieżkę tak, żeby tych drzew nie wycinać. Ostatecznie wycięto tylko jedno drzewo.

Mówimy o starym jesionie.

EK: Niestety to drzewo musiało zostać wycięte.

Z jakiego powodu?

EK: Ponieważ kolidowało ze ścieżką.

I nie można było przesunąć tej ścieżki?

EK: Naprawdę nie jesteśmy urzędem, który wycina drzewa ot tak. Niestety tego jednego akurat nie udało się uratować.

Jeśli chodzi o mieszkańców ul. Krętej i Pana Gębicza, to proszę też zwrócić uwagę, że od początku spotykamy się z mieszkańcami i słuchamy ich. To właśnie na wniosek mieszkańców, którzy obawiali się, że przebudowa ścieżki spowoduje zalewanie ich posesji, wprowadziliśmy nowe zadanie: kanalizacja deszczowa ulicy Krętej – obecnie trwają prace projektowe. Również dla uspokojenia Pana Arkadiusza wprowadziliśmy system drenażu wody opadowej (w ramach realizowanej już przebudowy – przyp. K.Ch.).

Widziałem, że ten system drenażu również został przez Pana Arkadiusza skrytykowany.

EK: I właśnie tak niestety wygląda nasza współpraca. Naprawdę wychodzimy naprzeciw, chcemy współpracować z Panem Arkadiuszem i jego sąsiadami, a z drugiej strony każda nasza propozycja jest negowana.

KS: W mojej ocenie walka też toczy się o przestrzeń przed posesjami. Teraz zostanie ona zagospodarowana,  wcześniej dzieci i rodzice zmuszeni byli do chodzenia ulicą, a w miejscu, budowanego ciągu pieszo-rowerowego  stały samochody. Uważam, że to też jest jednym z powodów protestów Pana Arkadiusza.

Śledząc wszystkie wydarzenia związane z przebudową ul. Krętej doszedłem do dość prostego wniosku – być może problemu by nie było, gdyby w mieście obowiązywała wiążąca prawnie strategia budowy infrastruktury rowerowej. Jakby się Pan odniósł do pomysłu stworzenia takiej strategii?

KS: Taka inicjatywa spotka się z naszą pełną aprobatą. Powołaliśmy w urzędzie odpowiednie komisje, m. in. komisję ds. rozwiązywania problemów komunikacyjnych naszego miasta. Jest to odpowiednie forum do uregulowania zasad budowy ścieżek rowerowych w Pruszkowie. Jestem w pełni otwarty na rozmowy w powyższej sprawie..

EK: W kwestii ścieżki przy ul. Krętej – inwestycja jest dofinansowana ze środków unijnych. Jednym z warunków koniecznych do wypełnienia, aby otrzymać to dofinansowanie, jest utrzymanie zgodności inwestycji ze standardami warszawskimi. Każda ze ścieżek realizowanych w ramach tego projektu spełnia wszystkie kryteria standardów warszawskich.

Czy chcieliby Państwo dodać coś od siebie, bądź poruszyć kwestię, której ja nie poruszyłem?

KS: Na zakończenie chciałbym zaznaczyć,  że w sprawie ul. Krętej nie mam sobie nic do zarzucenia. Inwestycja jest prowadzona transparentnie, a ja nie uchylam się od odpowiedzi na żadne pytanie. Jestem otwarty na rozmowę, jednak jeśli nadal będą pojawiać się publicznie niczym niepoparte zarzuty będę zmuszony do skutecznej obrony mojego dobrego imienia.

Powtórzę również, że współpraca miasta z firmą Apogeum sp. z o. o. trwa od wielu lat. Kierowanie zapytań również do tej spółki jest dość naturalne.

Jeśli chodzi o przebudowę Ul. Krętej – jak wspomniałem – na ocenę, w tym ocenę jakości wykonawstwa, przyjdzie czas po zakończeniu inwestycji, jeśli oczywiście uda się te inwestycję ukończyć. Na chwilę obecną otrzymuję niepokojące sygnały z wydziału (Wydział Inwestycji, Remontów i Infrastruktury Technicznej – przyp. K.Ch.), że mieszkańcy ul. Krętej w tym w szczególności Pan Gębicz mocno utrudniają przeprowadzenie koniecznych prac.

Utrudniają fizycznie?

KS: Tak, fizycznie. Chciałbym zasygnalizować, że to może się wiązać z dodatkowymi kosztami dla miasta.

***

Po wyłączeniu dyktafonu kontynuujemy rozmowę na temat sytuacji na Krętej, jednak w luźniejszym tonie. Właśnie wtedy wiceprezydent i naczelnik wydziału inwestycji podnieśli wątek sprawy, którego wcześniej nie poruszałem. Otóż inwestycja na Krętej dokonywana jest w ramach szerszego projektu unijnego, przy porozumieniu wielu gmin.

Jeszcze w czasie kampanii wyborczej po sieci krążyły zdjęcia Jana Starzyńskiego z uśmiechem ściskającego dłoń prezydenta Żyrardowa. Ogłaszano wtedy przystąpienie do realizacji projektu, którego celem było wybudowanie sieci ścieżek rowerowych prowadzących z Żyrardowa do samej Warszawy. To właśnie w ramach tego przedsięwzięcia realizowana jest przebudowa Krętej. Elżbieta Korach wytłumaczyła mi, że radykalna zmiana projektu na tym etapie nie wchodzi w grę ze względu na ryzyko utraty środków. Nie tylko przez Pruszków, ale i przez zaangażowane ościenne gminy.

Fakt ten wprawdzie nie usprawiedliwia niedociągnięć i zaniedbań, które opisuję w drugim artykule na temat Krętej. Tłumaczy jednak bardzo wiele – przede wszystkim pośpiech i determinację urzędu miasta w dopięciu projektu za wszelką cenę.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Konstanty Chodkowski

Warszawiak z urodzenia, pruszkowiak z wyboru. Były dziennikarz zajmujący się tematyką Europy Wschodniej. Dziś hobbystycznie pisuje o Pruszkowie. Z zawodu programista. Szczęśliwy narzeczony swojej narzeczonej. Właściciel psa.

PROFIL REDAKTORA