Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Koniec stacjonarnych sesji, radni wracają do zdalnych obrad. Czyżby ucieczka przed mieszkańcami?

Sławomir BUKOWSKI
Głosami klubu SPP najbliższe sesje odbywać się będą online. Oficjalnym powodem jest sytuacja covidowa, ale rzeczywista przyczyna może być inna.
Telekonferencja
Ilustracja: Telekonferencja

W poniedziałek na wniosek prezydenta Pruszkowa Pawła Makucha odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miasta Pruszkowa. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów w porządku obrad było przyjęcie uchwały w sprawie zawieszenia – na razie do końca maja – stacjonarnych sesji i przeniesienia ich na platformę internetową Zoom. Projekt uchwały odczytał przewodniczący rady Krzysztof Biskupski (SPP). Próbę uzasadnienia podjął zaś wiceprzewodniczący Piotr Bąk (KO).

– Uchwałę podejmujemy, bo w urzędzie miasta stwierdzono zwiększone zachorowania na COVID-19, chodzi o to aby zapewnić bezpieczeństwo pracowników, radnych i innych osób – powiedział Bąk. Odniósł się też do komentarzy, które od kilku dni pojawiają się w mediach społecznościowych. – Nie odczuwam tego jako uciekanie za monitor, jestem gotowy spotykać się stacjonarnie, ale covid był jednym z  czynników, które spowodowały wysoką śmiertelność – mówił. Dodał, że z uwagi na sytuację sanitarną prezydent podjął decyzję o wprowadzeniu pracy rotacyjnej w różnych wydziałach urzędu.

Jednak gdy radna Anna-Maria Szczepaniak (niezrzeszona) zapytała prezydenta o liczbę zachorowań na COVID-19 w urzędzie, nie uzyskała odpowiedzi, gdyż takie statystyki nie są prowadzone. Ewa Białaszewska (PiS) z kolei dopytywala, czy nie wystarczyłaby praca radnych w trybie zdalnym tylko przez miesiąc. – Przecież lekarze diagnozując covid wypisują 5 dni zwolnienia, mówiąc, że potem zakaźności już nie ma – mówiła Białaszewska.

Nie doczekała się jednak odpowiedzi, bo dyskusja została ucięta – radny Mieczysław Maliszewski (SPP) złożył formalny wniosek o jej zakończenie i został on przyjęty. W ostatecznym głosowaniu uchwała o zawieszeniu obrad stacjonarnych przeszła głównie dzięki radnym SPP. Za przeniesieniem obrad w tryb zdalny zagłosował prawie cały klub (Krzysztof Biskupski, Karol Chlebiński, Eugeniusz Kulpa, Olgierd Lewan, Mieczysław Maliszewski, Grzegorz Margas, Józef Moczuło i Józef Osiński), wsparła ich dwójka radnych KO (Piotr Bąk i Dorota Kossakowska) oraz niezrzeszeni: Anna Wasielewska i Andrzej Kurzela. Przeciwni przenoszeniu prac do online'u byli radni PiS (Ewa Białaszewska, Dariusz Krupa, Kazimierz Mazur, Paweł Zagrajek), niezrzeszeni: Anna-Maria Szczepaniak oraz Grzegorz Szachogłuchowicz, a także Jacek Rybczyński z klubu SPP oraz Małgorzata Widera z KO. Dwóch wstrzymało się od głosu: Edgar Czop oraz Jakub Kotelecki – obaj niezrzeszeni.

Choć Piotr Bąk omawiając uchwałę mówił o sytuacji covidowej, uwagę zwraca sekwencja ostatnich wydarzeń. Na poprzedniej, styczniowej sesji rady miasta zjawili się mieszkańcy-aktywiści, którzy wytknęli radnym z Komisji Prawa, szczególnie Olgierdowi Lewanowi, kardynalne błędy w projekcie nowelizacji statutu miasta, a także próby pisania prawa pod siebie. Z krytyką mieszkańców spotkało się też desygnowanie Lewana do prezydium rady, które oznaczało nierespektowanie zasady parytetów politycznych i ogólnie idei demokracji (pisaliśmy o tym TUTAJ i TUTAJ). Zawieszenie stacjonarnych sesji oznacza w praktyce istotne ograniczenie mieszkańcom możliwości uczestnictwa w nich i kontrolowania uczciwości podejmowanych decyzji, zainteresowani zmuszeni są „wdzwaniać się”, by wygłosić komentarz, który po pierwsze z powodu ograniczeń technicznych bywa niezrozumiały, a po drugie radni niechętnie się do niego ustosunkowują.

Komentarz autora:

Z respektowaniem reguł demokracji w Pruszkowie jest słabo, o czym regularnie piszemy w portalu zpruszkowa.pl. Prowadzona od kilku miesięcy walka mieszkańców o jawność życia publicznego spotkała się z, delikatnie mówiąc, niechętnym przyjęciem ze strony niektórych radnych. Piotr Bąk z Koalicji (nomen omen) Obywatelskiej w oficjalnej korespondencji pisał o mieszkańcach jako grupie „kilku Panów” stosujących siłę, którym brakuje logicznych argumentów i próbują narzucać swoje stanowisko (tymczasem jawność pracy radnych zagwarantowana jest w samej Konstytucji RP i opisana w kilku ustawach). Decyzja o przeniesieniu sesji do internetu to kolejny krok w tył w urzeczywistnianiu idei transparentności i krzewieniu postaw obywatelskich.

Rzeczywistość jest dziś taka: biura, urzędy, w tym Urząd Miasta Pruszkowa, pracują, dzieci chodzą do szkoły, transport miejski działa, sklepy są otwarte, targowisko funkcjonuje normalnie, zwykli mieszkańcy jeżdżą do pracy (choć bywa stosowany tryb hybrydowy). Tymczasem radni Pruszkowa wolą obradować zamknięci w mieszkaniach, choć wystarczyłoby zaopatrzyć się w najbliższej aptece w maseczki, gdyby któryś odczuł taką potrzebę.

Czy COVID-19 to dla radnych, szczególnie SPP, wygodna wymówka, aby unikać mieszkańców własnego miasta? Wyniki poniedziałkowego głosowania wyraźnie na to wskazują.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Paweł Łapiński - kapitan drużyny Znicz Basket Pruszków w 2 Lidze Mężczyzn. Fot.: Jan Ochnio Sport

Ruszamy z play-off! Kapitan Znicza Basket Pruszków, Paweł Łapiński w krótkiej rozmowie

Łukasz DMOCHOWSKI

Wiem, że kibice oraz cała społeczność jest przyzwyczajona do poziomu 1-ligowego w Pruszkowie. Tego też na pewno oczekują. Jesteśmy w stanie im dać na ten moment tyle, ile dajemy. Widzę, że bardzo Nas wspierają i nie zostawiają w trudnych momentach. Myślę, że właśnie po tym można poznać prawdziwych wiernych kibiców - mówi w rozmowie z Łukaszem Dmochowskim Paweł Łapiński, kapitan Znicza Basket Pruszków.

REDAKCJA POLECA
31 marca kończy się umowa dzierżawy budynku przy ul. Stanisława 30 w Pruszkowie. Fot.: Google Street View/KnowYourMeme.com Gospodarka Komunalna

Nie ma i nie będzie - władze Pruszkowa wycofały się z planów otwarcia świetlicy przy ul. Stanisława 30

Konstanty CHODKOWSKI

To już pewne. Plan otwarcia świetlicy środowiskowej w budynku przy ul. Stanisława 30 trafia do śmietnika. Obiekt dzierżawiony przez miasto od 1 stycznia 2025 roku wraca pod zarząd Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej z początkiem kwietnia. Nieruchomość miała służyć mieszkańcom pruszkowskiej Ostoi. 

Fot.: www.petycjeonline.com, Facebook/GPA - Grodziskie Przewozy Autobusowe Transport Publiczny

Mieszkańcy Nadarzyna walczą o poprawę komunikacji. Petycję do wójta i starosty pruszkowskiego podpisało już ponad 800 osób

Sławomir BUKOWSKI

Chodzi o korektę trasy linii GPA 63 albo uruchomienie nowego połączenia do Starej Wsi i Rozalina, a także o honorowanie na linii 63 Karty Nadarzyniaka w dojazdach do Warszawy. Bo skoro w Pruszkowie w autobusach GPA można jeździć z Kartą Mieszkańca Pruszkowa, dlaczego Nadarzyniacy mieliby być traktowani gorzej?