Ruszyły prace na ulicy Lipowej od studni oligoceńskiej do mostku na Utracie. Urząd miasta na szczęście poprawił felerną koncepcję sprzed roku.

Po raz pierwszy o przygotowaniach do tej inwestycji napisał w 2019 roku społecznik Arek Gębicz. Pokazał mapy, z których wynikało, że obecna błotnista uliczka zamieni się w chodnik, wzdłuż niej poprowadzona zostanie ścieżka dla rowerów, ale przy okazji wyciętych zostanie kilka drzew. Gębicz tłumaczył, że to kolejna bezsensownie planowana w Pruszkowie inwestycja, która wyrządzi szkody przyrodzie. Urząd miasta na te doniesienia zareagował błyskawicznie, ale w swoim stylu, twierdząc, że… społecznik nie ma racji, bo koncepcja to tylko koncepcja, a nie projekt wykonawczy i wcale nie jest powiedziane, że projekt dokładnie odzwierciedli to, co wcześniej wyrysowano na mapach.

15 lipca 2020 roku prace ruszyły. Co się okazuje? Wycinki nie będzie. Chodnik wraz ze ścieżką zmieszczą się w obecnym przekroju drogi. Chodnik wyłożony zostanie betonowymi płytami, ścieżka będzie – zgodnie ze sztuką – asfaltowa. Urząd miasta nie zdecydował się jednak spełnić propozycji Gębicza, żeby zarówno nawierzchnia chodnika, jak i ścieżki, była mineralno-żywiczna – taka jak na wybudowanych niedawno drogach rowerowych w Podkowie Leśnej. Być może urzędnicy obawiali się kłopotów, jakie 10 lat temu mieli z alejkami w parku Sokoła, gdzie w ramach rewitalizacji asfalt zastąpioną właśnie żywicą mineralną. Już kilka miesięcy po odebraniu prac żywica zaczęła się wykruszać, pojawiły się dziury. Łatanie nic nie dawało, w końcu główną aleję przebudowano po raz wtóry i położono tradycyjną, brzydką, ale solidną szarą kostkę betonową. Winę za złą jakość prac ponosił oczywiście wykonawca, jednak urząd miasta nie potrafił wymóc na nim dochowania standardów. Przykład Podkowy Leśnej co prawda pokazuje, że wykonawcy można przypilnować, ale z perspektywy pruszkowskiego urzędnika lepiej położyć płyty chodnikowe i asfalt, niż ryzykować z żywicą i narażać się potem na kąśliwe uwagi społecznika, że gdzieś coś się wykrusza albo odstaje.

Z przebudową Lipowej wiąże się ciekawostka. Urząd miasta przed przystąpieniem do inwestycji poprosił o opinię Mazowieckiego Konserwatora Zabytków (MKZ). Ten dał aprobatę. Sam ten fakt oznacza jednak diametralną zmianę podejścia pruszkowskich władz do problemu granic parku podlegającego ochronie – według opinii prezentowanych przez naczelnik Wydziału Planowania Przestrzennego Krystynę Sławińską granica zabytku biegnie groblą mniej więcej na przedłużeniu ulicy Hubala. Arek Gębicz prezentuje zaś opracowania, z których wynika, że także „nowa” część parku Potulickich, gdzie dziś stoi studnia oligoceńska, podlega pod konserwatora. Urząd miasta prosząc o opinię MKZ być może chciał ubiec ewentualne zarzuty, że nie zadbał o uzgodnienia. Ale w tym momencie to działanie może mieć kolosalne znaczenie dla budowy kontrowersyjnego megabloku przy ulicy Pawiej – czy deweloper także powinien był uzgodnić plany swojej inwestycji z MKZ? Niewykluczone. Jeśli tak, może to być kolejny przyczynek do unieważnienia wydanej mu przez urząd miasta decyzji o warunkach zabudowy oraz samego pozwolenia na budowę.

I jeszcze jedna ciekawostka. W maju na portalu zpruszkowa.pl opisaliśmy fuszerkę na ścieżce rowerowej na ulicy Krętej w Tworkach. Na skrzyżowaniu z Węglową zjazd z niej miał postać wysokiego zeskoku z krawężnika. Fuszerka została naprawiona. Urząd miasta polecił drogowcom nadlać asfaltu tak, aby zjazd i wjazd na ścieżkę mogły odbywać się płynnie i były bezpieczne dla rowerzystów. Mała rzecz, a cieszy.