Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Kolejny konflikt w szkole w Michałowicach

Sławomir BUKOWSKI
Rodzice skarżą się, że dzieci korzystające ze szkolnej świetlicy, jeśli wyjdą na zajęcia dodatkowe, mają zakaz powrotu do niej – nawet jeśli to jest środek dnia!
Małgorzata Widera - dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Michałowicach
Ilustracja: Małgorzata Widera - dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Michałowicach

Dyrektorką Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Michałowicach jest Małgorzata Widera, pruszkowska radna, przewodnicząca Komisji Oświaty, Kultury i Sportu Rady Miasta Pruszkowa. Widera była bohaterką artykułów na portalu zpruszkowa.pl, w których opisywaliśmy kulisy prowadzonej przez nią polityki kadrowej, polegającej na zatrudnieniu w szkole koleżanek z rady miasta, a także członka rodziny radnego powiatu pruszkowskiego na stanowisku menedżera ds. sportu (a przecież w czasie pandemii większość zajęć sportowych nie odbywa się). Po naszych publikacjach do redakcji zaczęły docierać informacje o różnych wydarzeniach rozgrywających się na terenie szkoły, budzących niepokój rodziców. Teraz w placówce rozgorzał kolejny konflikt. O zasady korzystania ze świetlicy.

Rodziców uczniów wzburzyły informacje, jakie otrzymali od pracowników placówki. „Po zajęciach dodatkowych dzieci nie mogą wrócić na świetlicę. Jeżeli więc rodzice nie mogą odebrać dziecka po zajęciach, dziecko nie może w nich uczestniczyć. Jeżeli jednego dnia dziecko ma glinę (zajęcia lepienia z gliny – przyp. red.), angielski i tańce, rodzic musi jeździć w tę i z powrotem albo dziecko nie chodzi. Efekt jest taki, że rodzice tracą czas na jeżdżenie albo dzieci nie korzystają z zajęć, bo przecież nie każdy może odebrać dziecko o 12.30, potem zawieźć na 14.20, odebrać o 16.00 i zawieźć jeszcze raz na 16.30 i odebrać o 17.30 (…) Małgorzata Widera, czemu to ma służyć? Z jakich przepisów to wynika? Jest to olbrzymie utrudnienie dla rodziców, którzy w większości przecież pracują. Jest to bardzo przykre dla dzieci, które po miesiącach siedzenia w domu, nie mogą uczestniczyć w, często ulubionych, zajęciach, na które chodzą koledzy z klasy, bo rodzice pracują i nie mogą ich wozić” – pisze jedna z matek.

Jej wpis zamieszczony na lokalnym forum dyskusyjnym w Michałowicach rozpętał burzę. „To są jakieś wyższe opary absurdu?” – pyta inna matka. „Nie, to nie jest możliwe. To na pewno jakaś plotka i nieporozumienie. To jest tak idiotyczne i bezcelowe, że nie ma prawa bytu. Na bank, ktoś źle zrozumiał panią dyrektor. Nawet ona by nie wpadła na tak idiotyczny pomysł” – pisze inna. „Niestety, maila o takiej treści dostaliśmy za pośrednictwem Librusa” – opada odpowiedź. „Napisałam zapytanie do Pani Widery przez Librusa, ale nie dostałam odpowiedzi... Chyba Panią Wójt trzeba będzie prosić o pomoc. W przeciwnym razie nie doczekamy się odpowiedzi” – brzmi kolejny komentarz.

Z upływem czasu negatywnych opinii przybywa: „Szanowni Rodzice, Rado Rodziców, a może najwyższy czas, aby na najbliższym zebraniu Rady Rodziców przedyskutować zbieranie podpisów za odwołaniem Pani Dyrektor? Po tych wszystkich incydentach, które miały miejsce (…) oraz tym, co tutaj Państwo opisujecie, należałoby się nad takim wnioskiem poważnie zastanowić. Według mnie nie ma żadnego uzasadnienia, dlaczego dzieci nie mogą wracać po glinie czy tańcach do świetlicy. Szkoła pod rządami p. Widery bardzo się zmieniła, niestety w wielu przypadkach na gorsze. Zaznaczam również, że szkoła to nie jest prywatny folwark dyrektora, tylko miejsce, gdzie mają przebywać nasze dzieci, chętnie tam chodzić i mieć jak najlepsze warunki”.

Co ważne, rodzice zamieszczają komentarze używając swoich oficjalnych profili fejsbukowych, występują na nich z imienia i nazwiska.

Co na to dyrektorka szkoły? Wysłaliśmy do niej pytania o sens wprowadzenia zakazu, który wzburzył rodziców, czekamy na odpowiedź. Ale ponieważ Małgorzata Widera zadawanie pytań radnemu przez dziennikarzy nazywa stalkingiem, a prośby o udzielenie odpowiedzi w określonym – nawet odległym – terminie uznaje za niedopuszczalne, uzyskane od niej odpowiedzi opublikujemy, gdy je dostaniemy. O ile oczywiście je otrzymamy.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

REDAKCJA POLECA
Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie Edukacja i Oświata

Wyluzowany wuefista czy przekroczenie granic? Skargi na nauczyciela w "Zanie" wpływały przez cały rok, ale rzecznik dyscyplinarny ich nie zobaczył

Konstanty CHODKOWSKI

Przez cały rok szkolny 2025/2026 do dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana w Pruszkowie wpływały skargi na zachowanie nauczyciela wychowania fizycznego wobec uczennic: od niestosownych komentarzy, przez wizyty w żeńskiej przebieralni, po zamknięcie trzech uczennic w szkolnym magazynku. Dyrekcja ani razu nie zawiadomiła rzecznika dyscyplinarnego, choć wymaga tego Karta Nauczyciela. Rodzice załamują ręce z bezradności, nauczyciele mówią o zamiataniu sprawy pod dywan.