Urodą nie grzeszy. Połatana nawierzchnia, wąskie, krzywe chodniki, piesi żeby się wyminąć, schodzą na jezdnię. Do 2018 roku ze Szczęsnej korzystali głównie mieszkańcy bloków stojących przy Chopina, traktując ją jako skrót do dworca PKP. Ale tylko za dnia, bo wieczorami okolica raczej zniechęcała do spacerów, zwłaszcza, że przez lata stała tam opuszczona kamienica i straszyła pustymi oknami.

W 2018 roku po otwarciu Nowej Stacji Szczęsna wróciła do łask. To dziś najkrótsze dojście z centrum Pruszkowa do galerii handlowej. Wzrósł też ruch samochodów, kierowcy lawirują labiryntem wąskich uliczek, żeby nie nadkładać drogi ulicą Kościuszki czy przez osiedle Staszica. Wielu przeklina ciasne skrzyżowanie z Obrońców Pokoju. Niewprawny kierowca musi się tam dobrze nagimnastykować.

Szczęsna wiele razy ujmowana była w planach remontowych, ale zawsze w bliżej niesprecyzowanych okolicznościach z nich wypadała. Oficjalnie – inne drogi były ważniejsze, nawet te na dalekich peryferiach. Jednak prawdziwy powód prawdopodobnie był inny. W mieście rządzonym przez Samorządowe Porozumienie Pruszkowa nie wypadało inwestować w rejon, w którym mieszka rodzina stojąca po drugiej stronie politycznej barykady. Rodzina państwa Sipierów.

O fatum wiszącym nad Szczęsną pytam Konrada Sipierę. – Fatum? No chyba coś w tym jest – śmieje się wiceprezydent Pruszkowa. – Niezręcznie mi o tym mówić, mieszkam w tej okolicy, choć adres mojego domu to nie jest Szczęsna. Ale tak, ten fakt na pewno miał tu znaczenie.

Po przegranej w wyborach prezydenta Jana Starzyńskiego nowa ekipa podjęła próbę wyremontowania nieszczęsnej Szczęsnej. Prace miały ruszyć w 2021 roku. Inwestycja została wpisana do projektu budżetu wraz z ulicą Grafitową. Ale… stało się to, czego można się było spodziewać. Plany kolejny raz storpedowano. Poprawkę do budżetu zgłosił – a jakże – radny SPP Karol Chlebiński w imieniu kierowanej przez siebie Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Dlaczego? Nie wiadomo, Chlebiński swojej poprawki nie uzasadnił, ale nawet bez uzasadnienia z miejsca zyskała akceptację pozostałych radnych SPP oraz KO. 

Szybko okazało się, że Chlebiński nieco przestrzelił. Najprawdopodobniej nie sprawdził, że trwają już prace projektowe poprzedzające przebudowę. Gdyby jego poprawka zabierająca pieniądze z remontu Szczęsnej przeszła na sesji rady miasta, Pruszków nie miałby z czego zapłacić zewnętrznej firmie. Radni SPP i KO ze swojej propozycji, jak i paru innych, wycofali się jak niepyszni. Przywrócili pieniądze na Szczęsną, ale… nie w całości. – Tylko do wysokości środków zaangażowanych w projekty. Na samą przebudowę pieniędzy znów nie ma – mówi Sipiera.

– Nie ma pan wrażenia, że to rodzina państwa Sipierów znów stała się powodem próby zablokowania inwestycji? – pytam wiceprezydenta. Konrad Sipiera: – Nie czarujmy się, taki powód też był. Dlatego spójrzmy na inny przykład, radnego ze Żbikowa Józefa Moczułę. Jakby prześledzić historię inwestycji zrealizowanych przez miasto na ulicy Rysiej, to można by zobaczyć, że jest to ulica bardzo doinwestowana, szczególnie do pewnego kluczowego momentu – mówi. Jak wiemy, radny Moczuło jest wieloletnim radnym SPP, ugrupowania, które sprawowało rządy w Pruszkowie przez 20 lat.

Czy ta trwająca od kilkunastu lat wojenka ma w ogóle głębszy sens? Ulica Szczęsna ma raptem 130 metrów długości. Projekt zakłada nie tylko przebudowę chodników i nawierzchni, ale też przebicie przejazdu do Grafitowej. Dziś jadąc Szczęsną od Chopina na końcu natrafiamy na znak nakazujący skręt w lewo w Obrońców Pokoju. Wielu kierowców go ignoruje, skręca w prawo i po chwili w lewo w Grafitową. Dlatego celem inwestycji jest udrożnienie tego ciągu – wyburzenie opuszczonego budynku stojącego na wprost wylotu Szczęsnej, wygięcie tam uliczki w prawo i płynne włączenie w Grafitową. Powstałby sensowny, bezpieczny ciąg ułatwiający komunikację w tej części Pruszkowa. Oczywiście, nie ma co ukrywać, łatwiej byłoby też jeździć państwu Sipierom, a ta perspektywa jest solą w oku radnych SPP.

– Generalnie ja powinienem być przeciwko tej inwestycji, bo ruch przed moim domem, który i tak jest spory, będzie jeszcze większy – śmieje się wiceprezydent Pruszkowa. – Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Radni, którzy tak drobiazgowo analizują rozmaite projekty drogowe w mieście, tym nie interesują się wcale, nawet nie chcą go obejrzeć. Ciekawe, dlaczego…