Kierująca SP 2 w Pruszkowie wicedyrektorka w niewybredny sposób opisała na Facebooku przewodniczącą Komisji Oświaty, Kultury i Sportu Rady Miasta Pruszkowa.

W czwartek 20 lutego radni z Komisji Skarg, Wniosków i Petycji rozpatrywali skargę Małgorzaty Widery na Katarzynę Jutkiewicz. Uznali jej zasadność. Pisaliśmy o tym na portalu zpruszkowa.pl. Skarga dotyczyła tego, że wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2, która kieruje placówką podczas rocznej nieobecności dyrektora Marka Śrębowatego, uniemożliwiła radnym zorganizowanie w jej placówce tzw. wyjazdowego posiedzenia komisji oświaty. W piśmie wysłanym do Widery zażądała bowiem podania podstawy prawnej posiedzenia, nazywając je „inspekcją”, a także przedstawienia podpisów złożonych przez wszystkich członków komisji oświaty. Dodatkowo oskarżyła radną o wprowadzanie opinii publicznej w błąd poprzez stawianie jej zarzutów, jak to sformułowała, „których nie potraficie Państwo nazwać”.

W piątek 21 lutego Katarzyna Jutkiewicz umieściła na swoim profilu na Facebooku dwa posty. W pierwszym odniosła się do artykułu na portalu zpruszkowa.pl oraz do komentarzy, jakie pojawiły się na internetowym forum Pruszkowa. Zaczęła od skrytykowania osób, które nazywają jej zachowania kontrowersyjnymi. Tu ważna uwaga: do naszej redakcji napłynęło dużo opisów dotyczących różnych sytuacji z udziałem tej nauczycielki, zarówno od rodziców, jak i od dawnych uczniów. Pojęcie „kontrowersyjność” – neutralne i nieobraźliwe – najlepiej oddaje ton tych relacji, czasem bardzo emocjonalnych, stąd użycie go przez autora artykułu było celowe i uzasadnione.

Dalej wicedyrektorka polemizuje z tytułem artykułu, który brzmiał: „Skarga na Katarzynę Jutkiewicz jest zasadna!”. Pisze: „Skarga – słowo, które od razu mówi czytelnikowi: narozrabiała tak, że skarga zasadna! Złapali ją wreszcie! Dyscyplinarka!!! O!!! Mamy ją!”.

I nagle kieruje swoją uwagę na radną Małgorzatę Widerę (pisownia oryginalna): „Tymczasem rzecz rozgrywa sie o to, że malutka zakompleksiona radna Widera uprawiając samowolkę, poza biurem rady miasta, wykonała telefon do sekretarza szkoły i zapowiedziała kontrole. Z uwagi na to, że juz raz to zrobiła (we wrześniu), zabierając dokumenty szkolne, zniknęła nez wieści i słowa konkludującego ów wizytę. Nauczona tymże przykrym doświadczeniem poprosiłam o pismo z celem, datą i podstawą prawną wizyty. Po moim piśmie radna odwołała spotkanie, składając skargę na mnie, że jej odmówiłam! Szczyt chamstwa i manipulacji!”.

Dalej Jutkiewicz odwołuje się do wcześniejszego posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, kiedy odbywała się dyskusja z jej udziałem. Ostateczne głosowanie odnośnie zasadności skargi radnej Widery miało miejsce 20 lutego. „Komisja 13 lutego uznała moją rację. Nie spodobało się to zapewne szeryfowi Kurzeli, który nadal pociąga za sznurki w mieście, tak więc po tygodniu radni zmienili zdanie. I tak gotowa kolejna chamska i prymitywna zagrywka, której celem jestem ja. Nie wiedzieć czemu i nie wiedzieć po co”.

W drugim poście Katarzyna Jutkiewicz odnosi się do komentarza Małgorzaty Widery zamieszczonego na internetowym forum Pruszkowa. Radna napisała: „Szanowni Państwo, sprawa jest prosta – doszło do naruszenia prawa i uniemożliwienia radnym pełnienia ich obowiązków, stąd skarga na niewłaściwe zachowanie dyrektora szkoły. Szczegóły w skardze na eSesja Pruszków. Można się zapoznać i dowiedzieć, jakie przepisy zostały przez panią dyrektor naruszone. W sytuacji, kiedy dyrektor jednostki uniemożliwia wykonywanie powinności organowi sprawującemu kontrolę należało zareagować. Tu nie ma mowy o żadnej nagonce. Wyjaśniliśmy to z panią dyrektor i przyznała, że postąpiła niewłaściwie. Proszę sobie nie dopowiadać historii”. Jutkiewicz skomentowała to tak: „Uwaga! Do niczego się nie przyznałam. Radni uznali, że błąd popełniła radna”. I dodała na zakończenie: „Rynce opadajom”.

Fejsbukowe komentarze Katarzyny Jutkiewicz szybko zaczęły żyć własnym życiem, były przez czytelników kopiowane i rozsyłane do kolejnych znajomych. Dotarły też do Małgorzaty Widery.

Małgorzata Widera: “konieczne jest (…), żeby pani dyrektor zrozumiała, że pełnienie funkcji publicznej narzuca na nią też obowiązki, z których nie zwalnia poparcie organu prowadzącego (tu – władz miasta Pruszkowa – przyp. K.Ch)”

– Przykre jest to, że pomimo  wyjaśnienia sytuacji w obecności wiceprezydentów, przedstawiciela wydziału oświaty oraz członków komisji oświaty pani Jutkiewicz, pełniąca obowiązki dyrektora Szkoły Podstawowej nr 2 w Pruszkowie, nadal jest przekonana o swojej racji, to znaczy nie przyjmuje do wiadomości, że naruszyła przepisy prawa, które jako kierownik jednostki oświatowej powinna znać i stosować. Co więcej, doszukuje się winy za zaistniałą sytuację w moim postępowaniu – mówi Małgorzata Widera poproszona o skomentowanie całej sytuacji dla portalu zpruszkowa.pl. – Co do samej treści wpisu pani dyrektor Jutkiewicz na Facebooku – trudno nie ulec wrażeniu, że próbuje się wybielić w oczach znajomych i dać upust swoim negatywnym emocjom. Robiła to już wcześniej, zarzucając między innymi mnie i radnemu Edgarowi Czopowi hejtowanie jej. No cóż, w moim przekonaniu dorosłość polega na ponoszeniu konsekwencji za swoje czyny. Jako dziecko mogliśmy sobie krzyczeć w piaskownicy: „Gośka jest głupia i zakompleksiona”, ale w końcu trzeba kiedyś dojrzeć. Niektórym to się nie udaje, co jednak nie zwalnia ich z odpowiedzialności. Artykuł nr 216 §2 kodeksu karnego wyraźnie mówi, że kto to znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku – tłumaczy.

A jak odbiera formę komentarzy Katarzyny Jutkiewicz? Małgorzata Widera: – Nie będę komentować stylu, jakim pani dyrektor posługuje się w swoich wypowiedziach w mediach społecznościowych, choć rzeczywiście bywają bulwersujące, ma do tego prawo jako osoba prywatna. Natomiast mam poważne zastrzeżenia co do stylu i formy do wypowiedzi oficjalnych pani dyrektor oraz faktu, że jako osoba publiczna powinna bardziej ważyć słowa – mówi przewodnicząca komisji oświaty, i dodaje: – Po raz kolejny życzę pani Jutkiewicz dużo sił, wytrwałości w pełnieniu funkcji oraz wielu kolejnych sukcesów dla szkoły. Niemniej konieczne jest również, żeby pani dyrektor zrozumiała, że pełnienie funkcji publicznej narzuca na nią też obowiązki, z których nie zwalnia poparcie organu prowadzącego.

Warto jeszcze rozwiać ważną wątpliwość. Czy mamy prawo publikować w artykule opinie Katarzyny Jutkiewicz, wyrażone na jej prywatnym profilu? Odpowiedź jest jednoznaczna i brzmi: tak! – Przede wszystkim należy odróżnić możliwość publikacji postu (nawet niepublicznego) od opublikowania korespondencji danej osoby. Tajemnica korespondencji jest prawem każdej osoby i podlega ochronie na zasadzie przewidzianej dla dóbr osobistych. Jednak publikowanie postów w mediach społecznościowych nie cechuje się, w przeciwieństwie do korespondencji, przymiotem poufności – tłumaczy Jakub Dorosz, prawnik, redaktor portalu zpruszkowa.pl. –  Istotne jest także, kto jest autorem danej treści i czego owa treść dotyczy. W przypadku osób publicznych publikowane przez nie informacje dotyczące spraw publicznych nie są chronione przez przymiot prywatności.

Sąd apelacyjny skwitował to zagadnienie w następujący sposób: „Wobec osób publicznych przy ocenie ewentualnych naruszeń dóbr osobistych należy stosować inną miarę, aniżeli wobec osób prywatnych, granice dopuszczalnej krytyki w stosunku do tych osób oraz ich działalności są szersze, aniżeli wobec osób nieprowadzących takiej działalności” (wyrok SA w Poznaniu z 22 października 2019 r., I ACa 808/18, LEX nr 2767898).

Z kolei warszawski Sąd Apelacyjny przypomniał, że dziennikarz, który w sposób rzetelny publikuje fakty, nie może naruszyć dóbr osobistych takim działaniem: „Przedstawienie faktów i ocen w sposób rzetelny, oparty na ujawnionych danych, analizowanych w zgodzie z zasadami logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego, nie może być uznane za bezprawne, chociażby owe fakty i oceny dawały podstawy do wyciągnięcia przez czytelników dalej idących wniosków” (wyrok SA w Warszawie z 4 grudnia 2019 r., I ACa 657/18, LEX nr 2770891).

Jakub Dorosz podkreśla, że Katarzyna Jutkiewicz jako nauczyciel jest funkcjonariuszem publicznym, który działa w zastępstwie piastuna organu administracji publicznej, w tym przypadku dyrektora szkoły Marka Śrębowatego. – Tym samym musi liczyć się z tym, że jej opinie związane z życiem zawodowym nie mają charakteru prywatnego – mówi. – Niewątpliwie sprawa skargi Małgorzaty Widery należy do sfery życia zawodowego Katarzyny Jutkiewicz. Małgorzata Widera działa w tej sprawie oficjalnie – występuje jako radna (członek kolegialnego organu administracji publicznej), który korzysta ze swoich przewidzianych prawem uprawnień. Obie panie muszą więc liczyć się z tym, że ich działanie w tej sferze może podlegać publicznemu opiniowaniu. Komentowanie poszczególnych zachowań jest dopuszczalne, o ile wykonywane jest rzetelnie i nie ma na celu znieważenia czy zdyskredytowania obu pań w oczach społeczeństwa – dodaje Dorosz.

Poprosimy Urząd Miasta Pruszkowa o zajęcie oficjalnego stanowiska w sprawie opinii wyrażanych w internecie przez wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 2. Gdy tylko je poznamy – opublikujemy na portalu zpruszkowa.pl.