Planom potężnych inwestycji drogowych poświęcone było środowe posiedzenie specjalnej komisji komunikacyjnej Rady Miasta Pruszkowa, której przewodniczy Piotr Bąk. Komisja zebrała się po rocznej przerwie, a dostęp do niej, za pośrednictwem ZOOM-a, dostali wszyscy zainteresowani mieszkańcy i mogli dyskutować na równi z radnymi, zgłaszając swoje propozycje i zadając pytania.

Najwięcej czasu poświęcono nadchodzącej wielkimi krokami przebudowie Alej Jerozolimskich od wiaduktu nad torami w PKP w Pruszkowie do granic Warszawy, czyli do węzła z trasą ekspresową na wysokości Michałowic. Zarządcą drogi jest podległy marszałkowi Adamowi Struzikowi Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich (MZDW). Jednostka wkrótce ogłosi przetarg na wyłonienie firmy projektowej, a teraz zbiera uwagi, postulaty i wnioski odnośnie do tego, w jakim standardzie Aleje mają zostać zmodernizowane.

W Pruszkowie, a konkretnie w Malichach, grupa społeczników z Janem Słupskim ze Stowarzyszenia Za Pruszków! na czele zorganizowała spotkanie z przedstawicielami mieszkańców gminy Michałowice i wspólnie wypracowali szereg postulatów. Opowiedzieli o nich na komisji i przekazali na piśmie władzom Pruszkowa. Czego się domagają? Przede wszystkim tego, aby Jerozolimskie po przebudowie miały klasę drogową G (główną), a nie GP (główną przyspieszoną). Co to znaczy? Nie powstałaby wzdłuż drogi trasa serwisowa, firmy działające przy trasie miałyby bezpośredni wjazd na Aleje – podobnie jak to jest dziś. Dla pieszych zachowano by przejścia po pasach, z sygnalizacją świetlną, uniknięto by budowania kładek, które sprawiają dużo kłopotów. Warto też zachować wszystkie istniejące przejścia, a te, które świateł nie mają, wyposażyć w tzw. wzbudzaną sygnalizację (piesi naciskaliby przycisk inicjujący zmianę świateł). Wzdłuż całego przebudowanego odcinka powinna powstać ścieżka rowerowa. Do tego należy wybudować przystanki autobusowe z zatokami na wysokości ulic: Dolnej w Malichach, Przeciętnej (przy Biedronce) oraz Regulskiej w Regułach.

Taki standard Alej dla większości uczestników dyskusji wydał się akceptowalny. Oznacza co prawda przyzwolenie na spowalnianie ruchu (skrzyżowania, światła), ale zmniejsza ryzyko dzielenia Pruszkowa i Michałowic na dwie części tak, jak to czynią tory kolejowe, przez które trudno przedostać się na drugą stronę. Zresztą, kierowców powinno się raczej zachęcać do podróży autostradą i drogami ekspresowymi, a Aleje trzeba zacząć traktować jako dojazd dla mieszkańców Michałowic, Piastowa i Pruszkowa, a nie tranzyt na przykład do Grodziska Mazowieckiego.

Niewielkie kontrowersje wzbudził postulat budowy ścieżki rowerowej wzdłuż Alej. – Nie ma co się przy niej upierać, bo istnieje niebezpieczeństwo, że przez to „polegnie” pomysł budowy ścieżki wzdłuż torów WKD, o której jest mowa od 20 lat, a która byłaby bardziej ekologiczna od tej wzdłuż trasy – mówił radny Olgierd Lewan (SPP). Wiceprezydent Konrad Sipiera odpowiedział, że jedna ścieżka nie wyklucza drugiej. – Nie powinniśmy wybierać, która ważniejsza. Obie są potrzebne, i ta wzdłuż Alej, i ta wzdłuż WKD. Dla mnie jest oczywiste, że przy tak dużej inwestycji i przy zachowaniu kategorii drogowej G ścieżka rowerowa wzdłuż Alej jest czymś obligatoryjnym – mówił wiceprezydent.

Nie lada wyzwaniem dla drogowców będzie zaprojektowanie skrzyżowania z al. Tysiąclecia w Piastowie. Po pierwsze, trwa budowa łącznika Dolna–Piastowska w Malichach, który ułatwi mieszkańcom tej dzielnicy wyjazd na Aleje w kierunku zarówno centrum Pruszkowa, jak i Warszawy. Po drugie, ulica Grunwaldzka po przeciwnej stronie Alej stanie się dojazdem do nowego wiaduktu nad torami PKP w Pruszkowie na Papierni. Skrzyżowanie w obecnym kształcie nie da rady rozprowadzić zwiększonego ruchu. Wyjść jest kilka. Społecznik Arek Gębicz w mediach społecznościowych postuluje budowę tuneli od Alej do Grunwaldzkiej, aby udrożnić ten korytarz. Rozwiązanie jest śmiałe, ale kosztowne, wymagałoby też likwidacji stacji paliw. Druga opcja to wielkie rondo – ale i tu niewykluczone, że stacja paliw musiałaby zniknąć. Trzecia propozycja to budowa estakad w Alejach, takich jak przy Centrum Handlowym Reduta, żeby ruch w linii Warszawa–Pruszków puścić górą, a dołem zorganizować skręty do Piastowa, na ul. Grunwaldzką oraz do Malich. Wiceprezydent Sipiera, który w Pruszkowie odpowiada za inwestycje, wzbraniał się jednak przed wskazaniem najbardziej korzystnego wariantu i polecał poczekać na koncepcje przygotowane przez firmę projektową. Dopiero one będą punktem wyjściowym do dyskusji o szczegółowych rozwiązaniach.

Kolejny punkt zapalny to zorganizowanie wjazdu z Alej na wiadukt nad torami PKP w Pruszkowie (ten obecny, przy Utracie). Wiadomo już, że MZDW zaaprobowało pomysł, aby w tym miejscu postawić obok siebie dwie przeprawy. Pierwszą obok istniejącego wiaduktu, drugą w miejscu obecnego, który nadaje się do rozbiórki. Po pierwsze, pozwoli to zachować przejazd przez tory na czas inwestycji, po drugie, docelowo powstanie szeroki, wygodny przejazd – dla każdego kierunku ruchu osobny wiadukt. Tylko jak włączyć ogromną konstrukcję w system drogowy? Pruszków jeszcze w poprzedniej kadencji przygotował koncepcję, zwaną maksymalną, zakładającą budowę estakad umożliwiających bezkolizyjny wjazd z Alej (patrząc od Warszawy) od razu na wiadukt (dziś trzeba pokonać fragment ulicy Bolesława Prusa). A dwa ślimaki pozwoliłyby dostać się na przeprawę jadąc al. Wojska Polskiego od strony centrum Pruszkowa i zjechać z niej w tym kierunku, również bez konieczności wjeżdżania na ul. Bolesława Prusa. Taki wariant – ilustrujemy nim artykuł – wydaje się najbardziej pożądany, ale znów, nie wiadomo, co zaproponują projektanci z MZDW.

Wiceprezydent Konrad Sipiera zapewniał: – My o ten plan maksymalny zabiegamy, my go postulujemy. Jestem spokojny co do etapu projektowego, bo dyrektor MZDW ma zwyczaj spotykać się z samorządowcami, przyjmuje do analizy wszystkie rozwiązania, robi narady koordynacyjne z udziałem projektantów i przedstawicieli samorządów – mówił. Ale wspomniał też o pewnym zagrożeniu. Mianowicie, może się okazać, że zjazd z wiaduktu na wysokości elektrociepłowni poprowadzony zostanie estakadami nad obecnym rondem żbikowskim. Czy grozi to pozbawieniem mieszkańców Gąsina i Żbikowa wygodnego wjazdu na nową przeprawę? Wiceprezydent zapewniał: – Nie dopuścimy do takiej sytuacji, żeby ci mieszkańcy nie mieli możliwości korzystania z wiaduktu. Bo dla kogo ten wiadukt miałby być? Gdy zostanie nam przedstawionych kilka koncepcji, na pewno wybierzemy najlepszą – uspokajał.

W tej części Pruszkowa do rozwiązania jest jeszcze jeden problem. W poprzedniej kadencji do użytku oddany został gmach Centrum Dziedzictwa Kulturowego, jednak ówczesne władze miasta chyba zapomniały, że trzeba do niego jakoś się dostać. Dziś, gdy ktoś nadjeżdża od strony Tworek, musi zrobić pętlę al. Wojska Polskiego, Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Bolesława Prusa, aby wjechać na teren przyległy do CDK. Jeszcze większy problem mają wyjeżdżający spod CDK-u w kierunku centrum Pruszkowa, Żbikowa czy Gąsina. Skręt możliwy jest tylko w prawo – trzeba zrobić bezsensowną pętlę przez Tworki, by móc zawrócić i pojechać do domu. Szykowana przebudowa układu drogowego w okolicy to jedyna szansa, żeby spróbować zlikwidować ten absurd komunikacyjny.

Łamigłówek do rozwiązania jest wiele, dlatego prace projektowe potrwają długo, może nawet 3 lata, gdyż w trakcie będą konsultowane z władzami Pruszkowa, Michałowic i Piastowa, prezentowane będą kolejne koncepcje. Dopiero po przyjęciu gotowego projektu MZDW przystąpi do wyłonienia wykonawcy. Budowa wiaduktu (czy raczej wiaduktów) nad torami kolejowymi przy Utracie oraz przebudowa Alej traktowane będą jako oddzielnie zadania, ale może się zdarzyć, że prace częściowo nałożą się na siebie. Wtedy oznaczałoby to gigantyczne utrudnienia dla kierowców.

Jednak utrudnienia, skoro o nich mówimy, zaczną się już wcześniej, choć w znacznie mniejszej skali. W przyszłym roku ma wystartować budowa niedużego wiaduktu nad torami PKP – na Papierni, mniej więcej w połowie drogi między stacjami w Pruszkowie i Piastowie. Za jego budowę nie odpowiada MZDW, tylko Pruszków (współfinansują zaś Piastów, powiat pruszkowski oraz spółka PKP PLK). Kierowcy mają nim pojechać już w 2023 roku. Jadąc ze Żbikowa ulicą Grunwaldzką w kierunku Warszawy będą musieli jakoś dostać się na Aleje Jerozolimskie. Czy skrzyżowanie Grunwaldzkiej z al. Tysiąclecia i Alejami zdąży zostać do tego czasu kompleksowo przebudowane? To jest bardzo dobre pytanie… Ale szansa na to raczej nie jest duża.