Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Jak starosta pruszkowski (z KO) i prezydent Pruszkowa (też z KO) nie potrafią się ze sobą dogadać

Sławomir BUKOWSKI
Mamy w ręku korespondencję prowadzoną między Urzędem Miasta Pruszkowa a Starostwem Powiatu Pruszkowskiego w sprawie finansowania linii GPA. Im dłużej ją analizujemy, tym trudniej nam uwierzyć, że elementarnej współpracy pomiędzy dwoma szczeblami samorządu brakuje tam, gdzie wydaje się ona prosta, naturalna i oczywista.
Adrian Ejssymont Oraz Piotr Bąk
Ilustracja: Adrian Ejssymont Oraz Piotr Bąk

„Zimna wojna”, „władze Pruszkowa jadą na gapę” – takimi słowami opisaliśmy w lutym totalny brak współpracy między prezydentem Piotrem Bąkiem a starostą Adrianem Ejssymontem w zakresie współfinansowania linii autobusowych GPA, z których korzystają także mieszkańcy Pruszkowa. Kilka z tych linii pełni dziś wręcz rolę miejskich, umożliwiając przemieszczanie się między osiedlami. Wskazywaliśmy również, że GPA konsekwentnie wprowadzają kolejne udogodnienia dla mieszkańców Pruszkowa – jednak bez wzajemności ze strony władz miasta, a momentami wręcz w atmosferze przypominającej instytucjonalny bojkot.

Urząd miasta zareagował na nasz artykuł nerwowo. Władze Pruszkowa zarzuciły nam nierzetelność i poinformowały, że od 2024 roku są gotowe przekazać powiatowi pruszkowskiemu – członkowi związku powiatowo-gminnego Grodziskie Przewozy Autobusowe – ponad 400 tys. zł. Ta deklaracja nie znajduje jednak pokrycia w faktach – w budżetach miasta na lata 2024, 2025 ani w obecnym nie ma pozycji przewidującej taki wydatek. Co więcej, przekazanie środków powiatowi wymagałoby zgody rady miasta. Takiej zgody… również brak. „Czy prezydent oferuje pieniądze, których nie ma?” – pytaliśmy.

O tym, że pieniądze mają raczej wirtualny charakter, przekonaliśmy się wkrótce na posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej i Finansów Miasta Rady Miasta Pruszkowa. Prezydent Bąk zapewniał tam, że środki w budżecie są, ale… nie zostały w nim wyodrębnione. Powodem – jak twierdził – ma być brak zainteresowania starosty Ejssymonta przyjęciem tych pieniędzy.

Jeśli, drogi Czytelniku, nic z tego nie rozumiesz, uspokajamy: my również.

Ponieważ na posiedzeniu komisji prezydent wraz z Moniką Golędzinowską, kierownik Biura Zamówień Publicznych UM Pruszków (które, wbrew nazwie, odpowiada także za transport publiczny), odczytali fragmenty korespondencji ze starostą dotyczącą współpracy (albo jej braku) przy finansowaniu linii GPA, wystąpiliśmy o jej udostępnienie. Właśnie ją dostaliśmy.

Co z niej wynika? Oto skrócona relacja (tytuły pochodzą od redakcji). Pod wszystkimi pismami z Urzędu Miasta Pruszkowa podpisany jest prezydent Piotr Bąk, pod pismami ze starostwa (za wyjątkiem jednego): starosta Adrian Ejssymont i wicestarosta Leszek Zarzycki, ale dla uproszczenia będziemy je nazywać pismami od starosty.

Starosta do prezydenta: Proszę zapłacić nam 1,25 mln zł

Korespondencję inicjuje starosta Adrian Ejssymont pismem z 27 września 2024 r. Wylicza zaplanowany na 2025 rok koszt uruchomienia dziesięciu linii GPA na poziomie 1,25 mln zł. Mechanizm jest prosty: liczba tzw. wozokilometrów wykonywanych na terenie Pruszkowa przemnożona przez stawkę za wozokilometr. Starosta zwraca się do prezydenta o przekazanie tej kwoty tytułem wsparcia.

Prezydent do starosty: A wy dorzućcie się nam do SKM

Odpowiedź prezydenta przychodzi cztery dni później. Piotr Bąk wskazuje, że Pruszków dokłada się do kursów SKM i Kolei Mazowieckich. Skoro zaś GPA uruchomiły linie dowożące mieszkańców innych miejscowości do pruszkowskiego dworca PKP, oznacza to, że miasto finansuje dojazdy do Warszawy nie tylko swoim mieszkańcom, lecz także sąsiadom. W związku z tym proponuje, aby powiat wsparł transport kolejowy kwotą 1,5 mln zł.

Starosta: Przemyślimy to

Dwa tygodnie później starosta odpowiada, że „przeanalizuje możliwość” udzielenia pomocy finansowej na dopłaty do przejazdów SKM i KM. Pada konkretna deklaracja: sugestia prezydenta zostanie uwzględniona przy pracach nad budżetem powiatu.

Pismo utrzymane jest w uprzejmym tonie, wręcz ocieka kurtuazją. Znajdujemy w nim nawet podziękowanie za „zwrócenie uwagi na tak bardzo istotną sprawę dla naszych mieszkańców”.

Starosta do prezydenta: Zapłacimy wam, jeśli wy zapłacicie nam

Mijają trzy tygodnie, a starosta ponawia prośbę o wsparcie linii GPA – tym razem kwotą nieco niższą: około 1,23 mln zł. Jednocześnie zaznacza, że powiat dorzuci się do SKM i WKD, ale tylko do wysokości przekazanej przez miasto. Ciekawostka: Bąk pisał o SKM i KM, Ejssymont odpowiedział, że jemu chodzi o SKM i WKD. Dlaczego? Nie wiadomo.

Innymi słowy: jeśli Pruszków zapłaci 1,23 mln zł, powiat odda maksymalnie tyle samo. W efekcie rozliczenia się zniosą.

Sprytne? Owszem. Skuteczne? Raczej tylko na papierze – bo w praktyce oznacza utrzymanie status quo.

Prezydent: Spotkajmy się i porozmawiajmy, także o karcie mieszkańca

19 listopada 2024 r. prezydent wychodzi z nową propozycją. W piśmie przypomina, jakie formy transportu zbiorowego miasto już finansuje, zauważa także, że własnym sumptem uruchamia linie wyjeżdżające poza granice Pruszkowa (do Komorowa, Piastowa oraz Ożarowa Mazowieckiego) oraz że dopłaca do linii ZTM 817 i N85.

I przedstawia propozycję: niech na liniach GPA na terenie miasta będzie honorowana Pruszkowska Karta Mieszkańca. Zaprasza na spotkanie temu poświęcone, które odbędzie się w urzędzie miasta 29 listopada.

Prezydent: Możemy wam dać 428 tys. zł

Kolejne pismo nosi datę 30 stycznia 2025 r., od poprzedniego minęły więc ponad dwa miesiące. Prezydent Bąk powołuje się w nim na wcześniejszą korespondencję, z której wynika, że wkład miasta w funkcjonowanie linii GPA będzie identyczny jak wkład powiatu w koszty SKM i KM. Kwoty się zniosą. Jednocześnie składa konkretną ofertę: powiat dostanie od miasta 428 tys. zł pod warunkiem, że na liniach GPA na terenie Pruszkowa będą honorowane: Pruszkowska Karta Mieszkańca oraz Pruszkowska Karta Dużej Rodziny. Uprościłoby zasady taryfowe na liniach GPA i miejskich.

Starosta zmienia front: Jednak wy powinniście płacić nam

17 kwietnia do urzędu miasta trafia e-mail z Wydziału Inwestycji i Drogownictwa Starostwa Powiatowego w Pruszkowie. Pracownik wydziału powołuje się w nim na ustalenia, jakie miały zapaść 28 marca 2025 r. na konwencie gmin powiatu pruszkowskiego. Zgodnie z tymi ustaleniami miasto Pruszków powinno co roku płacić powiatowi za to, że po mieście kursują autobusy GPA.

Do e-maila dołączony jest nawet draft umowy w tej sprawie między starostwem a miastem. W umowie określone zostały konkretne kwoty na lata 2027–2034, które miasto przelewałoby na konto powiatu, z progresją co rok: od 1,22 mln w 2027 roku do 1,97 mln w 2034 r.

Najbardziej uderzające jest jednak to, czego w dokumencie nie ma: ani słowa o wcześniejszych ustaleniach, o dopłatach powiatu do SKM i KM czy o karcie mieszkańca.

Prezydent: Nie na to się umawialiśmy

Zdumienie w urzędzie miasta musiało być duże, bo dwa tygodnie później prezydent Bąk, powołując się na te same ustalenia poczynione na konwencie gmin, pisze do starosty, że „rozmowy z Gminą Miastem Pruszków miały toczyć się według odrębnych zasad”. I przypomina, że przecież ustalono, że wkład powiatu i wkład miasta będą tożsame, a niezależnie od tego miasto proponuje powiatowi 428 tys. zł rocznie za honorowanie na liniach GPA karty mieszkańca.

Starosta: Jeśli nie zapłacicie za linie GPA, to je zlikwidujemy!

Na odpowiedź starosty Ejssymonta trzeba było czekać tym razem aż 2 miesiące. Jest końcówka czerwca 2025 r., a ton korespondencji niespodziewanie się zaostrza. Starosta informuje o zakładanych kosztach na lata 2027–2029 i oczekuje finansowego udziału miasta w funkcjonowaniu linii GPA. Na koniec formułuje ostrzeżenie: „Jednocześnie informujemy, że w przypadku, gdy linie autobusowe zostaną przez Pana uznane za bezzasadne przez brak zabezpieczenia podanych kwot w WPF (Wieloletniej Prognozie Finansowej – przyp. red.) i nieudzielenie Powiatowi Pruszkowskiemu pomocy finansowej, linie autobusowe zostaną zlikwidowane od 2027 r.”.

Prezydent: W takim razie wy nam dajcie 2 mln zł

15 lipca 2025 r. prezydent Bąk w piśmie utrzymanym w równie kategorycznym tonie odpowiada staroście. Domaga się zabezpieczenia środków w budżecie powiatu pruszkowskiego w latach 2026–2029 na dopłaty do SKM i KM – po 2 mln zł rocznie. Używa tych samych argumentów, co rok wcześniej – skoro linie GPA dowożą mieszkańców sąsiednich miejscowości do dworca PKP w Pruszkowie, to powiat powinien partycypować w kosztach SKM i KM. I na koniec podtrzymuje wolę przekazania powiatowi 428 tys. zł w zamian za honorowanie na liniach GPA karty mieszkańca.

Jest to ostatnie udostępnione nam pismo. Odpowiedzi starosty – jak można wywnioskować – brak.

O co w tym wszystkim chodzi?

Nie ma wątpliwości: zarówno prezydent, jak i starosta bronią interesów finansowych swoich samorządów. Ale równie trudno nie zauważyć, że dwóch polityków tej samej partii, która w 2024 roku wygrała wybory w Pruszkowie i powiecie, nie potrafi wypracować elementarnego porozumienia.

Co ciekawe, postulat prezydenta Bąka dotyczący honorowania Pruszkowskiej Karty Mieszkańca starosta Ejssymont… zrealizował – choć przedstawił to jako własną inicjatywę. 10 marca 2026 roku informował: „Nowoczesny transport publiczny to realna alternatywa dla samochodu. Konsekwentnie rozwijamy system komunikacji w naszym regionie, aby podróżowanie było wygodne, przewidywalne i dostępne dla mieszkańców. (…) od kwietnia mieszkańcy Miasto Pruszków posiadający Pruszkowską Kartę Mieszkańca będą mogli bezpłatnie korzystać ze wszystkich autobusów GPA na terenie miasta”.

Jeszcze ciekawsze jest to, że rozwiązanie to funkcjonuje dziś bez jakiegokolwiek wsparcia finansowego ze strony miasta.

Czego nadal nie wiemy

– Czy starosta Ejssymont spełni swoją groźbę i zlikwiduje kursujące po Pruszkowie linie GPA w 2027 roku?
– Czy utrzymane zostanie honorowanie karty mieszkańca na liniach GPA bez udziału finansowego Pruszkowa?
– Czy prezydent Bąk przejdzie od słów do czynów i w końcu zabezpieczy w budżecie miasta 428 tys. zł obiecane powiatowi?

Wymiana korespondencji, jaką przytoczyliśmy, mogłaby bawić, gdyby sprowadzić ją do pojedynku ambicji – dwa koguty walczą o dominację. Problem w tym, że to realna polityka lokalna, której efekty odczuwają mieszkańcy. Samorząd rozliczamy bowiem nie z liczby wysłanych pism ani z błyskotliwych ripost, lecz ze skuteczności. A tej – jak pokazuje ta historia – w Pruszkowie i powiecie pruszkowskim dziś dramatycznie brakuje.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

REDAKCJA POLECA
31 marca kończy się umowa dzierżawy budynku przy ul. Stanisława 30 w Pruszkowie. Fot.: Google Street View/KnowYourMeme.com Gospodarka Komunalna

Nie ma i nie będzie - władze Pruszkowa wycofały się z planów otwarcia świetlicy przy ul. Stanisława 30

Konstanty CHODKOWSKI

To już pewne. Plan otwarcia świetlicy środowiskowej w budynku przy ul. Stanisława 30 trafia do śmietnika. Obiekt dzierżawiony przez miasto od 1 stycznia 2025 roku wraca pod zarząd Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej z początkiem kwietnia. Nieruchomość miała służyć mieszkańcom pruszkowskiej Ostoi. 

Sport

[Raport Koszykarki] Play-off ruszył! Znicz Basket dał nadzieję, MKS Pruszków wygrał.

Łukasz DMOCHOWSKI

Decydującą faza sezonu zarówno u panów ze Znicza Basket Pruszków jak i pań z MKS Pruszków ruszyła. Zaczęło się ze zmiennym szczęściem bo pierwsza ekipa nieznacznie przegrała, a druga nieznacznie wygrała. Zasady w obydwu rywalizacjach są natomiast inne. Warto dodać także kolejny sukces Akademii Koszykówki Komorów, której rocznik U17M awansował do półfinałów Mistrzostw Polski.