We wtorkowy wieczór Sławomir Bukowski opisał na zpruszkowa.pl internetową awanturę, jaka rozgorzała na linii Arek GębiczPaweł Makuch w związku z informacją o otwarciu ofert w przetargu na udzielenie miastu kredytu, jaka pojawiła się na miejskim BIP. Społecznik szydził z absurdalnie wysokiej (bo wynoszącej prawie 600 mln zł) kwoty w nim zawartej, czym naraził się na publiczną krytykę ze strony prezydenta miasta. Sytuacja jest kolejnym dowodem na problemy, jakie miasto ma w komunikacji z mieszkańcami.

Dialog z władzami miasta Pruszkowa nie zawsze jest łatwy. Przekonują się o tym społecznicy, dziennikarze i radni. Do tego, że w najbardziej spektakularny sposób magistrat polemizuje z Arkiem Gębiczem, zdążyli się przyzwyczaić wszyscy. Nie jest to dziwne, bowiem sam Gębicz stawia najcięższe w pruszkowskiej polityce oskarżenia i operuje dosadnym językiem. Społecznik dosłużył się specjalnych reakcji ze strony oficjalnego fanpage'a miasta i łatki „kłamczucza” w retoryce prezydenta Pawła Makucha i zastępcy prezydenta, Konrada Sipiery.

Jako redaktor zpruszkowa.pl miałem w komunikacji z magistratem inne kłopoty. 30 sierpnia zwróciłem się do Biura Promocji z pytaniem o obecność na miejskiej imprezie stoiska partii politycznej. Chodziło oczywiście o Prawo i Sprawiedliwość, którego pojawienie się na Pożegnaniu Lata złamało istniejącą w Pruszkowie od 2014 r. praktykę niewpuszczania na miejskie pikniki partii politycznych. Odpowiedzi nie dostałem. Najwyraźniej magistrat nie chce wyjaśnić swoich stosunków z partią rządzącą.

242625903 391324735784429 6356573970724195858 N

Za udostępnienie zdjęcia dziękuję Jakubowi Gruzelowi (PR24TV)

Ostatnimi czasy problemem bywa uzyskanie dostępu do aktualnego rejestru umów zawieranych przez urząd miasta. Kiedy 27 lipca na BIP nie zamieszczono rejestru za czerwiec br., zwróciłem się do miasta z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. W odpowiedzi 10 sierpnia otrzymałem pismo od prezydenta Pawła Makucha zawierające link do podstrony na BIP, na której opublikowano ten dokument. Szkoda, że rejestr, o który poprosiłem, został opublikowany 9 sierpnia.

Podobna sytuacja miała miejsce z rejestrem za lipiec. Poprosiłem o niego 6 sierpnia. Odpowiedź, która przyszła także 10 sierpnia, była tożsama z tą, jaką otrzymałem na poprzedni wniosek. Dokument opublikowano na BIP również 9 sierpnia.

Dlaczego kierowałem do miasta wnioski zamiast czekać spokojnie na publikację rejestru? Ano dlatego, że wcześniej istniała praktyka polegająca na zamieszczaniu rejestru umów najpóźniej w okolicy połowy miesiąca. Rejestr za kwiecień 2021 r. opublikowano 12 maja, za marzec – 6 kwietnia, za luty zaś został zaktualizowany dopiero 17 marca. Ten za sierpień wrzucono na BIP już 16 września, po moim wniosku z dnia poprzedniego. 

Trudno oprzeć się wrażeniu, że miastu nie spieszy się, by informować obywateli o swoich wydatkach.

Kłopoty z pozyskiwaniem informacji mają nie tylko dziennikarze zpruszkowa.pl. Radny Edgar Czop (KO) nie dostał odpowiedzi na interpelację o możliwość cyfryzacji Pruszkowskiej Karty Mieszkańca. Dokument został zadekretowany na prezydenta 6 września i wrzucony na BIP. Zgodnie z ustawą, na interpelacje radnych odpowiada się w ciągu 14 dni. Termin upłynął 22 września. Odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Może magistrat pracuje nie tylko nad odpowiedzią, ale już wdraża cyfrową wersję karty? Ciężko mi znaleźć inne wytłumaczenie dla zwłoki w takiej sprawie.

Swoistą drogę przez mękę przebył na ostatniej sesji rady miasta radny Karol Chlebiński (SPP). Przewodniczący komisji gospodarki komunalnej próbował uzyskać informacje na temat negocjacji prowadzonych między miastem a szkołą muzyczną i Młodzieżowym Domem Kultury. Chodzi o ponowne zawarcie z tymi podmiotami umów na dzierżawę pomieszczeń w pałacyku Sokoła. Naczelnik Andrzej Guzik odpowiadający za gospodarowanie miejskimi nieruchomościami zachowywał się, jakby negocjował umowę na dzierżawę silosów na amerykańskie głowice atomowe, a nie wynajmował pomieszczania dwóm publicznym podmiotom. Ostatecznie radny nie dowiedział się, jakie nowe stawki miasto zamierza zaoferować szkole muzycznej oraz domowi kultury.

Trudnym tematem dla magistratu wydają się również wyniki wyborów do miejskiej rady seniorów. Te odbyły się 10 września. W chwili, kiedy piszę ten artykuł (22 września o 19:38) wciąż nie udostępniono publicznie wyników i protokołów z głosowania. Pamiętacie, jak w 2014 roku po wyborach samorządowych pół Polski śmiało się z Państwowej Komisji Wyborczej, a drugie pół bluźniło pod jej adresem z uwagi na przedłużające się ustalanie wyniku wyborów? W efekcie praktycznie cały skład PKW podał się do dymisji. To jak zareagować na sytuację w Pruszkowie, kiedy urząd miasta nie chce/nie potrafi niezwłocznie podać do wiadomości publicznej informacji o wynikach wyborów do rady seniorów?

Może opisane wyżej sprawy są drobiazgami. Jednak życie składa się z drobiazgów. A realia pruszkowskiego życia są takie, że nie wszyscy są partnerami do dialogu z władzami miasta.