Jak naprawić komunikację, która jest do bani?

(3)

Urząd miasta właśnie wprowadził korekty w rozkładach jazdy i przebiegu linii autobusowych w Pruszkowie. Prawdziwa reforma ma nastąpić dopiero za rok. Ale będzie ona udana pod warunkiem, że oprócz uruchomienia kolejnych linii przebudowane zostaną ulice, aby stworzyć nowe pętle autobusowe oraz przystanki.

Który obiekt użyteczności publicznej w Pruszkowie cieszy się największym zainteresowaniem mieszkańców? Urząd miasta? Urząd skarbowy? ZUS? Basen? Większość osób wskaże zapewne ten ostatni. Ale czy na basen dojedziemy autobusem miejskim? Nie. Najbliższy przystanek – i to tylko dla linii 2 i 2BIS – znajduje się kilkaset metrów dalej, przy WKD. To kuriozum komunikacyjne, rzadko w innych miastach w Polsce spotykane. Żeby było ciekawiej, autobusem nie dotrzemy też do urzędu miasta, do ZUS-u, ani do oddanego z pompą gigantycznego gmachu Centrum Dziedzictwa Kulturowego. Pruszków może być dziś przykładem miasta, w którym lokalne władze przez wiele lat najwyraźniej zakładały, że komunikacja miejska to fanaberia, zbytek, coś z czego żaden rozsądny człowiek nie korzysta (bo ma, jak prawdziwy jaśniepan, samochód, z którego niemal nie wysiada).

Czy nieefektywną i nieprzystającą do realiów sieć transportu miejskiego w Pruszkowie można naprawić? Oczywiście że tak. Wymaga to jednak nakładów większych aniżeli korekta rozkładów jazdy. Spróbujmy krótko przeanalizować to, co już po Pruszkowie jeździ, i zastanówmy się, co można by zmienić.

Linia nr 1, zaplanowana w formie pętelki, z osiedla Staszica do dworca PKP. Najpopularniejsza linia w mieście, dowozówka do pociągów i eskaemek. Do stacji poprowadzona została jednokierunkową ulicą Chopina, ma przystanek przy przedszkolu, potem przy parku Sokoła. Pozwala w tej rejon dotrzeć, ale… tylko w jednym kierunku. Przywykliśmy, że tak już jest, ale można to poprawić. Gdyby w przeciwną stronę, na osiedle Staszica, autobusy jechały od stacji PKP ulicami Kościuszki i Daszyńskiego, to czas podróży na osiedle byłby niemal identyczny jak dziś, zaś mieszkańcy bloków w rejonie ul. Chopina zyskaliby normalną, regularną komunikację autobusową – w obu kierunkach.

Warunek: trzeba przebudować zatoczkę przy stacji PKP od strony dawnej Fabryki Ołówków i umożliwić tam zawracanie autobusów. Starsi mieszkańcy Pruszkowa zapewne pamiętają, że przez dziesięciolecia ta zatoczka należała do PKS i znajdowały się tam stanowiska odjazdowe autobusów. Później ulica Sienkiewicza została przebudowana, autobusy wyrzucono, a zatoczka zamieniła się parking. Dziś służy nielicznym samochodom plus nielicznym taksówkom. W zasadzie nie ma żadnego zastosowania. Po przebudowie można by przywrócić jej dawne przeznaczenie, a stwarzając autobusom możliwość zawracania (w obu kierunkach) można by wręcz pomyśleć o stworzeniu w tym miejscu centrum przesiadkowego z prawdziwego zdarzenia. Wbrew temu, co słyszeliśmy przez lata w Pruszkowie, to naprawdę da się zrobić.

Linia nr 2. Jedna z najbardziej użytecznych i historycznych linii. Jej śladem jeszcze w czasach PRL kursowały autobusy (jelcze, autosany) grodziskiego PKS. Urząd miasta właśnie zwiększył częstotliwość kursów dwójki do 30 minut w ciągu niemal całego dnia. I bardzo dobrze, bo ta linia to jedno z najważniejszych spoiw komunikacyjnych miasta. Polepszenia wymaga jednak również częstotliwość kursów weekendowych (powinna być: co 30 minut w soboty w godz. 9–17,  poza tymi godzinami co 60 minut, w niedziele cały dzień co 60 minut) – obecne 90-minutowe odstępy są stanowczo za duże. Linia nr 2 aż się prosi, aby skorygować jej trasę i puścić ulicą Andrzeja do basenu Kapry, gdzie należałoby wybudować zawrotkę dla autobusów oraz przystanek. To byłaby zawrotka podobna do tej przy WKD od strony ulicy Kraszewskiego. Czas przejazdu autobusów wydłużyłby się o około 3 minuty (a więc nieznacznie), ale wreszcie możliwy stałby się dojazd do najpopularniejszego obiektu rekreacyjnego w Pruszkowie.

Linia nr 3. Dziś autobusy jadą z Piastowa przez Bąki i Żbików do stacji PKP od strony elektrowni. To linia wybrakowana, nie zapewnia dojazdu do centrum Pruszkowa, gdzie ogniskuje się całe życie miasta i znajdują wszystkie urzędy. Wyjścia są dwa. Pierwsze, to wybudować zawrotkę w okolicach elektrowni, aby autobusy kontynuowały jazdę  przez wiadukt do stacji WKD. Dzięki temu Żbików i Bąki zyskałyby połączenie z kolejką. Drugie: uruchomienie nowej, dodatkowej linii z Bąków i Żbikowa, przez wiadukt, do WKD. Co ciekawe, z takim pomysłem w zeszłym roku wyszła grupa radnych, ale… ustępujące władze Pruszkowa tradycyjnie odpowiedziały, że się nie da.

Linia nr 4. Autobusy zapewniają transport mieszkańcom Gąsina i pracownikom ulokowanych tam firm. I ta linia, podobnie jak trójka, została źle pomyślana. Umożliwia dotarcie do stacji PKP, ale nie do centrum miasta, nie mówiąc już o WKD. Można nią też dojechać z Gąsina do osiedla Staszica… tylko w zasadzie po co? Autobusy mogłyby zaczynać trasę przy dworcu PKP od strony Sienkiewicza, jechać przez osiedle Staszica, Parzniew (byłoby to dodatkowe wzmocnienie dla komunikacji między osiedlem Staszica a dworcem), przejazd, Gąsin, elektrownię, wiadukt, do centrum Pruszkowa i może do nowo wybudowanej pętli przy basenie Kapry. Trasa byłaby dość długa, ale mieszkańcom północnej części Pruszkowa zapewniłaby dojazd do centrum, a przy okazji na basen.

Linia nr 5. Przez ostatnie lata komunikacyjne dziwadło, bo poprowadzona w formie jednokierunkowej pętelki. A więc można było nią dojechać z Malich czy Tworek do centrum, ale trzeba było się nakombinować, żeby znaleźć przystanek powrotny. W efekcie autobusy na centralnym odcinku woziły powietrze. Od piątku 10 maja autobusy kursują już zmodyfikowaną trasą. Z Malich jadą przez Tworki do dworca PKP (nareszcie), dalej przez osiedle Staszica, ulicę Pogodną i Lipową docierają do WKD. Linia nabrała sensu, bo z Malich można dotrzeć do stacji kolejowej, urzędu skarbowego i wrócić bez kombinowania, a dwukierunkowe połączenie (i z PKP, i WKD) zyskali przy okazji mieszkańcy nowych bloków w rejonie ulicy Pogodnej oraz Lipowej.

Linia nr 6. Najbardziej historyczna linia w mieście, już w latach 70. kursowały jej śladem (choć na krótszej trasie) autobusy ówczesnego MZK Warszawa. Ta linia wymaga przede wszystkim zwiększenia częstotliwości do nawet 20 minut w szczycie (zresztą przez dziesięciolecia taka ona była, a na linii można było spotkać nawet przegubowe ikarusy). Ale można by dokonać ciekawej modyfikacji. A gdyby tak przedłużyć trasę z osiedla Staszica – ulicą Brzozową do Komorowa z pętlą przy stacji WKD? Technicznie to wykonalne, wymagałoby jedynie zaangażowania finansowego gminy Michałowice (Komorów leży na jej terenie) i budowy nowych przystanków. Powstałaby linia łącząca trzy gminy, pozwalająca szybko dotrzeć z dworca PKP czy osiedla Staszica do Komorowa, zapewniająca transport mieszkańcom osiedla Bolesława Prusa z bloków stojących w rejonie ulicy Brzozowej. Skandalicznie mała jest niestety dziś częstotliwość kursowania autobusów linii nr 6 w weekendy. Powinny jeździć nie rzadziej niż co 60 minut, jeżdżą co 90–120.

Korekty tras, jakie zaproponowałem, są jednymi z wielu możliwych. Ale wymagają inwestycji infrastrukturalnych. Przede wszystkim: przebudowy ulicy Sienkiewicza przy dworcu kolejowym, budowy przystanku i zawrotki przy basenie Kapry, budowy przystanków przy Brzozowej wraz z bezpiecznymi przejściami przez tę ruchliwą ulicę.

Najwyższy czas, aby miasto pomyślało też przebudowie pętli autobusowej na osiedlu Staszica. Dziś do przystanku nie prowadzą żadne bezpieczne dojścia, ludzie biegają między autobusami i samochodami. To bardzo niebezpieczne miejsce. Kiedy w 2017 roku zaczynał się remont linii kolejowej, Brwinów własnym sumptem wybudował i wyposażył pętlę dla autobusów linii ZB, wychodząc z założenia, że przecież będą z niej korzystać mieszkańcy Brwinowa. Pruszków wraz z uruchomieniem linii ZP nie zrobił na osiedlu Staszica nic, w efekcie autobusy blokowały aleję Wojska Polskiego, a ludzie wysiadali na trawnikach. Dziś też panuje tam chaos, miejsca dla autobusów brakuje, a to że nie doszło do potrącenia pieszego, moim zdaniem zakrawa na cud.

Problemów komunikacyjnych do rozwiązania w Pruszkowie jest wiele. Poprzednie władze jakby zapomniały, że do gmachu CDK przy Bohaterów Warszawy trzeba jakoś dojechać – niekoniecznie samochodem. Nie zadbano, aby powstał przystanek przy centrum handlowym Nowa Stacja od strony ul. Sienkiewicza. Po wyremontowaniu przed kilkoma laty ulicy Kraszewskiego wyrzucono z niej autobusy, przez co nie można dojechać autobusem do urzędu miasta. Przy starostwie powiatowym – zero przystanku. Przy siedzibie ZUS – też. Chyba najwyższy czas zamówić solidną analizę potrzeb transportowych miasta. Bo nie chce mi się wierzyć, że ta, która podobno jest, dziwnym trafem nie nakazuje uruchamiania linii autobusowych tak, aby można było nimi dojechać do najważniejszych obiektów użyteczności publicznej w dużym, 60-tysięcznym mieście.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA