Jak miasto Pruszków nie współpracuje z GPA, choć twierdzi, że jest inaczej

Przed tygodniem, w artykule „Zimna wojna”, „władze Pruszkowa jadą na gapę” – te określenia najlepiej oddają relacje pomiędzy Urzędem Miasta Pruszkowa a GPA opisaliśmy brak woli współpracy miasta ze związkiem. Tymczasem GPA od kilku lat intensywnie inwestują w Pruszków, mimo że formalnie nie mają takiego obowiązku, gdyż miasto do związku nie przystąpiło.
Związek uruchamia kolejne linie autobusowe, które dla części mieszkańców pełnią funkcję de facto komunikacji miejskiej, umożliwiając przemieszczanie się pomiędzy osiedlami. Na własny koszt zainstalował na pięciu przystankach tablice dynamicznej informacji pasażerskiej – wyświetlające nie tylko kursy GPA, ale również godziny przyjazdów autobusów miejskich. Rozbudowuje ofertę biletową. Od 1 stycznia 2025 roku posiadacze biletów okresowych ZTM zakodowanych na karcie miejskiej mogą bezpłatnie korzystać ze wszystkich autobusów GPA w granicach administracyjnych Pruszkowa. Od 1 kwietnia 2026 r. w autobusach GPA na terenie miasta honorowana ma być również Pruszkowska Karta Mieszkańca.
Co GPA otrzymują w zamian od władz Pruszkowa? W praktyce – nic. To uprawnia do postawienia tezy, którą sformułowaliśmy w poprzednim artykule: skoro władze miasta korzystają z oferty GPA bez partycypacji finansowej, to uprawiają swoistą „jazdę na gapę”.
Przypomnieliśmy również, że w kampanii wyborczej w 2024 roku Piotr Bąk zapowiadał przystąpienie Pruszkowa do GPA jako element poprawy jakości komunikacji miejskiej. Po wyborach – już jako prezydent – z tej obietnicy się wycofał.
Nasz tekst wywołał emocjonalną reakcję władz miasta. Na stronie urzędu opublikowano oświadczenie, w którym zarzucono redakcji brak rzetelności. Co znamienne, w warstwie merytorycznej dokument w istocie potwierdził nasze ustalenia. Miasto nie współpracuje z GPA w żadnym formalnym zakresie, ponieważ – jak wskazano – nie jest członkiem związku i nie ma wpływu na planowanie tras ani organizację linii.
Jednocześnie w oświadczeniu wyliczono koszty organizacji własnego transportu i dopłat do biletów ZTM, co jednak nie odnosi się do kwestii relacji z GPA ani nie wyjaśnia braku współfinansowania połączeń GPA funkcjonujących na terenie miasta.
Miasto oferuje GPA pieniądze, których nie ma?
W oświadczeniu miasta pojawił się wątek oferty rzekomo składanej przez miasto Pruszków staroście pruszkowskiemu. Zacytujmy ten fragment w całości:
„Już w listopadzie 2024 r. Miasto wystąpiło do Zarządu Powiatu z propozycją współpracy w tym zakresie. Podczas spotkania 3 grudnia 2024 r. w Urzędzie Miasta Pruszkowa zaproponowano przekazanie pomocy finansowej w wysokości 428 000,00 zł – kwoty odpowiadającej kosztom utrzymania linii nr 62 na terenie miasta – w zamian za wprowadzenie honorowania PKM. Propozycja ta była wielokrotnie ponawiana w kolejnych pismach (19 listopada 2024 r., 30 stycznia 2025 r., 30 kwietnia 2025 r., 15 lipca 2025 r.). Miasto konsekwentnie podtrzymywało swoją deklarację finansową”.
To ciekawa deklaracja, ponieważ w budżetach miasta ani na rok 2024, ani 2025, ani w najnowszym na 2026 taka kwota jako wydatek na rzecz powiatu nie została zapisana. Czy Piotr Bąk oferuje pieniądze, których de facto nie ma? Wysłaliśmy pytanie w tej sprawie do prezydenta. Odpisał nam rzecznik urzędu Krzysztof Olszewski. Odpowiedź również cytujemy w całości:
„Miasto Pruszków wielokrotnie zwracało się do Zarządu Powiatu Pruszkowskiego z propozycją przekazania pomocy finansowej w kwocie 428 000,00 zł w zamian za honorowanie Pruszkowskiej Karty Mieszkańca w autobusach GPA, umożliwiając tym samym bezpłatne podróże dla mieszkańców Pruszkowa na terenie miasta. Ponieważ Miasto Pruszków nie otrzymało jednoznacznej deklaracji od Starosty Pruszkowskiego dotyczącej możliwości honorowania PKM w autobusach GPA nie zostało podpisane stosowne porozumienie. Jednakże w budżecie dot. wydatków na komunikację uwzględniono nadwyżkę, której wysokość w ubiegłych latach (2024, 2025) zapewniłaby przekazanie pomocy finansowej dla Powiatu Pruszkowskiego związaną z honorowaniem Pruszkowskiej Karty Mieszkańca w autobusach GPA”.
Problem w tym, że powyższa odpowiedź pomija istotne aspekty prawne. Przekazanie środków innej jednostce samorządu terytorialnego wymaga zawarcia pisemnego porozumienia. Aby zaś takie porozumienie mogło zostać podpisane, konieczna jest uchwała rady miasta wyrażająca zgodę na przekazanie środków. Taki wymóg wynika wprost z ustawy o samorządzie gminnym. Do dziś Rada Miasta Pruszkowa nie podjęła uchwały w tej sprawie – co najpewniej oznacza, że projektu uchwały prezydent w ogóle jej nie przedłożył.
Czyżby słowa prezydenta o gotowości do współpracy z GPA nie znajdowały pokrycia w faktach? Na to wygląda.
Zdumiewająco brzmi również stwierdzenie, że miasto „nie otrzymało jednoznacznej deklaracji” od starosty w sprawie honorowania PKM. Starosta Adrian Ejssymont informował publicznie już w grudniu ubiegłego roku o przygotowywaniu takiego rozwiązania, o czym napisaliśmy 16 grudnia w artykule Bezpłatne podróże po Pruszkowie autobusami GPA dla posiadaczy Pruszkowskiej Karty Mieszkańca? Takie udogodnienie już w najbliższych miesiącach.
Czy miasto Pruszków kiedykolwiek wsparło GPA finansowo?
Dokładnie takie pytanie wysłaliśmy prezydentowi Piotrowi Bąkowi, chcąc ustalić, na ile jego deklaracje o świetnej współpracy miasta i GPA są prawdziwe. Oto odpowiedź, jaką otrzymaliśmy:
„Miasto Pruszków nie przekazało środków finansowych Powiatowi Pruszkowskiemu z uwagi na brak jednoznacznej deklaracji ze strony władz Powiatu dotyczącej honorowania kart PKM w autobusach GPA. Podkreślić należy, że Zarząd Powiatu Pruszkowskiego zwrócił się do Prezydenta Miasta o pokrycie całości kosztów funkcjonowania linii GPA w granicach administracyjnych miasta Pruszkowa. Natomiast Prezydent Miasta zwrócił się do Zarządu Powiatu o częściowe pokrycie kosztów związanych z kursowaniem linii kolejowych. Ze względu na fakt, iż proponowane kwoty dofinansowania były zbliżone, pismem z dnia 19 listopada 2024 r. Prezydent Miasta zaproponował zniesienie wzajemnych roszczeń. Należy zaznaczyć, że Miasto Pruszków jest jedyną jednostką samorządu terytorialnego w Powiecie Pruszkowskim, która od wielu lat organizuje komunikację wykraczającą również poza granice administracyjne Miasta Pruszkowa. Zarówno obecnie jak i w latach ubiegłych Zarząd Powiatu nie wspierał i nie wspiera Miasta w zakresie finansowania publicznego transportu zbiorowego”.
Wniosek: do żadnego transferu pieniędzy dotąd nie doszło.
Informacje miasta są niezgodne z prawdą
Zatrzymajmy się teraz przy zdaniu: „Miasto Pruszków jest jedyną jednostką samorządu terytorialnego w Powiecie Pruszkowskim, która od wielu lat organizuje komunikację wykraczającą również poza granice administracyjne Miasta Pruszkowa”.
To jest nieprawda.
Zanim powstały Grodziskie Przewozy Autobusowe, w powiecie pruszkowskim międzygminne połączenia autobusowe organizowały np. Brwinów, Nadarzyn, czy Raszyn. Były to linie do Pruszkowa, w których utrzymanie miasto się nie angażowało. Z kolei Ożarów Mazowiecki, który dokłada się do kursowania pruszkowskiej linii nr 6 do tego miasta, jeszcze do końca 2025 roku uruchamiał też własną z Józefowa do Pruszkowa – ale dziwnym trafem Pruszków na nią nie łożył.
Dziś linię międzygminną M2 z Pruszkowa do Komorowa uruchamiają Michałowice – także w tym przypadku Pruszków nie czuje się obowiązany partycypować w jej kosztach. Z linii M2 nie korzystają tylko mieszkańcy Komorowa czy Granicy, jeżdżą nią także Pruszkowianie, bo elektryczne autobusy oferują znacznie wyższy komfort niż zdezelowane pruszkowskie busiki obsługujące linię nr 2.
Czy współpraca międzygminna się opłaca?
Historia pokazuje, że brak współfinansowania transportu publicznego może mieć konsekwencje. Dobitnym przykładem są wydarzenia z 2019 roku, kiedy to gmina Raszyn postanowiła zlikwidować popularną linię L-23 kursującą przez Janki do Pruszkowa. Na lodzie znalazł się wówczas nie kto inny, jak właśnie mieszkańcy Pruszkowa, którzy tymi autobusami dojeżdżali do pracy.
Pasażerowie zainicjowali wtedy protest, przyszli do Urzędu Miasta Pruszkowa, spotkali się z wiceprezydentem Konradem Sipierą, ale nic nie osiągnęli. Miasto zwróciło się o interwencję w sprawie linii L-23 do ówczesnego starosty Krzysztofa Rymuzy, ale i to nic nie dało. Raszyn jedną decyzją zlikwidował autobusy, bo kosztami ich utrzymania dzielił się jedynie z warszawskim ZTM – ani miasto Pruszków, ani powiat pruszkowski nie współfinansowały międzygminnej komunikacji autobusowej.
To co wydarzyło się w 2019 roku, równie dobrze może wydarzyć się dziś. GPA – tak jak uruchamiają linie potrzebne mieszkańcom Pruszkowa – tak mogą ograniczyć swoją ofertę, jeśli nie będą widzieć woli współpracy finansowej. O ile umowy podpisane przez GPA z wojewodą w sprawie dotacji z rządowego Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych ograniczają możliwość nagłego zawieszenia linii, o tyle kwestie taryfowe – takie jak honorowanie lokalnych kart mieszkańca – zależą wyłącznie od decyzji organizatora transportu.
Czy Pruszkowianie potrzebują GPA? Frekwencja choćby na popularnej linii 62 jest dowodem, że tak. A wyjątkowo dobrym przykładem roli GPA w budowaniu oferty komunikacyjnej dla mieszkańców Pruszkowa jest linia 78, pozwalająca Pruszkowianom dojeżdżać do pracy do firm ulokowanych na Gąsinie i do zakładów przemysłowych w Parku Logistycznym na terenie gminy Brwinów – władze Pruszkowa o swoich mieszkańcach pracujących na terenie sąsiedniej gminy jak dotąd nie pomyślały i dojazdu im nie zapewniły.
Czy GPA uratują mieszkańców Malich?
A już w przyszłym tygodniu może się okazać, że GPA wręcz wyręczą władze Pruszkowa w zapewnieniu mieszkańcom elementarnych środków transportu zbiorowego. Z powodu zamknięcia jednego toru kolejki WKD na odcinku Komorów – Warszawa Aleje Jerozolimskie przez kilka tygodni będą kursować co 70 minut. Spółka uruchomi tym razem zastępczą komunikację autobusową, ale autobusy pojadą Alejami Jerozolimskimi. Co to oznacza? Że na lodzie kolejny raz zostaną mieszkańcy Malich.
Maliszanie od lat nie mogą się doprosić, aby władze Pruszkowa doprowadziły do budowy przystanków autobusowych w Alejach Jerozolimskich w rejonie skrzyżowania z ulicą Dolną. W rezultacie autobusy WKD w ogóle nie będą zatrzymywać się w Malichach! Do najbliższego przystanku autobusów WKD, oznaczonego jako Tworki, z Malich będzie około półtora kilometra. Pieszo – to 20 minut drogi.
Co będą mogli zrobić mieszkańcy Malich, by dojechać do pracy? Aby dostać się do KM i SKM, mogą zdać się na kursującą co 60–80 minut miejską linię nr 5 (tak, to nie jest żart, częstotliwość kursów jest właśnie taka) – mało punktualną i obsługiwaną zdezelowanym taborem. Mogą też skorzystać z oferty GPA – liniami 62 i 97 dojeżdżać w rejon stacji SKM i KM w Piastowie. Biorąc pod uwagę standard podróży, częstotliwość kursów i czas przejazdu, z pewnością wiele osób wybierze GPA.
Komentarz autora:
„W związku z nierzetelnymi informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej…” – takimi słowami zaczynał się post opublikowany w mediach społecznościowych przez Urząd Miasta Pruszkowa. Odsyłał do oficjalnego oświadczenia, przygotowanego po naszym ubiegłotygodniowym artykule. Sformułowanie o „nierzetelnych informacjach” brzmiało poważnie. Problem w tym, że w treści oświadczenia nie wykazano żadnej nieścisłości ani błędu w naszej publikacji. Przeciwnie – przedstawione przez miasto wyjaśnienia w istocie potwierdziły kluczowe ustalenia opisane wcześniej przez nas.
Użycie takiego wstępu trudno uznać za przypadkowe. Słowa budują emocje i nastawienie odbiorcy jeszcze zanim ten zapozna się z faktami. Gdy forma wyprzedza treść, a sugestia „nierzetelności” nie znajduje potwierdzenia w argumentach, powstaje pytanie: czy chodzi o merytoryczną polemikę, czy raczej o próbę zdyskredytowania krytycznej publikacji?
Nie odpowiadamy podobną retoryką. Nie piszemy, że urząd rozpowszechnia „nierzetelne informacje”, choć w dzisiejszym materiale wykazujemy, że przekazane nam dane nie są zgodne z faktami. Naszą rolą nie jest prowadzenie słownej wojny. Naszą rolą jest konfrontowanie deklaracji z dokumentami i przedstawianie czytelnikom pełnego obrazu sytuacji.
Prasa nie jest od tego, by podobać się władzy. Jej konstytucyjną i ustawową rolą jest kontrola działań organów publicznych, patrzenie władzy na ręce i formułowanie ocen w oparciu o zebrane informacje. Samorząd działa w imieniu mieszkańców i za publiczne pieniądze – dlatego musi liczyć się z pytaniami, krytyką i analizą swoich decyzji. Transparentność nie jest uprzejmością wobec mediów. Jest obowiązkiem wobec obywateli.


.jpg?key=thumbnail-jpg)
