Ogromna tablica stanęła przy ul. Biskupickiej w Brwinowie na łuku drogi pomiędzy ulicami Pałacową i Dworską, w pasie drogi wojewódzkiej nr 720. Wzbudziła spore niezadowolenie mieszkańców, od negatywnych komentarzu zaroiło się na brwinowskim forum dyskusyjnym w mediach społecznościowych.

Reklama dosłownie wbiła się w oczy także burmistrzowi Brwinowa Arkadiuszowi Kosińskiemu, wyczulonemu na punkcie ładu przestrzennego. Jak sam mówi, jadąc samochodem omal nie wypadł z jezdni z wrażenia. „Kto nie widział tej reklamy niech żałuje, ponieważ zdjęcie nie oddaje jej faktycznego wyglądu, sposobu ustawienia na gruncie” – napisał na swoim fejsbukowym profilu.

Postanowił działać. Poprosił Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich (któremu podlega droga nr 720) o wyjaśnienie, czy reklama została ustawiona legalnie, czy jej właściciel uzyskał wszelkie wymagane zgody i opinie oraz czy wniósł stosowną opłatę za umieszczenie jej w pasie drogi. Odpowiedź była jednoznaczna: zgody nie ma. Na prośbę burmistrza drogowcy z MZDW szybko tablicę zdemontowali. „Mam nadzieję, że przedsiębiorczy pomysłodawca skutecznie zrazi się przed powtarzaniem tego typu akcji na terenie naszej gminy” – skwitował Kosiński.

📷 Czy widać różnicę? - czyli wczoraj i dziś na łuku ul. Biskupickiej w Brwinowie pomiędzy ul. Pałacową a ul. Dworską......

Opublikowany przez Arkadiusza Kosińskiego Piątek, 21 stycznia 2022

To nie pierwsza taka reakcja burmistrza. Kiedy nielegalne reklamy pojawiają się na drogach podlegających bezpośrednio burmistrzowi, znikają jeszcze szybciej. – Kilka dni temu na słupach energetycznych przy Rynku, na działkach należących do gminy, ktoś wywiesił reklamy dotyczące sprzedaży niemieckich proszków do prania. Teren nasz, zatem z automatu usunęliśmy je jako nieposiadające naszej zgody – mówi Arkadiusz Kosiński redakcji zpruszkowa.pl. – Jesteśmy w takich działaniach konsekwentni, usuwamy reklamy z terenu działek gminnych oraz z urządzeń, takich jak słupy oświetleniowe, kosze na śmieci, ogrodzenia, donice z kwiatami, skrzynki kablowe. W efekcie reklamujący się, widząc małą skuteczność swoich reklam, przestają je wieszać i tego typu przypadki są dziś naprawdę incydentalne – dodaje.

Niestety, nie wszędzie można tak działać. Problemem jest skomplikowany system podziału dróg na gminne, powiatowe i wojewódzkie. Gmina nie może sama usuwać reklam z dróg innej kategorii i musi prosić o to ich zarządcę. – Spory kłopot jest z drogami powiatymi. Mam jednak nadzieję, że tak jak kilka lat temu przejęliśmy odśnieżanie dróg powiatowych, bo powiat sobie słabo radził, tak przejmiemy również prawo do usuwania nielegalnych reklam z pasów dróg powiatowych – mówi Kosiński.

Walkę z plagą zaśmiecania przestrzeni publicznej reklamami z pewnością ułatwiłoby przyjęcie uchwały krajobrazowej szczegółowo regulującej wielkość i rodzaj nośników treści reklamowych. Nad taką uchwałą pracuje choćby gmina Michałowice kierowana przez zdeterminowaną w tym względzie wójt Małgorzatę Pachecką. Burmistrz Brwinowa takich prac nie podejmuje, ale czyni to celowo.

„Przed podjęciem tematu przygotowania tego typu uchwały wstrzymuje mnie widmo ewentualnych odszkodowań, bowiem w maju 2019 r., czyli blisko 3 lata temu, do Trybunału Konstytucyjnego trafiły dwa pytania prawne Naczelnego Sądu Administracyjnego. Skład sędziowski NSA, złożony z największych autorytetów w dziedzinie prawa budowlanego i zagospodarowania przestrzennego, doszedł do wniosku, że przepis tzw. ustawy planistycznej dotyczący możliwości podejmowania uchwał krajobrazowych może naruszać Konstytucję RP, bo nie zapewnia żadnej ochrony prawnej ani odszkodowania tym podmiotom, które na reklamy miały wszystkie wymagane prawem zgody. Zdaniem NSA, przepis ten może naruszać zasadę zaufania obywatela do państwa, ochronę praw słusznie nabytych, prawo własności i wolność prowadzenia działalności gospodarczej, a także tzw. zasadę proporcjonalności” – tłumaczy Arkadiusz Kosiński w swoim poście na Facebooku. „Jeśli Trybunał Konstytucyjny podzieli zdanie NSA, to przepis utraci moc prawną, a gminy i miasta, w których doszło na podstawie uchwał krajobrazowych do rozbiórek legalnych reklam, będą narażone na wypłatę odszkodowań firmom reklamowym i właścicielom działek. Z tego powodu – nie chcąc narażać gminy Brwinów na ewentualne koszty wypłaty odszkodowań – czekam na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, ubolewając, że TK w tzw. międzyczasie zajmował się szeregiem spraw politycznych i obyczajowych, a tego typu – niezwykle ważny temat – leży nierozstrzygnięty od blisko 3 lat”.

Reklamoza to problem niemal wszystkich miast w Polsce, walkę o uporządkowanie przestrzeni publicznej podjęły nieliczne z nich. Niezwykle zaśmiecony reklamami jest choćby Pruszków – mieszkańcy od dawna postulują podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do zaprowadzenia porządku, ale ani poprzednie władze Pruszkowa, ani obecne nie przejawiają szczególnego zainteresowania tematem.