Honorowe obywatelstwo Pruszkowa dla Jana Starzyńskiego. To postać równie znacząca w historii miasta, co kontrowersyjna

Tytuł Honorowego Obywatela Miasta Pruszkowa były wieloletni prezydent ma otrzymać na uroczystej sesji Rady Miasta Pruszkowa w środę 4 listopada br., zorganizowanej z okazji 110-lecia uzyskania przez Pruszków praw miejskich. Wraz z nim tytuł odbiorą: Maria Pałuba – wieloletnia ordynator i dyrektor Szpitala Psychiatrycznego w Tworkach, założycielka Towarzystwa Przyjaciół Tworek „Amici di Tworki”, propagatorka psychiatrii środowiskowej i terapii przez sztukę; Grzegorz Zegadło – animator kultury, wieloletni dyrektor Książnicy Pruszkowskiej, autor publikacji poświęconych historii Pruszkowa; oraz Wiesław Pośpiech – dziennikarz sportowy, regionalista i znawca historii Pruszkowa. W tym gronie postać Jana Starzyńskiego może budzić kontrowersje.
Prezydentura Starzyńskiego to bez wątpienia był czas głębokich przemian. Władzę objął w 1998 roku, kiedy Pruszków wciąż odczuwał skutki upadku wielkich zakładów przemysłowych. Urzędowanie zakończył w 2018 roku, pozostawiając miasto z nowymi szkołami, obiektami kulturalnymi, rozbudowaną infrastrukturą i terenami przemysłowymi, które odzyskały znaczenie gospodarcze.
Lista jego zasług nie jest krótka. Jedną z najważniejszych było stworzenie warunków do gospodarczego odrodzenia Pruszkowa po transformacji ustrojowej. Dawne przemysłowe miasto, kojarzone z Zakładami Naprawczymi Taboru Kolejowego, Mechanikami czy Porcelitem, stopniowo przekształcało się w ośrodek nowoczesnych usług, logistyki i budownictwa mieszkaniowego. Szczególne znaczenie miało zagospodarowanie terenów przemysłowych na Gąsinie, rozwój działalności inwestorów oraz przekształcenie dawnych terenów ZNTK w park logistyczny MLP.
Wyznacznikiem prezydentury Starzyńskiego były inwestycje oświatowe. Przy szkołach budowano hale sportowe. W lipcu 2016 roku ruszyła budowa kompleksu przy ul. Jarzynowej na osiedlu Bąki. Obejmował on szkołę, przedszkole i żłobek, a wartość przedsięwzięcia wynosiła blisko 35 mln zł. To była odpowiedź na rosnącą liczbę mieszkańców tej części miasta. Za jego prezydentury realizowano również nowy kompleks oświatowy na Gąsinie, przy ul. Pływackiej. Szkołę Podstawową nr 10 oficjalnie otwarto już po zakończeniu jego rządów, w październiku 2019 roku.
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych inwestycji tamtej epoki było Centrum Dziedzictwa Kulturowego przy ul. Bohaterów Warszawy. Umowę na budowę podpisano w październiku 2014 roku, obiekt uroczyście otwarto 9 czerwca 2018 roku. W liczącym ponad 17 tys. mkw. kompleksie znalazły się m.in. sala widowiskowa na blisko 400 miejsc, pomieszczenia do działalności artystycznej, infrastruktura sportowo-rekreacyjna. Inwestycja stworzyła nowe możliwości organizowania wydarzeń kulturalnych, choć jej realizacja i późniejsze funkcjonowanie stały się przedmiotem licznych kontrowersji – o czym napiszemy za chwilę.
Do znaczących przedsięwzięć infrastrukturalnych należała też budowa parkingów Parkuj i Jedź przy ulicach Sienkiewicza i Waryńskiego, zapewniających łącznie ponad 500 miejsc postojowych. Wielopoziomowy parking przy dworcu PKP, oferujący 394 miejsca dla samochodów, powstał z wykorzystaniem dofinansowania unijnego. Umowę z wykonawcą Starzyński podpisał w listopadzie 2017 roku, obiekt udostępniono kierowcom w 2019 roku – już za kadencji jego następcy, Pawła Makucha. Z prezydenturą Starzyńskiego wiąże się również uruchomienie Pruszkowskiego Roweru Miejskiego. System wystartował 4 września 2017 roku. Początkowo był skromny, obejmował tylko pięć stacji i 40 rowerów.
Do jego dorobku należy zaliczyć również rozwój budownictwa komunalnego, w tym przyjęty w październiku 2016 roku program mieszkaniowy „Lepsze Lokum”, a także działania związane z modernizacją parków, placów zabaw, wymianą starych pieców i usuwaniem azbestu.
Druga strona rządów Jana Starzyńskiego

Największa inwestycja w historii Pruszkowa miała być wizytówką miasta i ukoronowaniem rządów Jana Starzyńskiego. Tymczasem Centrum Dziedzictwa Kulturowego stało się symbolem ogromnych kontrowersji. Krytykowano ogromne koszty budowy, finansowanie przedsięwzięcia, wygląd gmachu i sposób jego zagospodarowania. Z czasem doszły problemy finansowe miejskiej spółki zarządzającej obiektem.
Starzyński umowę z firmą Strabag na budowę CDK podpisał 28 października 2014 r., tuż przed wyborami samorządowymi. Wartość kontraktu wynosiła 71,3 mln zł zł. To była gigantyczna kwota jak na możliwości Pruszkowa. Ówcześnie kontrkandydaci prezydenta apelowali o wstrzymanie inwestycji. Starzyński jednak był zdeterminowany – przekonywał, że jej realizacja nie zagrozi innym miejskim przedsięwzięciom. Gmach otwarto w czerwcu 2018 roku.... kilka miesięcy przed kolejnymi wyborami. Konstanty Chodkowski w artykule „CKiS: historia budowy i upadku pruszkowskiego »Titanica«”, opublikowanym 21 kwietnia 2022 r. na portalu zpruszkowa.pl, zwracał uwagę na pośpiech związany z otwarciem. Jak pisał, ważniejsze od rzeczywistego uruchomienia centrum było przecięcie wstęgi przed wyborami.
Obiekt szybko doczekał się złośliwych przezwisk. Czarny, monumentalny gmach nazywano „Titanikiem” i „trumną”. W 2018 roku został nominowany do ogólnopolskiego antykonkursu architektonicznego „Makabryła”. Jednak wygląd budynku był tylko częścią problemu. Znacznie poważniejsze pytania dotyczyły pieniędzy.
Titanic na kredyt
W swojej analizie Konstanty Chodkowski wskazywał, że zadłużenie Pruszkowa wzrosło z niespełna 60 mln zł na koniec 2017 roku do niemal 90 mln zł rok później. Wiązał ten skok przede wszystkim z finansowaniem Centrum Dziedzictwa Kulturowego.
Kłopotliwy okazał się również model zarządzania obiektem. Zdecydowano, że Centrum Kultury i Sportu będzie działać jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. W jej majątku znalazły się nie tylko CDK, ale również hala i stadion Znicza. Krytycy wskazywali na zasadniczą sprzeczność: spółka powinna osiągać przychody pozwalające pokrywać koszty, tymczasem miała zarządzać obiektami służącymi przede wszystkim realizacji zadań publicznych. W dodatku sam budynek CDK, z rozległymi holami, niewielkimi pomieszczeniami, saunami i pokojami hotelowymi, zdaniem krytyków nie dawał wystarczających możliwości komercyjnego wykorzystania.
Konsekwencje ujawniły się w kolejnych latach. W kwietniu 2022 roku portal zpruszkowa.pl dotarł do projektu planu naprawczego CKiS. W artykule „Czy CKiS będzie musiał ogłosić upadłość?” ostrzegaliśmy przed groźbą utraty płynności finansowej spółki.
W samym 2021 roku CKiS zanotowało ponad 4,3 mln zł straty. Na działalność budynku CDK przypadało blisko 1,6 mln zł. Spółka domagała się również od miasta dopłaty prawie 5,65 mln zł w związku z rozbieżnością dotyczącą wartości kapitału zakładowego. Spór stał się na tyle poważny, że skierowano go na drogę sądową. Trzeba zaznaczyć, że w 2021 roku Starzyński od trzech lat nie był już prezydentem, a na wyniki spółki wpływały także późniejsze decyzje i pandemia. Nie zmienia to jednak zasadniczego pytania: czy przed rozpoczęciem tej gigantycznej inwestycji rzetelnie oszacowano koszty jej utrzymania i przyjęto odpowiedni model funkcjonowania?
Starzyński do końca bronił przedsięwzięcia. W wywiadzie dla „Wspólnoty” z maja 2018 roku przekonywał, że przy rosnących cenach materiałów i usług budowlanych późniejsza realizacja takiego obiektu kosztowałaby jeszcze więcej.
Betonowe dziedzictwo. Jak Pruszków oddawano deweloperom

Fot: Google Earth
Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec Jana Starzyńskiego i jego politycznego otoczenia było „betonowanie Pruszkowa”. W mieście wyrastały kolejne bloki, coraz wyższe i gęściej ustawione. Deweloperzy zabudowywali dawne tereny przemysłowe, wolne działki między istniejącymi osiedlami oraz grunty sąsiadujące ze skwerami parkami. Mieszkańcy skarżyli się na malejącą ilość zieleni, korki, brak miejsc parkingowych i niedostatek infrastruktury. Argumentowali, że Pruszków rozwija się przede wszystkim w interesie inwestorów, a nie ludzi, którzy już w nim mieszkają.
W centrum tej krytyki znajdował się nie tylko sam prezydent, ale również jego wieloletni zastępca Andrzej Kurzela, kojarzony z miejską polityką inwestycyjną i przestrzenną. Wśród przeciwników intensywnej zabudowy funkcjonowało określenie „betonowa frakcja” Samorządowego Porozumienia Pruszkowa, politycznego zaplecza Starzyńskiego. Zarzuty dotyczyły nie tyle samego faktu budowania mieszkań. Pruszków, położony tuż koło Warszawy i dobrze skomunikowany z nią koleją, to naturalny kierunek rozwoju budownictwa wielorodzinnego. Problemem była skala inwestycji i sposób ich lokalizowania. Krytykowano wydawanie decyzji o warunkach zabudowy, czyli popularnych „wuzetek”, umożliwiających powstawanie dużych budynków nawet tam, gdzie brakowało odpowiedniej infrastruktury, a także projektowanie i uchwalanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w sposób maksymalnie sprzyjający inwestorom, a niekoniecznie obecnym mieszkańcom.
W 2024 roku portal zpruszkowa.pl przypominał, że właśnie w kadencji 2014–2018 oskarżenia wobec ekipy Starzyńskiego o nadmierne sprzyjanie deweloperom stały się szczególnie głośne. Jako przykład wskazywaliśmy wysokie bloki wzdłuż ulicy Staszica, powstałe na podstawie wydanych wcześniej decyzji administracyjnych. Intensywność zabudowy wyraźnie kontrastowała tam z możliwościami istniejącego układu drogowego.
Fabryka Ołówków – stracona szansa na nowe centrum miasta
Jednym z najbardziej wymownych przykładów tamtej polityki jest historia terenów dawnej Fabryki Ołówków. Przez dziesięciolecia zakład należał do przemysłowych symboli Pruszkowa. Kiedy produkcję przenoszono na Gąsin, pojawiła się możliwość nadania atrakcyjnie położonym terenom zupełnie nowej funkcji. Mogło powstać miejsce łączące handel, gastronomię, kulturę, usługi i mieszkania. Coś na wzór łódzkiej Manufaktury czy Starej Papierni w Konstancinie-Jeziornie.
Taką wizję przedstawiał władzom miasta Artur Cyronek, przedsiębiorca, który w 2000 roku kupił od fabryki działkę z dawnymi budynkami i stworzył tam lokal gastronomiczny, który nazwał Ucieranie Treści. Zainwestował w zabytkową zabudowę i zachowanie pamiątek po dawnym zakładzie. Od 2003 roku zabiegał o uwzględnienie charakteru swojej działalności w miejskich dokumentach planistycznych. Finalnie udało mu się uzgodnić plan jedynie w zakresie jego działki. Co się stało dookoła niej – wie każdy mieszkaniec osiedla przy ulicy Grafitowej. Bloki szczelnie otoczyły budynek restauracji skazując mieszkańców i restauratora na wieczny, nierozwiązywalny spór o to, kto ma prawo do ciszy i spokoju, a kto do prowadzenia działalności gastronomicznej.
W marcu 2021 roku Konstanty Chodkowski opisał tę historię w artykule „Betonowanie treści, czyli gastronomia kontra deweloperka”. – „Obudowano mnie blokami. Moja działka jest teraz na dnie studni akustycznej” – skarżył się redakcji Artur Cyronek. Przedsiębiorca obawiał się, że nowi mieszkańcy zaczną protestować przeciwko hałasowi, który nieodłącznie towarzyszy funkcjonowaniu restauracji, browaru i sali bankietowej. Paradoks polegał na tym, że działalność gastronomiczna istniała tam na długo przed powstaniem nowych bloków.
Jeszcze bardziej wymowna była historia planowanej drogi dojazdowej do osiedla. W przedstawionym w 2012 roku projekcie planu miejscowego miała ona przebiegać przez nieruchomość Cyronka. Dopiero interwencje przedsiębiorcy doprowadziły do zmiany tego rozwiązania.
To doskonały przykład polityki przestrzennej prowadzonej w czasach Starzyńskiego. Miasto zyskało nowe mieszkania, ale nie wykorzystało okazji do stworzenia atrakcyjnego centrum usługowo-kulturalnego.
Siedmiopiętrowy blok zamiast osiedlowego skweru

Podobny mechanizm ujawnił się przy ul. Dobrej na Osiedlu Staszica. Przez wiele lat teren pomiędzy ulicami Dobrą, Śląską i Lessową służył mieszkańcom jako zielona przestrzeń rekreacyjna. Tymczasem miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, uchwalony 17 grudnia 2009 roku, pozwalał na wybudowanie tam nawet siedmiokondygnacyjnego bloku o wysokości 27,5 metra.
W 2015 roku rozpoczęły się przygotowania do sprzedaży części miejskich działek. Mieszkańcy protestowali, domagając się zachowania zieleni i przywrócenia zlikwidowanego placu zabaw. Mimo sprzeciwu Starzyński wydał zarządzenie obejmujące przygotowanie nieruchomości do sprzedaży. Ostatecznie jednak z zamiaru zrezygnowano, tłumacząc to problemami z własnością niektórych nieruchomości.
Sprawa wróciła kilka lat później, już za prezydentury Pawła Makucha. Prywatny inwestor przygotowywał budowę bloku na podstawie obowiązujących zapisów planu. Mieszkańcy znów zaczęli protestować, a sprawa stała się w Pruszkowie głośna. Makuch postanowił zmienić plan zagospodarowania. Rada miasta przyjęła go w listopadzie 2021 roku – zabudowa mieszkaniowa skweru została wykluczona. Konstanty Chodkowski w artykule „Za zamieszanie przy ul. Dobrej odpowiadają poprzednie władze miasta” wskazywał, że źródeł konfliktu należy szukać właśnie w decyzjach planistycznych z czasów Starzyńskiego.
Pawie Ogrody, czyli beton na granicy parku

Szczególnie gwałtowny sprzeciw mieszkańców wywołała inwestycja „Pawie Ogrody”, realizowana przy ul. Pawiej, w sąsiedztwie Parku Potulickich. W miejscu porośniętym drzewami (na zdjęciu), w pobliżu parkowych stawów i terenów podmokłych, zaplanowano wielorodzinny budynek mieszkalny. Inwestycja miała powstać na podstawie decyzji o warunkach zabudowy wydanej właśnie w czasach prezydentury Starzyńskiego.
Mieszkańcy obawiali się negatywnych skutków dla ekosystemu parku, wycinki drzew, zmian stosunków wodnych oraz zniszczenia siedlisk ptaków. Zwracali też uwagę na niejasności dotyczące granic Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu.
W czerwcu 2022 roku OKO.press opublikowało obszerny reportaż Macieja Grzenkowicza „W Pawich Ogrodach nie śpiewają już ptaki – o pewnym obszarze chronionym i pewnym (mega) bloku”. Chociaż inwestycja ruszyła dopiero za kadencji Pawła Makucha, to materiał Grzenkowicza ujawnił interesujący wątek dotyczący poprzednich włodarzy miasta, w tym Andrzeja Kurzeli - byłego zastępcy Jana Starzyńskiego. W protokole konsultacji na temat uszczegółowienia granic Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, prowadzonych jeszcze podczas rządów tego drugiego, znalazł się postulat wiceprezydenta, aby granica obszaru chronionego omijała działki przyszłej inwestycji. Kurzela tłumaczył później, że nie chodziło o umożliwienie deweloperowi zabudowy terenu objętego ochroną, lecz o sprostowanie nieprecyzyjnie wyznaczonej granicy. Twierdził, że działki nigdy nie należały do obszaru chronionego, a wcześniej przez wiele lat pozostawały wyłączone z zabudowy ze względu na planowaną trasę drogową.
Pruszków bez autobusu do Warszawy
Starzyńskiemu przez całe lata wytykano także niewystarczający rozwój komunikacji zbiorowej. Pruszków leży tuż pod Warszawą, a tysiące mieszkańców codziennie dojeżdżają do stolicy. Mimo to przez dwadzieścia lat prezydentury Starzyńskiego nie udało się uruchomić stałego, regularnego bezpośredniego połączenia autobusowego w ramach warszawskiego systemu transportowego. Problem analizowaliśmy w portalu zpruszkowa.pl w artykule „Ile miasta dopłacają do transportu? Pruszków na 38. miejscu w Polsce”. Zarzucaliśmy ekipie Starzyńskiego traktowanie transportu zbiorowego po macoszemu. Wskazywaliśmy też na niechęć do współpracy z Brwinowem i Nadarzynem oraz późne przystąpienie do programu dopłat do biletów metropolitalnych „Warszawa+”.
Oczywiście, miasto nie było całkowicie bierne. Współfinansowało Wspólny Bilet ZTM/KM/WKD i rozwijało własne linie autobusowe. Jednak w porównaniu z wieloma podwarszawskimi samorządami oferta transportowa pozostawała ograniczona. Stałą linię autobusową z Pruszkowa do Warszawy uruchomiono dopiero w styczniu 2022 roku, już za prezydentury Pawła Makucha i dzięki jego staraniom.
Honorowe obywatelstwo na skróty. Byle pochwalić, szczegółów nie trzeba

Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Miasta Pruszkowa powinno być wydarzeniem szczególnym, zwłaszcza gdy wyróżnienie otrzymuje człowiek, który przez dwadzieścia lat sprawował urząd prezydenta miasta. Można by oczekiwać starannie przygotowanego uzasadnienia, przedstawiającego najważniejsze osiągnięcia, konkretne decyzje i ich znaczenie dla rozwoju Pruszkowa. Tymczasem pod obrady rady miasta trafia dokument sprawiający wrażenie napisanego na kolanie. Pełno w nim ogólników i nieprecyzyjnych sformułowań.
Zaskoczenie budzi już uboga część biograficzna. Dowiadujemy się z niej, że Jan Starzyński jest prawnikiem, był radnym, kierownikiem urzędu rejonowego, a przez dwadzieścia lat prezydentem Pruszkowa. To informacje łatwe do znalezienia w ogólnodostępnych biogramach. Dalej czytamy, że były prezydent „konsekwentnie stawiał na długofalowy rozwój miasta”, dążył do „nadrabiania wieloletnich zaległości inwestycyjnych” i „podnoszenia jakości życia mieszkańców”. Tylko co konkretnie to oznacza?
Z uzasadnienia nie dowiemy się, jak zmieniły się finanse Pruszkowa podczas jego prezydentury, jak wzrosły dochody miasta, ile środków pozyskano z funduszy europejskich, jak rozwijała się infrastruktura ani jakie konkretne efekty przyniosły poszczególne programy. Autorzy wspominają o skutecznym zdobywaniu unijnych pieniędzy, ale nie podają ani jednej kwoty. Nie wskazują żadnego projektu, w którym skuteczność Starzyńskiego można by porównać z osiągnięciami innych samorządowców. Zamiast rzetelnego bilansu dostajemy zbiór pochlebstw, które równie dobrze mogłyby znaleźć się w uzasadnieniu wyróżnienia dla dziesiątek innych prezydentów polskich miast.
W uzasadnieniu znalazł się istotny błąd merytoryczny. Autor projektu uchwały zaliczył do osiągnięć Starzyńskiego udział Pruszkowa w programie taryfowym ZTM „Warszawa+” z „najwyższym III progiem dopłat”. Tymczasem Pruszków przystąpił do trzeciego progu dopłat dopiero 1 września 2019 roku, a więc wiele miesięcy po zakończeniu prezydentury Starzyńskiego. Załatwił to Paweł Makuch. To nie jest drobna pomyłka w dacie, tylko przypisanie prezydentowi osiągnięcia jego następcy.

Dokument pełen jest stwierdzeń o trosce Starzyńskiego o sport, młodzież i lokalną społeczność. Czytamy, że były prezydent obejmował patronatem wydarzenia związane z koszykówką i podkreślał wychowawczą rolę Znicza Pruszków. Ale przecież takie działania należą do zwykłych obowiązków i aktywności osób sprawujących funkcje publiczne. Równie ogólnikowo potraktowano działalność na rzecz ochrony środowiska. Wspomniano o sadzeniu drzew, programach wymiany pieców i usuwania azbestu. Zabrakło elementarnych informacji o liczbie zrealizowanych projektów, wydatkach i ich rezultatach.
Kuriozalny jest fragment dotyczący wcześniejszych wyróżnień byłego prezydenta. Czytamy, że Jan Starzyński został uhonorowany „licznymi wyróżnieniami i odznaczeniami”, wśród których znajdują się odznaczenia państwowe i samorządowe. Jakie? Kiedy? Za co? Autorzy nie wymienili nawet jednego, choć wystarczyło zajrzeć do Wikipedii.
Można odnieść wrażenie, że autorzy uchwały uznali sprawę honorowego obywatelstwa miasta dla Jana Starzyńskiego za przesądzoną, a uzasadnienie potraktowali jako zwykłą formalność. Zapomnieli najwyraźniej, ze honorowy obywatel miasta zasługuje nie tylko na pamiątkowy dyplom, ale i na to, by jego dokonania opisano uczciwie i bez przypisywania mu cudzych zasług.


![Czy tak będzie wyglądać promocja Pruszkowa za granicą? [źródło: opracowanie własne]](https://api.zpruszkowa.pl/assets/1d635ee8-d268-4c49-8e1b-549a6bf929d0/miniaturka%202.jpg?key=thumbnail-jpg)
