StowarzyszenieWspólnie Pruszków Rozwijamy jest dziś najbardziej atakowaną organizacją wPruszkowie, ale też bije rekordy w ilości akcji charytatywnych, w które sięangażuje. Na co zasługuje bardziej: na krytykę, czy na podziw?

Zarejestrowali się w lutym 2018 roku. Zawiązali komitet wyborczy i wystawili kandydatów do rady miasta oraz Pawła Makucha na prezydenta. Odnieśli częściowy sukces – Makuch przejął rządy w Pruszkowie, jednak do rady dostały się ledwie cztery osoby: Eliza Kurzela, jej ojciec Andrzej Kurzela (nie mylić z wieloletnim wiceprezydentem o takim samym imieniu i nazwisku), Grzegorz Szachogłuchowicz oraz Jakub Kotelecki, z tym że ten ostatni członkiem stowarzyszenia nigdy nie był – na listach SWPR reprezentował stowarzyszenie Moja Ostoja. Niedługo po wyborach Eliza Kurzela kontakty z SWPR zerwała i ustawiła się w kontrze do Pawła Makucha, to był jej protest przeciwko powołaniu na stanowisko wiceprezydenta Konrada Sipiery z Prawa i Sprawiedliwości.

Wiosną2018 roku, na pół roku przed wyborami, stowarzyszenie witało się zpruszkowiakami słowami: „Nasze Stowarzyszenie – Wspólnie Pruszków Rozwijamy(WPR) powstało z inicjatywy ludzi mających różne poglądy i sympatie polityczne.Połączyła nas chęć rozwoju Pruszkowa i powiatu pruszkowskiego. Jesteśmy wróżnym wieku, mamy różne wykształcenie i doświadczenie, zawodowe jak i życiowe.Ta różnorodność, bezpartyjność, niezależność, otwarcie i chęć dialogu są naszymatutem i siłą. Wiemy, że szacunek i sztuka słuchania są podstawą współistnieniana każdej płaszczyźnie”.

Do dziś w stowarzyszeniu nie zmieniło się jedno: sympatia do Pawła Makucha. Rocznicę wyborów samorządowych na swoim fejsbukowym profilu SWPR skwitowało słowami: „Dokładnie rok temu odbyła się II tura wyborów na Prezydenta Miasta Pruszkowa. Postanowiliśmy wspomnieć, jak wyglądała kampania i co oprócz tego robiliśmy w tym czasie. Naszemu przyjacielowi, byłemu prezesowi stowarzyszenia Pawłowi Makuchowi życzymy sukcesów. Panie Prezydencie, jest Pan wzorem do naśladowania”.

Tadeklarowana od początku przychylność dla Makucha w praktyce oznaczała oczywistykonflikt – nie tylko z częścią radnych, ale i mieszkańców. Stowarzyszeniebynajmniej nie musiało podkreślać różnicy poglądów, mimo to zdecydowało sięzabrać głos w sprawie, która przysporzyła mu wątpliwej popularności izdecydowanie poszerzyła grono wrogów. W ostatnich dniach sierpnia 2019 rokugrupa mieszkańców zorganizowała pikietę przeciwko budowie gigantycznegoapartamentowca na skraju parku Potulickich. Wiceprezydent Konrad Sipiera wydałinwestorowi tzw. warunki zabudowy, co odczytane zostało jako kapitulacja władzmiasta. Choć w mediach społecznościowych deweloper dostał lanie, a osobyniewidzące w jego działaniach niczego nagannego można było zliczyć na palcachjednej ręki, SWPR wypuściło taki oto komunikat (pisownia oryginalna): „Wczorajodbyła się X Sesja Rady Miasta Pruszkowa. Wartym zauważenia jest pojawienie siępodczas niej „ekologów”, którzy twierdzą, że są przeciwni zabudowie w otulinieParku Potulickiego. Nie bez znaczenia jest fakt, że organizatorzy powyższegospotkania chyba nie wiedzieli, gdzie przeprowadzić swój happening, ponieważewentualne pozwolenie na budowę wydaje Starostwo Powiatowe, a nie Urząd Miasta.W tym miejscu słowa uznania i podziękowania za profesjonalizm, zdrowy rozsądeki poszanowanie prawa, należą się większości Radnych i Przewodniczącemu RadyMiasta. Wartym podkreślenia jest także fakt, że całe to show dotyczy działkiprywatnej, nieznajdującej się na terenie parku, do której dojazd jest od ul.Pawiej. Komizmu sytuacji dodaje rozdawanie przez uczestników wczorajszej akcjisadzonek drzew w plastikowych doniczkach, dodatkowo zapakowanych w foliowetorby. To zdaje się nie jest ekologia. ❗️Ponadto wykorzystanie w tego typudziałaniach nieletnich i osób w podeszłym wieku to granie na najniższychemocjach i pozostawimy to bez komentarza. Życzymy wszystkim miłego dnia.Myślenie nie boli”.

Sławomir Bukowski: (członkowie SWPR – przyp. K.Ch.) tylko umocnili wizerunek organizacji zacietrzewionej, wrogo do części mieszkańców nastawionej i powołanej do realizacji politycznych celów. I taką właśnie medialną twarz ma dziś SWPR.

Później było już tylko gorzej. Wizerunek stowarzyszenia legł w gruzach po wybuchu afery związanej z mandatem radnej Elizy Kurzeli, formalnie członka zarządu stowarzyszenia (mimo konfliktu z prezydentem i resztą członków SWPR nie zrezygnowała z tej funkcji). Ktoś wysłał donos do wojewody o rzekomym łamaniu prawa przez Kurzelę. Stowarzyszenie podjęło bowiem, zdaniem autora donosu, działalność gospodarczą na majątku miejskim, przepisy antykorupcyjne zabraniają zaś radnym zasiadania w zarządach takich stowarzyszeń, a ich złamanie oznacza utratę mandatu. Sprawa okazała się dęta, Kurzela mandatu raczej nie straci, bo żadnej działalności gospodarczej nie było, ale przy okazji wyszło na jaw, że SWPR mogło złamać umowę podpisaną z miastem podnajmując miejski teren mimo wyraźnie zakazującej tego klauzuli w umowie! Niedawno zaś, przy okazji składania wyjaśnień przez zarząd stowarzyszenia na komisji rady miasta, wyszło, że tytułowany prezesem Rafał Szyndler być może… został na tę funkcję wybrany nieprawidłowo!

Wmediach społecznościowych głośna była sprawa podpisania przez SWPR umowy zmiastem na grant na zajęcia fitness… kiedy one już trwały. Tak przynajmniejwynika z dat na oficjalnie opublikowanych przez urząd dokumentach. Ujawnienietego wywołało lawinę negatywnych komentarzy, wśród których na czoło wysuwał sięzarzut „dawania pieniędzy swoim”.

Przezcały 2019 rok na fejsbukowym forum Pruszkowa członkowie stowarzyszenia wdawalisię w dziesiątki pyskówek. To prawda, byli atakowani, ale odpowiadając nachamskie docinki dokładnie w taki sam sposób tylko umocnili wizerunekorganizacji zacietrzewionej, wrogo do części mieszkańców nastawionej ipowołanej do realizacji politycznych celów. I taką właśnie medialną twarz madziś SWPR.

Jestjednak jeszcze druga, w nastawionych na skandale mediach społecznościowychniemal niewidoczna, a związana z działalnością charytatywną. Lista pozytywnychdokonań SWPR, nie zawsze nagłaśnianych, jest imponująco długa.

Sławomir Bukowski: SWPR – projekt polityczny obudowany działalnością charytatywną? Czy raczej grupa osób z pasją, które w świecie polityki i gąszczu przepisów prawa poruszają się z wdziękiem słonia, jednak niestrudzenie próbują jednoczyć mieszkańców wokół pięknych spraw?

Pierwsząakcją, w jaką włączyło się SWPR, był „Pierwszy krok Leny”, małej pruszkowiankipróbującej postawić, mimo poważnej choroby, swój pierwszy kroczek.Stowarzyszenie udostępniło link do zbiórki na operację dziewczynki. Porozmowach z jej rodzicami zaczęło zbierać pieniądze podczas imprez miejskich isportowych. A 23 czerwca 2019 roku zorganizowało Piknik Rodzinny, z któregocały dochód był przeznaczony dla Leny.

Stowarzyszeniepomogło w zbiórkach pieniędzy dla walczącego z nowotworem Kacpra Pracaka ichorującego na serce Filipa Garnowskiego. Zaangażowało się w Szlachetną Paczkę.Zorganizowało mikołajki z grami dla domu dziecka – z zaprzyjaźnioną firmą zPruszkowa przeprowadziło zbiórkę planszówek. Była Wigilia w Specjalnym OśrodkuWychowawczym – akcja pomagająca spełniać marzenia dzieci. Dzięki stowarzyszeniudostały telefony, tablety i inne rzeczy, na które prowadzący ośrodek nie mogąsobie pozwolić. Wreszcie pomoc w Wigilii dla potrzebujących, organizowanejwspólnie ze znanym kucharzem Mariuszem Szwedem – dzięki SWPR uzbierano odzież,którą uczestnicy mogli zabrać do domów.

Byłyakcje propagujące zdrowy styl życia, m.in. projekt WPR Fitness, był piknik dlafundacji Toto Animo ukazujący problemy osób z autyzmem. Wreszcie zbiórkazakrętek na rzecz pomocy Wiktorii – 16-latki chorującej na dziecięce porażeniemózgowe. Ta akcja nie została nagłośniona na profilu stowarzyszenia. Zakrętkizostały zebrane dzięki sponsorom i członkom SWPR, informację opublikowanodopiero po ich sprzedaży. Teraz trwa akcja #zakręćsięnapomoc dla chorej JulkiRówczyńskiej.

– Zorganizowaliśmy też czytanie bajek dzieciom w przedszkolach na terenie powiatu, składaliśmy projekty do budżetu obywatelskiego, braliśmy czynny udział w każdej imprezie miejskiej – wylicza Paulina Grubek, członek zarządu SWPR (jest na zdjęciu ilustrującym ten artykuł).

Jakstowarzyszenie interpretuje ogromną ilość negatywnych komentarzy pod swoimadresem? – Padamy ofiarą hejtu ze strony grupy odbiorców. Państwo, którzy nasatakują na każdym kroku, robią to nieprzerwanie od kampanii samorządowej.Nastawienia tych ludzi nie zmienimy, jedyne co możemy to prosić opowstrzymywanie się z hejtem, jaki wylewają na nas przy każdej możliwej okazji– mówi Paulina Grubek.

Nasugestię, że być może należałoby rozwiązać napiętnowane polityczniestowarzyszenie i stworzyć nowe, Grubek odpowiada zdecydowanie: – Plany mamyjasno określone, nie zamkniemy stowarzyszenia, będziemy działać razem ponadpodziałami i wspinać się jeszcze wyżej! Rok 2020 będzie przełomowy, dziękiinicjatywom mieszkańców nasz grafik pęka w szwach. Cieszymy się, że zmieszkańcami mamy tak dobre relacje i sami proszą nas o pomoc w wieluprzedsięwzięciach. Zachęcamy do dołączenia do naszego grona każdego, kto czujetaką potrzebę. Dzięki hejtowi zyskaliśmy jeszcze więcej dobra. Mieszkańcywysyłali nam wiadomości ze słowami otuchy i prośbami, abyśmy nadal działali.Jak sami wspominają w rozmowach z nami, boją się napisać przychylny komentarzna forum internetowym, bo zaraz ktoś ich atakuje.

Okazjido internetowego hejtu nie brakuje. Niedawno anonimowy publicysta Paweł Michał,będący nieformalnym rzecznikiem Samorządowego Porozumienia Pruszkowa (radni SPPtworzą największy klub w Radzie Miasta Pruszkowa, członkiem SPP był wieloletniprezydent Jan Starzyński), zaciekle broniący dorobku tego ugrupowania,zamieścił na Facebooku post, w którym zestawił fragmenty filmu nagranego przezPaulinę Grubek na potrzeby jednej z akcji charytatywnych. Post był wybitnie złośliwy,a jego jedynym celem było ośmieszenie SWPR. Udało mu się, jeden po drugimzaczęły pojawiać się napastliwe wpisy, niektóre wulgarne. Dopiero gdy w jednymz wątków dotyczącym domniemanej roli stowarzyszenia w próbie pozbawieniamandatu radnej Elizy Kurzeli znalazł się wpis o ludziach ze środowiska SPP,którzy usiłowali wyeliminować z życia publicznego popularnego radnego PiS,Paweł Michał widząc zagrożenie dla wizerunku SPP przerwał dyskusję i skasowałcały post. Jego echa jednak przez długi czas pobrzmiewały w rozmowachinternautów, a parę osób przechowuje printscreeny z fragmentami ostrych kłótni,do których w internecie doszło, i wyzwiskami, jakie padły.

PaulinaGrubek: – Żyjemy w jednym mieście, mamy bardzo często te same cele, więc po cosobie utrudniać życie? Kto nie chce nas oglądać, patrzeć na moje zdjęcia czyinnych, nie ma problemu, wystarczy że przestanie nas obserwować – mówi. –Zarzucano nam w kampanii wyborczej, że SPWR umrze, jak wybory się zakończą. Alenadal działamy. Jesteśmy prężnym stowarzyszeniem, mamy sympatyków w całejPolsce. Czy tak zachowują się ludzie, którzy tylko idą do wyborów? Nie, takzachowujemy się my – ludzie, którzy chcą czynić dobro i poprawiać jakość życiaw mieście – dodaje z przekonaniem.

Dwietwarze Stowarzyszenia Wspólnie Pruszków Rozwijamy utrudniają jego jednoznacznąocenę. Czy to projekt polityczny obudowany działalnością charytatywną? Czyraczej grupa osób z pasją, które w świecie polityki i gąszczu przepisów prawaporuszają się z wdziękiem słonia, jednak niestrudzenie próbują jednoczyćmieszkańców wokół pięknych spraw? Jedno nie ulega wątpliwości: stowarzyszenietrwa i idzie w sobie tylko znanym kierunku. Dokąd dotrze?