Budowa “łącznika”, zamiast szybkiej realizacji, doczekała się pruszkowsko-brwinowskiej “naparzanki”.

Podczas posiedzenia Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska 20 stycznia br. doszło do interesującej konfrontacji burmistrza Brwinowa, Arkadiusza Kosińskiego z Zastępcą Prezydenta Miasta Pruszkowa, Konradem Sipierą. Tematem obrad była budowa “łącznika” dróg wojewódzkich numer 701 i 718 (o sprawie pisaliśmy obszernie tutaj i tutaj). Był to pierwszy raz, gdy na oczach szerokiej publiczności, przedstawiciele obydwu gmin mogli przedstawić swoje stanowiska i oczekiwania, ale też wymienić wzajemne pretensje.

Mimo długiego i burzliwego przebiegu posiedzenia, jego zakończenie napawało optymizmem. Burmistrz i Wiceprezydent zaprezentowali swoje pomysły na “dobicie targu”. Obecni na sali radni obu gmin zdecydowali zaś, że formalnie zobowiążą swoich włodarzy do wypracowania wspólnego stanowiska do końca lutego br. Od tamtej pory miała rozpocząć się seria spotkań “za zamkniętymi drzwiami” prowadząca do wypracowania wspólnego planu działania na rzecz odkorkowania pruszkowskiego węzła autostrady A2.

I to na tyle, jeśli chodzi o dobre wiadomości. Potem było już tylko gorzej.

Kto komu i jak mocno?

Pierwsze z zaplanowanych spotkań odbyło się 10 lutego, jednak już wcześniej dało się odczuć, że w kolejnych dniach coś pójdzie nie tak.

28 stycznia, Burmistrz Brwinowa Arkadiusz Kosiński, za pośrednictwem Facebooka powtórzył ofertę złożoną wcześniej Konradowi Sipierze (podczas styczniowego posiedzenie Komisji Gospodarki Komunalnej – przyp. K.Ch.). Swój wpis opatrzył zaś grafikami, których treść obarczała władze Pruszkowa winą za brak postępu w pracach w ciągu minionego roku. Na reakcję Zarządu Miasta nie trzeba było długo czekać.

Okazja do “odwinięcie się” nadarzyła się 5 lutego. Wtedy to na Gąsinie odbyło się spotkanie Zarządu Pruszkowa z mieszkańcami, na którym Prezydent i jego Zastępca przekonywali Pruszkowian, że Arkadiusz Kosiński zachował się nie w porządku zbyt późno udostępniając władzom miasta projekt “łącznika”.

Reakcja? 9 lutego Arkadiusz Kosiński występuje gościnnie na Facebookowym forum mieszkańców Pruszkowa. W obszernym poście przedstawia cztery dowody świadczące o tym, że władze Pruszkowa posiadały wiedzę na temat projektowanych rozwiązań drogowych jeszcze w lutym 2018 roku,

Tak zbudowana atmosfera przed negocjacjami nie mogła poskutkować inaczej. 10 lutego włodarze wyszli z rozmów z niczym jeśli chodzi o łącznik, oraz z dodatkowym bagażem, jeśli chodzi o wzajemne pretensje, zarzuty i roszczenia.

Negocjacje pozycyjne a negocjacje problemowe

Skoro jesteśmy przy negocjacjach – obserwacjom przepychanek między lokalnymi politykami towarzyszy ciekawe spostrzeżenie. Otóż nauka wyróżnia dwie główne strategie prowadzenia negocjacji – strategię pozycyjną i problemową.

Negocjacje pozycyjne skupiają się na ochronie własnych interesów i stałym podkopywaniu pozycji oponenta. Bez względu na wypracowane rozwiązanie problemu, skuteczność strategii pozycyjnych wyraża się “odległością” między rozwiązaniem pożądanym przez jedną ze stron, a rozwiązaniem osiągniętym na zakończeniu rozmów. Za przykład strategii pozycyjnej może posłużyć dobijanie targu przy zakupie używanego samochodu.

W negocjacjach problemowych dla odmiany, nie rozpatrujemy stron jako przeciwników czy oponentów, lecz bardziej jako partnerów. Strategia ta nakazuje maksymalne skupienie na optymalnym rozwiązaniu zadanego problemu, a jej skuteczność mierzy się różnicą między “stanem idealnym” załatwienia sprawy, a stanem osiągniętym dzięki rozmowom.

Konstanty Chodkowski: “Dziś cel, jakim miało być doprowadzenie do szybkiej i sprawnej budowy łącznika, majaczy gdzieś na horyzoncie. Istotniejszym tematem stało się to, co Brwinów jest winien Pruszkowowi i dlaczego Pruszków Brwinowowi ręki podawać nie powinien. “

Wiedząc powyższe, nie sposób nie ulec wrażeniu, że włodarze Brwinowa i Pruszkowa jednomyślnie postawili na strategie pozycyjne. A jeśli tak jest, to wyczekujący na budowę łącznika nie mają zbyt wiele powodów do radości. Okopanie się negocjujących stron zwiastuje bowiem oddalenie dążenia do rozwiązania problemu na dalszy plan.

Wojna bez granic

“Skąd ten pesymistyczny wniosek?” – spyta ktoś. “Spójrzmy, co stało się dalej” – odpowiem.

Jeszcze 10 lutego, późnym wieczorem (a więc tuż po zakończeniu rozmów “za zamkniętymi drzwiami”), Arkadiusz Kosiński opublikował na swoim Facebooku relację z przebiegu spotkania. W jej treści zarzucił władzom Pruszkowa, cofnięcie postępów w realizacji inwestycji o niemal rok. I znów – akcja budzi reakcję. Tym razem jednak Pruszków rzucił do boju wszystko, co miał w zanadrzu. A to, czego Burmistrz Brwinowa (być może) wcześniej nie wiedział, to że pruszkowskim politykom przepychanki i pyskówki na Facebooku wychodzą jak mało komu.

11 lutego rano, na Facebooku pojawił się post Konrada Sipiery, w którym określa on relację Kosińskiego jako jednostronną i oświadcza, że przyjmuje ją ze skutkiem. Kilka godzin później, na profilu Pawła Makucha pojawia się wpis w którym (pomijając niskich lotów stylistykę), autor zarzuca Burmistrzowi Kosińskiemu podgrzewanie atmosfery za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Na tym nie koniec. Jeszcze tego samego dnia, w wir walki rzucono nasze lokalne, Facebookowe trollkonta. Z ich pomocą, po sieci zaczęły rozprzestrzeniać się treści sprzyjające narracji budowanej przez otoczenie Pawła Makucha i Konrada Sipiery. Raz po razie, lokalne grupy i strony na Facebooku zaczęła zalewać fala obelg, zarzutów, insynuacji i – co chyba najgorsze – perfidnej dezinformacji. Mało realistyczne argumenty trolli szybko podchwycili co mniej zorientowani w sytuacji mieszkańcy Pruszkowa, i tak, w ciągu doby, udało się stworzyć pruszkowski, internetowy front do walki z Brwinowiem.

Polityka zamiast łącznika

Dziś cel, jakim miało być doprowadzenie do szybkiej i sprawnej budowy “łącznika”, majaczy gdzieś na horyzoncie. Istotniejszym tematem stało się to, co Brwinów jest winien Pruszkowowi i dlaczego Pruszków Brwinowowi ręki podawać nie powinien.

Jak dowiadujemy się z wpisów lokalnych trollkont – zarówno z “łącznikiem”, jak i innymi problemami komunikacyjnymi, Pruszków może poradzić sobie sam, a umowa z Brwinowem nie jest tu do niczego potrzebna. Cóż, może to i racja. O tym przyjdzie nam się przekonać jeśli kolejna runda rozmów – zaplanowana na 25 lutego – również skończy się fiaskiem.

Póki co jednak pozostaje mieć nadzieję, że kiedy Konrad Sipiera mówi, że “warto rozmawiać” – faktycznie ma to na myśli.