Gdy pływalnia “Kapry” popada w ruinę, władze miasta skupiają się na roszadach personalnych

(329)

Dziurawy, przeciekający dach. Popękane, obrośnięte kamieniem płytki. Pękające rury. Ściany porośnięte grzybem. Stan miejskiej pływalni “Kapry” po odejściu poprzedniego dyrektora – Jacka Elżanowskiego – woła o pomstę do nieba.

Patrycja Relska, do niedawna pełniąca obowiązki dyrektora pływalni, ujawnia kolejne fakty o skali problemu z jakim przyszło jej się zmierzyć po objęciu stanowiska. “Przeciekający dach. Pękające płytki na pływalni. Wentylacja wymagająca kapitalnej wymiany. Zjeżdżalnia w fatalnym stanie (obecnie jedna z dwóch jest wyłączona)” – wylicza. “Do tego cała masa uchybień prawnych, które zaczęliśmy poprawiać dopiero po moim przyjściu”.

Według jej relacji, na pływalni niekiedy był tylko jeden ratownik na zmianie, co jest rażącym naruszeniem prawa. “Poprzedni dyrektor sporządził wymaganą prawem analizę zagrożeń dopiero po wielokrotnych interwencjach z Urzędu Miasta. Do niedawna w apteczkach nie było podstawowego wyposażenia. Brakowało aktualnych dokumentów pracowników” – opowiada Relska w rozmowie z portalem zpruszkowa.pl. “Magistrat o wszystkim od początku wiedział” – dodaje.

Wiele do życzenia pozostawiał również stan sanitarny pływalni. Relska nałożyła karę o wysokości ponad 20 tysięcy złotych na firmę sprzątającą, która doprowadziła pływalnię do zastanej sytuacji. Następnie potrzebne było zarządzenie gruntownego oczyszczania i odkamieniania obiektu aby doprowadzić go do stanu chociaż zbliżonego do tego wymaganego przepisami prawa.

Wszystkie te zaniechania skłoniły Relską do przeprowadzenia gruntownej kontroli funkcjonowania całego obiektu. Wnioski – jakkolwiek porażające i przyprawiające o dreszcze – zostały przesłane natychmiast do władz miasta, wraz z proponowanymi środkami zaradczymi.

Najpierw roszada, potem robota

Wskazane przez Relską zaniechania poprzedników wymagały natychmiastowego działania i stanowczych decyzji. Szczęście w nieszczęściu – w marcu tego roku pływalnia została tymczasowo zamknięta z powodu panującej pandemii COVID-19. To wymarzony czas na “przegrupowanie”, naprawienie choćby najpilniejszych usterek i doprowadzenie pływalni do pełnej gotowości do otwarcia. Pełniąca obowiązki dyrektora Patrycja Relska postanowiła tak właśnie go spożytkować. I wtedy zaczęły się schody.

“Komunikacja z Urzędem Miasta płynęła w jedną stronę. Wysyłałam informacje o fatalnym stanie technicznym pływalni wraz z propozycjami środków naprawczych. Jeśli w ogóle dostałam odpowiedź, to dowiadywałam się, że mamy sobie radzić sami” – opowiada – “ale najczęściej nie dostawałam żadnej”. Relska zeznaje, że część spraw udawało się naprawić własnym sumptem. “W poprzednich latach lampy były wymieniane za 27 tysięcy złotych, teraz z pracownikami zrobiliśmy to sami za jedyne 1100 złotych” – mówi. Zauważa jednak, że nie wszystko da się zrobić polegając tylko na zasobach pływalni. Jako najbardziej palący problem wymagający zaangażowania miasta wskazuje konieczność wymiany zjeżdżalni.

Problemem okazała się być również procedura wyboru nowego kierownictwa pływalni. Patrycji Relskiej zależało, aby nowego dyrektora wyłoniono jak najszybciej. Pozwoliłoby to na skupienie wszystkich sił na podjęciu koniecznych napraw i remontów. Ogłoszenie konkursu było jednak przeciągane w czasie. Co więcej, gdy w końcu ogłoszono nabór, nie przyniósł on rezultatów. To było w czerwcu 2020 r.

Ponowne rozpisanie konkursu nastąpiło niespełna miesiąc później. W przeciwieństwie do pierwszego podejścia, tym razem na rozstrzygnięcie nie trzeba było czekać trzech miesięcy – nowego dyrektora pływalni poznaliśmy już na początku sierpnia. Okazał się nim Pan Janusz Wierzbowski i to na jego barkach będzie spoczywać teraz wyprowadzenie pływalni na prostą. Warto jednak zaznaczyć, że dojście do tego momentu zajęło więc Urzędowi Miasta ponad siedem miesięcy, podczas których pływalnia funkcjonowała niejako “w zawieszeniu”.

Przez ten czas – jak twierdzi Relska – udało się uporządkować tylko te sprawy, które pływalnia mogła załatwić niskim kosztem i we własnym zakresie. Ergo – naprawa przeciekającego dachu musi poczekać na lepsze czasy. Póki co niech przecieka.

Czy wszystko jest na “tip-top”?

Dyrektor Wierzbowski, pytany podczas posiedzenia Komisji Oświaty Kultury i Sportu Rady Miasta przez radną Małgorzatę Widerę (KO) o świadomość stanu technicznego pływalni odpiera, że wie o istniejących problemach. “Ja widziałem tę spaloną rozdzielnię, mam sfotografowane jak wygląda stan basenu w różnych punktach, wstrzymałem chwilowo możliwość korzystania ze zjeżdżalni (…). Na pewno nie podejmę żadnej ryzykownej decyzji, która by mogła szkodzić” – odpowiadał. Zapewniał przy tym o najwyższych standardach w zarządzaniu pływalnią, do których ma zamiar dążyć: “na przykład jeśli chodzi o zjeżdżalnię to ja muszę mieć 100% gwarancji, że to jest bezpieczne. Jeśli mam 99% to jest o jeden procent za mało”.

Zjeżdżalni nie udało się naprawić do dziś, a od momentu pierwszego zaraportowania konieczności naprawy niedługo miną trzy lata. Czy dyrektor Wierzbowski stanie na wysokości zadania? Czas pokaże. Warto zauważyć, że pewne zmiany w funkcjonowaniu obiektu dostrzegalne są już dziś. Na oficjalnej stronie “kaprów” zaprzestano publikowania wyników badań jakości wody (regularne dokumentowanie i publikowanie wyników badań jakości wody jest wymagane przepisami prawa – przyp. K.Ch.).

Co dalej z Patrycją Relską?

Nieoficjalnie za najpoważniejszego kandydata na stanowisko dyrektora pływalni uchodziła Patrycja Relska. Sama nie ukrywa również, że upatrywała w tym stanowisku szanse na dalszy rozwój kariery, którą wiele lat temu związała z pływalniami. Niepowodzenie w konkursie był jednak scenariuszem, który brała pod uwagę. Liczyła, że po ogłoszeniu wyniku naboru będzie mogła dalej pracować na “Kaprach” na stanowisku administracyjnym lub – w gorszym razie – zostanie przetransferowana z powrotem do Urzędu Miasta. Tak się jednak nie stało.

Dyrektor Wierzbowski postanowił dokonać reorganizacji struktury pływalni tak, aby stanowisko zajmowane przez Patrycję Relską po zwolnieniu z obowiązków p.o. dyrektora zostało zlikwidowane. Dla samej zainteresowanej oznaczało to bezrobocie. W rozmowie z portalem zpruszkowa.pl wyznaje, że nie wie czym sobie zasłużyła na takie zakończenie przygody z Pruszkowem.

Według jej relacji, od “wejścia” do “wyjścia” z pruszkowskiego samorządu spotkało ją wiele nieprzyjemnych sytuacji. Zdecydowała się o nich opowiedzieć w obszernym wywiadzie dla zpruszkowa.pl, którego zapis publikujemy dziś razem z niniejszym artykułem. Sama Patrycja mówi, że nie zamierza składać broni i zapowiada walkę o swoje prawa przed sądami.

Stan techniczny Miejska Kryta Pływalnia KAPRY po odejściu poprzedniego dyrektora, Jacka Elżanowskiego, był… cóż,…

Opublikowany przez Jestem z Pruszkowa Piątek, 16 października 2020

Temat sytuacji na pływalni “Kapry” znajdzie swoją kontynuację w kolejnych artykułach na łamach zpruszkowa.pl.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Konstanty Chodkowski

Warszawiak z urodzenia, pruszkowiak z wyboru. Były dziennikarz zajmujący się tematyką Europy Wschodniej. Dziś hobbystycznie pisuje o Pruszkowie. Z zawodu programista. Szczęśliwy narzeczony swojej narzeczonej. Właściciel psa.

PROFIL REDAKTORA