Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Gabriela Dębowska, wychowanka Nadarzyna i środkowa w Tauron Lidze, po swoim pierwszym sezonie w ekstraklasie

Łukasz DMOCHOWSKI
Podbija siatkarską ekstraklasę, a swoje pierwsze kroki stawiała w Nadarzynie. Gabriela Dębowska, zawodniczka Metalkas Pałac Bydgoszcz, w rozmowie o początkach swojej kariery, powołaniu do kadry U-21 i wrażeniach po pierwszym sezonie w ekstraklasie.
Gabriela Dębowska (fot. Łukasz Krzywański; siatka.org)
Ilustracja: Gabriela Dębowska (fot. Łukasz Krzywański; siatka.org)

Sekcja Siatkówki GLKS Nadarzyn doczekała się swojej wychowanki na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w siatkówce. Gabriela Dębowska zaliczyła swój pierwszy pełny sezon, pokazując się po drodze z bardzo dobrej strony i zostając po jednej z kolejek MVP weekendu. Młode siatkarki mają kogo podpatrywać i do czego dążyć, a siatkarski projekt z naszego powiatu ma się kim chwalić. O początkach swojej kariery, powołaniu do kadry U-21 i wrażeniach po sezonie w ekstraklasie opowiada w rozmowie z Łukaszem Dmochowskim.

Łukasz Dmochowski: Za Tobą pierwszy sezon na boiskach Ekstraklasy. Jak krótko możesz podsumować swój debiut na tym poziomie?

Gabriela Dębowska: Faktycznie, jeśli mówimy o pełnym sezonie, to był to mój pierwszy pełny sezon w Ekstraklasie. Swój pierwszy seniorski kontrakt podpisałam wcześniej w Legionovii, to był sezon, który zakończyliśmy w I lidze kobiet. Wracając do minionych rozgrywek, zaliczam ten sezon do bardzo udanych. Był to dla mnie czas intensywnego rozwoju i zdobywania cennego doświadczenia zarówno na boisku, jak i poza nim.

ŁD: 19. kolejka i Gabriela Dębowska zostaje MVP kolejki, wchodząc pierwszy raz do wyjściowego składu. Jak dobrze widziałem w statystykach, zdobyłaś 15 punktów, w tym 7 asów i 5 bloków. Czułaś, że to będzie Twój dzień?

GD: Tak, statystyki się zgadzają. Był to dla mnie szok, ponieważ był to pierwszy mecz, w którym wyszłam w podstawowym składzie. Po kilku pierwszych akcjach i trzech asach poczułam, że to może być mój dzień. I tak też się skończyło. Bardzo cieszyła mnie moja gra, chciałam jak najlepiej wykorzystać szansę, jaką dostałam.

ŁD: Wcześniej występowałaś w Legionowie. Na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej byłaś w czołówce blokujących całej ligi. Jak duży jest przeskok, gdy wchodzi się na najwyższy poziom?

GD: Uważam, że ten przeskok jest naprawdę duży. Zaczynając od organizacji, a kończąc na najważniejszych aspektach, takich jak treningi czy przygotowanie do meczów. W Ekstraklasie jeszcze bardziej widać profesjonalizm, choć oczywiście nie ujmuję niczego I lidze. Tam również pracuje z zaangażowaniem wielu profesjonalistów.

ŁD: Właśnie w Legionowie miałaś możliwość trenowania z seniorskim zespołem jeszcze w Ekstraklasie. To doświadczenie pomogło kilka lat później?

fot. Łukasz Krzywański; siatka.org

GD: Zdecydowanie tak. Uważam, że dla młodych zawodniczek możliwość treningów z pierwszym zespołem jest bardzo ważna, bo pokazuje szczególnie w tych cięższych momentach, że ciężka praca przynosi efekty. Dodatkowo można zdobywać doświadczenie, trenując ze starszymi i bardziej doświadczonymi zawodniczkami oraz słuchając wskazówek sztabu szkoleniowego. Uważam, że dzięki temu naprawdę dużo zyskałam.

ŁD: Masz za sobą także występy w reprezentacji Polski do lat 21. Opowiesz coś więcej o tej przygodzie?

GD: Informacja o powołaniu do kadry U-21 była dla mnie lekkim zaskoczeniem, choć po cichu liczyłam na taką szansę. To było świetne doświadczenie, możliwość pracy z innymi trenerami i zawodniczkami. Było to pewnego rodzaju wyjście ze swojej strefy komfortu . Na początku towarzyszył mi stres, ale szybko okazało się, że nie było się czym przejmować. Była to super przygoda, możliwość grania z reprezentantami innych krajów. W rezultacie Awansowałyśmy na Mistrzostwa Świata. Myślę, że tych kilku miesięcy nie zapomnę do końca życia.

ŁD: Więc celem jest ciągły rozwój i seniorska kadra?

GD: Zdecydowanie tak. Myślę, że każda młoda siatkarka marzy o tym, żeby kiedyś założyć koszulkę z orzełkiem na piersi. Mnie udało się już tego doświadczyć i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dostanę taką szansę.

fot. KadrySobczaka

ŁD: Wróćmy do początków. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

GD: W trzeciej klasie szkoły podstawowej razem z mamą zobaczyłyśmy na tablicy ogłoszeń informację o naborze do sekcji siatkówki w Nadarzynie. Namówiłam koleżankę z klasy, żebyśmy poszły razem na trening i tak to wszystko się zaczęło. Były wzloty i upadki, ale dziś cieszę się, że moi rodzice nie słuchali mnie, kiedy mówiłam, że nie chcę już chodzić na treningi, ponieważ trener nie widział we mnie potencjału.

ŁD: Kilka tygodni temu prezes siatkarskiego Nadarzyna porównał swój klub do „lotniska”. Czy to był dobry pas startowy?

GD: Uważam, że tak. Klub z Nadarzyna daje zawodniczkom duże możliwości rozwoju, między innymi dzięki zaangażowaniu kadry trenerskiej. Również nie bez znaczenia jest bogate zaplecze sportowe, z jakiego może korzystać klub. Myślę, że te wszystkie składowe w dłuższej perspektywie czasu mają kolosalne znaczenie dla rozwoju zawodniczek i zawodników.  Myślę, że warto w tym momencie wspomnieć o tym, iż pomimo tego, że od paru lat nie jestem już zawodniczką klubu, to w dalszym ciągu mogę liczyć na wsparcie moich byłych trenerów z Nadarzyna.  

ŁD: Przenosiny z Nadarzyna do Legionowa wydawały się naturalną ścieżką rozwoju. Kto pomaga Ci w podejmowaniu decyzji w sportowym świecie?

GD: Jeśli chodzi o moja pierwsza zmianę klubu, to kierunek wskazał mi trener. Aczkolwiek od samego początku moimi cichymi „menedżerami” byli i nadal są moi rodzice. Dziś już współpracuję z menedżerem sportowym. 

tauronliga.pl; Gabriela Dębowska w Drużynie 19. kolejki, w tej kolejce została także MVP

ŁD: Miałaś styczność z innymi sportami? Czy całe życie kręci się wokół siatkówki?

GD: Mam wrażenie, że kiedy zaczynałam swoją przygodę z siatkówką w Nadarzynie, nie było zbyt dużego wyboru innych dyscyplin, choć mogę się mylić. W każdym razie mój pierwszy wybór okazał się najlepszy i trwam przy nim do dziś.

ŁD: Jakie są Twoje inspiracje ze świata siatkówki? Śledzisz jakieś rozgrywki lub podpatrujesz konkretne zawodniczki?

GD: Śledzę przede wszystkim rozgrywki reprezentacyjne oraz Tauron Ligę. Jeśli chodzi o zawodniczki, to chyba nie będę wyjątkowa, bardzo podoba mi się styl gry tureckich siatkarek, takich jak Eda Erdem czy Zehra Güneş.

ŁD: Jeżeli to nie tajemnica, zostajesz na kolejny sezon w Bydgoszczy? Widzisz możliwość dalszego rozwoju właśnie tutaj?

GD: To już nie jest tajemnica, ponieważ klub oficjalnie to ogłosił. Tak, zostaję w Bydgoszczy. Bardzo dobrze się tam czuję i uważam, że to dobre miejsce do dalszego rozwoju. Miniony sezon wiele mnie nauczył i pokazał, jak od kuchni wygląda zawodowy sport. Myślę, że te lekcje będę pamiętała bardzo długo. 

ŁD: Czego należy życzyć zawodowej siatkarce przed kolejnymi rozgrywkami?

GD: Myślę, że przede wszystkim zdrowia i braku kontuzji, bo bez niego trudno czerpać radość z tego, co się robi. To zdecydowanie najważniejsze.

ŁD: Dziękuję serdecznie za rozmowę. Oczywiście właśnie tego życzę i do usłyszenia! 

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

REDAKCJA POLECA
Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie Edukacja i Oświata

Wyluzowany wuefista czy przekroczenie granic? Skargi na nauczyciela w "Zanie" wpływały przez cały rok, ale rzecznik dyscyplinarny ich nie zobaczył

Konstanty CHODKOWSKI

Przez cały rok szkolny 2025/2026 do dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana w Pruszkowie wpływały skargi na zachowanie nauczyciela wychowania fizycznego wobec uczennic: od niestosownych komentarzy, przez wizyty w żeńskiej przebieralni, po zamknięcie trzech uczennic w szkolnym magazynku. Dyrekcja ani razu nie zawiadomiła rzecznika dyscyplinarnego, choć wymaga tego Karta Nauczyciela. Rodzice załamują ręce z bezradności, nauczyciele mówią o zamiataniu sprawy pod dywan.

Dorota Kossakowska Z Nagrodą Ekologiczną Ekologia i Środowisko

Dorota Kossakowska odebrała nagrodę za rozwój terenów zielonych w latach 2022–2026. Tyle że to były lata ogromnego niszczenia przyrody w Pruszkowie

Sławomir BUKOWSKI

Likwidacja szpaleru lip przy Alei Wojska Polskiego, likwidacja parku Bersohna pod łącznik, ogromne wycinki na Żbikowie, a także pod pretekstem rewitalizacji doliny Utraty i zastępowanie naturalnej roślinności wierzbą. Nie przeszkodziło to władzom Pruszkowa zgłosić się do nagrody, a wiceprezydent Kossakowskiej – jej odebrać.