Fot.: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Fundusz na miarę naszych możliwości

(89)

Środki pozyskane przez Pruszków z Funduszu Dróg Samorządowych, to nie jest sukces. Jest to jedynie konsekwencja konstrukcji funduszu opartej na uznaniu polityków. W dalszej perspektywie funkcjonowanie FDS przyczyni się do pogorszenia stanu polskiego samorządu terytorialnego.

Mieszkańcom Pruszkowa została jakiś czas temu ogłoszona radosna nowina. Miasto otrzymało dofinansowanie na remonty ul. Stalowej i ul. Miry Zimińskiej-Sygiestyńskiej z Funduszu Dróg Samorządowych (FDS). Nowinę ogłosił osobiście pan wiceprezydent Konrad Sipiera. Co bardziej rozsądni mieszkańcy przyjęli komunikat ze spokojem i uznaniem. „Przecież to dobrze, że miasto dostaje dodatkową kasę, każdy woli mieć więcej niż mniej.” – pomyśleli zapewne. Głosy niezadowolonych z takiego stanu rzeczy maruderów były nieliczne i były szybko gaszone za pomocą argumentu: „To przeszkadza Panu, żeśmy te dofinansowanie dostali? Nienawidzisz Pan swojej małej ojczyzny!”. Przy takim sposobie myślenia można przyjąć, że podnoszenie ręki na środki z FDS, to podnoszenie ręki na Pruszków. Rzecz w tym, że nie chodzi o to by krytykować, że miast środki dostało. Chodzi o to, że FDS jest podmiotem systemowo złym i że pruszkowski przypadek to nie jest jakiś spektakularny sukces. Z uwagi na okoliczności prawno-polityczne, które wyłożę poniżej, oczywiste było, że takie dofinansowanie będzie i nie ma powodu by urządzać triumfy z tego powodu.

Wiosną temat FDS zaistniał po raz pierwszy na pruszkowskim forum na Facebooku. Od razu wdałem się w polemikę z panem Arkadiuszem Gębiczem co do możliwości uzyskania środków przez miasto. Pan Gębicz w rzeczowy i logiczny sposób wykładał, że inwestycje na które złożono wniosek o przyznanie środków nijak mają się do kryteriów wskazanych w ustawie o FDS. Ja z tych samych powodów konsekwentnie twierdziłem, że środki dla miasta się znajdą. Dlaczego? Najpierw kilka słów teorii.

Na gruncie prawa finansów publicznych konstruowanie budżetu państwowego lub samorządowego opiera się na różnych zasadach. Jedną z nich jest zakaz funduszowania. Oznacza to, że środki wpływające do budżetu z określonego źródła (dajmy na to np. z podatku akcyzowego) nie mogą być przeznaczone na wydatkowanie w związku z konkretnym zadaniem (np. leczeniem raka). W drodze wyjątku od tej zasady tworzy się fundusze celowe. Z takimi tworami spotykamy się wszyscy. Ot, Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (ZUS jest urzędem, który go obsługuje) wpływające doń składki na poszczególne ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe) służą do finansowania aktualnie wypłacanych świadczeń. Na podobnej zasadzie skonstruowano FDS – wskazano konkretne źródła przychodów funduszu i zastrzeżono, że środki mogą posłużyć  na dofinansowanie inwestycji drogowych realizowanych przez samorządy, które może pokryć nawet 80% kosztów.

Jakub Dorosz-Kruczyński: “To, że Pruszków dostanie dofinansowanie było bardzo prawdopodobne od momentu przyjęcia ustawy w takim kształcie i ukształtowania Zarządu Miasta w takim, a nie innym składzie osobowym. “

Ciekawa jest procedura przyznawania środków z FDS. Najpierw nabór prowadzi wojewoda przy pomocy specjalnej komisji. Komisja dokonuje oceny wniosków w oparciu o art. 24 ust. 1 ustawy o FDS (zacytuję ten przepis w całości):

„Komisja dokonuje oceny wniosków o dofinansowanie, […], mając na celu wyrównywanie potencjału społeczno-gospodarczego, poprawę jakości życia mieszkańców i zapewnienie spójności terytorialnej na obszarze województwa i biorąc pod uwagę:

1)         poprawę stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego;

2)         zapewnienie spójności sieci dróg publicznych;

3)         podnoszenie standardów technicznych dróg powiatowych i dróg gminnych oraz zachowanie jednorodności sieci dróg powiatowych i dróg gminnych pod względem spełniania tych standardów;

4)         zwiększenie dostępności transportowej jednostek administracyjnych;

5)         poprawę dostępności terenów inwestycyjnych.”.

Uważanego Czytelnika zostawiam z pytaniem jak remont ul. Miry Zimińskiej-Sygiestyńskiej i ul. Stalowej ma się do terenów inwestycyjnych w Pruszkowie, jak poprawia to spójność sieci dróg publicznych, albo w jakiś sposób został za pomocą tych inwestycji wyrównany potencjał społeczno-gospodarczy województwa. Ze swojej strony takiego przełożenia nie widzę (jakkolwiek w przypadku ul. Stalowej na pewno poprawiono dojazd do prokuratury i ZUSu). Komisja pod dokonaniu analizy tworzy listę rankingową projektów. Lista ta następnie przekazywana jest ministrowi ds. transportu, który weryfikuje jej poprawność i dalej premierowi, który może dokonać w niej zmian. Wprowadzając premier powinien uwzględniać: „poprawę dostępności komunikacyjnej obszarów o niższej zamożności, wyrównywanie szans rozwojowych regionów i budowanie spójności terytorialnej kraju lub zgodność z programami realizowanymi przez Radę Ministrów.”. Jak wiadomo Pruszków należy do „obszarów o niższej zamożności”…

Wisienką na torcie (dla prawnika) jest ograniczenie stosowania przepisów k.p.a. do takiego postępowania. Tym samym zainteresowane samorządy nie mogą wypowiadać się w sprawie przed jej załatwieniem, składać wniosków dowodowych. Słowem podczas trwania tego postepowania nie mogą agitować za swoim wnioskiem. Wreszcie rozwiązanie to ma na celu spowodowanie by w takich sprawach nie były wydawane decyzje administracyjne, które podlegałyby kontroli sądu administracyjnego.

Mówiąc po ludzku: celem omówionych rozwiązań było zapewnienie dużej uznaniowości przy przyznawaniu środków z FDS. Kryteria nie są czytelne i procedura nie jest transparentna. Wreszcie nie ma możliwości rozpoznania sprawy przez niezależny sąd. To w sensie prawnym. W sensie finansowym daleko bardziej rozsądnym byłoby po prostu zwiększenie dochodów samorządów (przez przyznanie nowych źródeł lub zwiększenie ich udział np. w PIT) niż przez rządowe rzucanie kasą. Obecny stan rzeczy zwiększa zależność samorządu od władzy centralnej, co w sensie systemowym nie jest pożądane. Tym samym trzeba dojść do wniosku, że konstrukcja FDS jest szkodliwa – premiuje niejasne powiązania samorządu z rządem, ogranicza swobodę władz lokalnych w decydowaniu o kierunkach rozwoju własnej społeczności.

Jak to wszystko przełożyło się na pruszkowski grunt? Ano miasto złożyły dwa wnioski. Żaden z nich nie znalazł się na liście rankingowej sporządzonej przez wojewodę. Dofinansowanie dla Pruszkowa pojawiło się dopiero po zmianach wprowadzonych przez premiera… Nie ukrywam, że taki stan rzeczy nie jest dla mnie zaskoczeniem z uwagi na układ osobowy jaki istnieje między ul. Kraszewskiego w Pruszkowie a placem Bankowym i ul. Nowogrodzką w Warszawie. Jednocześnie zadaję sobie sprawę, że skuteczne „załatwianie spraw” zawsze wymaga dobrego układu personalnego i jest to w pewien sposób naturalne. Jakkolwiek jeżeli powiązania te mają charakter rodzinny, to jest to wyjątkowo niepożądane. Mam nadzieję, że o tym tak jest będę mógł wyjaśnić w kolejnym tekście.

Niemniej jednak chciałem podkreślić, że o ile korzystne dla miasta jest pozyskiwanie środków zewnętrznych, to w tym wypadku nie ma powodu by otwierać szampana. To, że Pruszków dostanie dofinansowanie było bardzo prawdopodobne od momentu przyjęcia ustawy w takim kształcie i ukształtowania „zarządu miasta” w takim, a nie innym składzie osobowym.

Postscriptum. To, że na liście wojewody nie było pruszkowskich inwestycji nie przeczy mojej tezie. Pokazuje to tylko, że komisja działała rzetelnie. Dopiero na poziomie premiera odpowiednio zadbano w całkowicie dyskrecjonalny i pozamerytoryczny sposób o pieniądze dla miasta.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Jakub Dorosz

Pruszkowiak od urodzenia. Prawnik zajmujący się prawem administracyjnym. W wolnym czasie interesuje się historią i koleją. Pasjonat gier strategicznych (planszowych i komputerowych).

PROFIL REDAKTORA