Informacja o demontażu zepsutej fontanny podzieliła opinię publiczną. Część mieszkańców Pruszkowa żałuje, inni wzruszają ramionami, bo i tak bez przerwy się psuła. To prawda. Zainstalowana kilkanaście lat temu, przy okazji rewitalizacji zabytkowej części parku Kościuszki – potocznie zwanego parkiem Sokoła – nie grzeszyła jakością. Po pierwsze, niechlujnie wykonane przyłącze wodne regularnie przeciekało, a woda zalewała podziemia pałacyku, co było wyjątkowo uciążliwe po otwarciu kameralnej sali koncertowej. Po drugie, urządzenia fontanny nie były przystosowane do pracy... w parku, wśród drzew. Brzmi to groteskowo, ale w praktyce notorycznie zapychały je opadłe liście. Za każdym razem miasto wzywało konserwatora, ten udrażniał pompy, woda zaczynała tryskać, mijał tydzień i fontanna znów zamierała. Mówiąc wprost, od strony technicznej to była generująca koszty tandeta.

Władze Pruszkowa miały do wyboru: albo przeprowadzić generalny, kosztowny remont, wymienić urządzenia, albo fontannę zlikwidować i przywrócić placowi przed pałacykiem pierwotne przeznaczenie, z którego słynął przez dziesiątki lat: miejskiej sceny na organizację niedużych koncertów, pokazów, festynów. Wybrały to drugie, oczywiście ryzykując falę krytyki.

–  Nie mam ochoty prowadzić akademickich dyskusji z argumentami, które pojawiają się w mediach społecznościowych, że wystarczyłoby uszczelnić rury silikonem i pałacyk nie byłby zalewany. Faktem jest, że do zalań dochodziło, były szkody, a przecież obiekt jest wpisany do rejestru zabytków. Fontannę likwidujemy, bo nie miała żadnych walorów historycznych. Odtworzymy nawierzchnię, ułożona zostanie kostka – mówi wiceprezydent Pruszkowa Konrad Sipiera. Czy kolejnym krokiem będzie budowa w tym miejscu amfiteatru, tzw. dech, o których swego czasu było głośno? – Nie zrobimy „dech”. Co prawda mamy gotową dokumentację projektową, ale odkładamy ją do szuflady, będzie do wykorzystania w przyszłości. Obecna większość w radzie miasta na amfiteatr się nie zgadza, a głównym blokującym jest radny Karol Chlebiński. Na tę chwilę więc tematu nie ma – odpowiada Sipiera.

Wkrótce przed pałacykiem będą organizowane miejskie imprezy. Wśród nich… potańcówki! To jeden z projektów zgłoszonych do pruszkowskiego Budżetu Obywatelskiego. Miejskie potańcówki zyskały dużą popularność kilka lat temu, jedne z największych organizowane były w Warszawie nad Wisłą i na Podzamczu – zostały jednak zawieszone na czas pandemii. Czy potańcówki w Pruszkowie będą cieszyły się takim powodzeniem jak wtedy w stolicy? Przekonamy się wkrótce.

To nie koniec zmian w parku Sokoła. Jeszcze w maju urząd miasta planuje podpisać umowę ze zwycięzcą przetargu na budowę stacjonarnej toalety przy placu zabaw, przy wejściu do parku od strony skrzyżowania al. Niepodległości z ul. Chopina. Toaleta będzie bezpłatna, z umywalkami z bieżącą wodą. Do użytku powinna zostać oddana mniej więcej w połowie wakacji.

W tym roku zdemontowane zostanie też paskudne ogrodzenie parku od strony ulicy Kościuszki. Zachowana będzie jedynie część podmurówki, zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków. Pojawią się nowe nasadzenia drzew. – Będzie ich mniej, niż docelowo przewiduje projekt, bo w przyszłości czeka nas kompleksowa przebudowa ulicy Kościuszki. W jej ramach od strony ulicy Chopina powstanie podziemny zbiornik na wodę deszczową, która posłużyć do automatycznego podlewania nowych drzew wzdłuż ulicy. Dopiero po przebudowie ulicy dokończone zostaną nasadzenia w części parkowej – mówi wiceprezydent Sipiera.

Władze Pruszkowa planowały jeszcze remont boiska oraz małego placu zabaw przy głównej parkowej alejce wraz z nawierzchnią samej alejki, aby dopasować całość architektonicznie do już wyremontowanej części, ale na razie projekt zostaje zawieszony. Kosztorysowa wartość prac to 3 mln zł, w tegorocznym budżecie miasta pieniędzy na dodatkowe inwestycje już nie ma.

A co Wy sądzicie o pomyśle miejskich potańcówek w parku Sokoła?