Eliza Kurzela była jedną z najbardziej wyrazistych, choć i kontrowersyjnych radnych. Do rady miasta dostała się z komitetu wyborczego Wspólnie Pruszków Rozwijamy (z niego startował na prezydenta Paweł Makuch). Krótko po wyborach drogi Makucha i Kurzeli mocno się rozeszły. On nie zaoferował jej stanowiska wiceprezydenta, na co się wcześniej umawiali, ona nie zaakceptowała koalicji z Prawem i Sprawiedliwością i nominacji dla Konrada Sipiery. Ostatecznie Kurzela ustawiła się po stronie twardej antyprezydenckiej opozycji.

Z wykształcenia jest radcą prawnym (zresztą podobnie jak Paweł Makuch). Zasłynęła jako autorka ostrych interpelacji, w których pytała na przykład o koszty imprez organizowanych przez urząd miasta, dociekała ile pochłonęła organizacja hucznego jubileuszu 30-lecia Miejskiego Zakładu Oczyszczania, ciekawiły ją wydatki na podróże służbowe kierownictwa urzędu. Jako wiceprzewodnicząca Komisji Oświaty była współautorką projektu uchwały, przygotowanego przez radnych, w sprawie podwyżek dodatków za wychowawstwo dla nauczycieli w przedszkolach, co spotkało się z uznaniem środowiska pedagogicznego.

Nie ustrzegła się błędów oraz działań, które spotkały się z licznymi negatywnymi ocenami. Stoczyła batalię o zmianę nazwy stypendium dla szczególnie uzdolnionych uczniów, żeby brzmiała: „Stypendium Miasta Pruszkowa” zamiast „Stypendium Prezydenta Miasta Pruszkowa” (chodziło o wyrzucenie słowa „Prezydent”) – ostatecznie pozostała dotychczasowa nazwa. Rok po wyborach omal nie straciła mandatu, gdy wyszło na jaw, że zasiada w zarządzie stowarzyszenia Wspólnie Pruszków Rozwijamy (stowarzyszenie prowadziło odpłatną działalność z wykorzystaniem majątku miasta, tymczasem ustawa antykorupcyjna zabrania radnych zasiadania w zarządach takich podmiotów). Kurzela z funkcji w stowarzyszeniu zrezygnowała, mandat ocaliła, ale przy okazji możliwe, że złamała kolejny przepis – zabraniający radnym głosowania we własnej sprawie. Zgodnie z art. 25a ustawy o samorządzie gminnym radny nie może brać udziału w głosowaniu w radzie gminy ani w komisji powołanej przez radę, jeżeli głosowanie dotyczy jego interesu prawnego, tymczasem Eliza Kurzela uczestniczyła w przyjmowaniu stanowiska Rady Miasta Pruszkowa, które następnie zostało przesłane do wojewody, a w którym rada opowiadała się przeciw wnioskowi o wygaszenie jej mandatu. Na pytanie, czy głosując w sprawie samej siebie, nie złamała zasad etycznych, odpowiedziała: – Prawo radnego do głosowania jest moim uprawnieniem. Dlaczego miałabym z niego nie skorzystać także w tym przypadku? Stawianie mi zarzutu, że złamałam prawo lub zasady etyki, ponieważ nie wyłączyłam się z głosowania, jest dla mnie pozbawione sensu. Przede wszystkim dlatego, że moje wyłączenie się i tak nie miałoby wpływu na wynik tego głosowania – tłumaczyła portalowi zpruszkowa.pl Eliza Kurzela.

Odkąd zdystansowała się wobec prezydenta Pawła Makucha, Eliza Kurzela nie dołączyła do żadnego klubu radnych, formalnie działała jako niezrzeszona, choć najcieplej wypowiadała się zawsze o samorządowcach z SPP (Samorządowe Porozumienie Pruszkowa) i KO. Na pytanie kogo w pruszkowskiej radzie ceni najbardziej, w dużym wywiadzie we wrześniu 2020 roku wyliczała: „Karol Chlebiński – bardzo mądry i obiektywny, z jego zdaniem czasem się nie zgadzam, ale ostatecznie zawsze się okazuje, że ma rację. Dobrze mieć kolegę, który jest odpowiedzialny, zna tematy, na które się wypowiada i dobrze doradzi. Piotr Bąk – nigdy na nim się nie zawiodłam, chętny do współpracy, pomocy, świetnie przygotowany do posiedzeń komisji i sesji. Olgierd Lewan – o nim mogę powiedzieć to samo, co z poprzednikach. Gdy pojawiła się próba wygaszenia mojego mandatu, okazało się, że mogę liczyć na wsparcie wielu osób, całego środowiska SPP. To wartościowi ludzie, tworzący grupę, na której można polegać. Ale mogąc wymienić tylko trzy osoby pominęłam Krzysztofa Biskupskiego, Dorotę Kossakowską, Małgosię Widerę, Kasię Wall czy Józefa Moczuło, który się do mnie przekonał, choć na początku był raczej sceptycznie nastawiony. Dzięki nim wszystkim dostrzegłam znaczenie pojęcia odpowiedzialności w pracy samorządowej, wiem, że trzeba nauczyć się współpracować z wieloma osobami, jeśli się chce osiągnąć zamierzony cel. I nie wolno nikogo pochopnie oceniać, zanim się go bliżej nie pozna”.

Informacja o złożeniu mandatu przez Elizę Kurzelę wywołała w Pruszkowie falę domysłów i plotek, tym bardziej że zainteresowana nie poinformowała o swojej decyzji publicznie i nie podała powodów. W piątek 5 sierpnia w rozmowie z portalem zpruszkowa.pl powiedziała, że podjęła nową pracę poza Pruszkowem, która wyklucza łączenie jej z funkcją radnego, odmówiła jednak podania szczegółów. Nieoficjalnie przyznała, że żałuje, że zmuszona była podjąć taką decyzję, nie wykluczyła (ale też nie potwierdziła), że będzie chciała do samorządu powrócić. „Gdybym chciała startować za rok czy półtora, musiałabym zrezygnować z pracy, którą właśnie dostałam, więc to by była duża trudność. Ale teoretycznie wszystko jest możliwe, czasu jest sporo” – powiedziała.

Mandat po Kurzeli obejmie kolejna osoba z listy SWPR. Jak sprawdziła aktywistka Małgorzata Kochańska, będzie to Anna Wasielewska. Gdyby Wasielewska odmówiła, następny w kolejce jest Michał Brzeziński. Roszada personalna zmieni, choć nieznacznie, układ sił politycznych, bo w miejsce antyprezydenckiej radnej wejdzie sojusznik Pawła Makucha. 

Radni będą musieli też wybrać nowego wiceprzewodniczącego Rady Miasta Pruszkowa, Eliza Kurzela sprawowała tę funkcję wraz z Piotrem Bąkiem (radzie przewodniczy Krzysztof Biskupski z SPP).