Przypomnijmy: w poprzedni piątek napisaliśmy o zaskakującej decyzji władz Pruszkowa. Rowerów miejskich w 2023 roku nie będzie! Informacja utrzymywana była w tajemnicy przed mieszkańcami, nie została też wcześniej skonsultowana. Dowiedzieli się o tym radni Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, kiedy Dorota Kossakowska zapytała, dlaczego w projekcie budżetu miasta na 2023 rok nie ma zapisanych wydatków na Pruszkowski Rower Miejski. Odpowiedziała jej Monika Golędzinowska, naczelnik Wydziału Strategii i Rozwoju. Miasto nie planuje uruchamiać systemu. Powód? Brak pieniędzy.

Wysłaliśmy do urzędu miasta zestaw pytań o powody decyzji, jej autora oraz o koszty utrzymania sieci wypożyczalni rowerów. Po tygodniu nadeszła odpowiedź. Zdawkowa i – co zdarza się po raz pierwszy – niepodpisana ani przez prezydenta Pawła Makucha, ani przez wiceprezydenta Konrada Sipierę, ani przez naczelnik Moniką Golędzinowską, choć to w kierowanym przez nią wydziale została zapewne przygotowana. Dowiadujemy się, że za uruchomienie rowerów miejskich w 2022 roku miasto zapłaciło ponad 606 tys. zł, a szacowane koszty utrzymania systemu w 2023 r. to 1 mln zł. „Podwyższenie kwoty wynika z zaplanowanego przez Miasto Stołeczne Warszawa technologicznego przełomu w udostępnianych w ramach umowy rowerach. W tej sytuacji podjęta została decyzja o niekontynuowaniu umowy. W projekcie budżetu Miasta Pruszkowa na rok 2023 pozycja ta nie została uwzględniona ze względu na konieczność redukcji wydatków bieżących” – czytamy. Na jakim szczeblu zapadła więc decyzja – wydziału czy prezydenta miasta – nie wiadomo.

Odpowiedź jest nie tylko lakoniczna, ale też niezrozumiała. Po pierwsze, urząd pisze o „technologicznym przełomie” w Warszawie. To prawda, w stolicy pojawią się w 2023 roku zmodernizowane rowery, wyposażone w moduły GPS, które będzie można wypożyczać i zwracać nie tylko na stacjach, ale wprost z chodników w zdefiniowanych strefach, tak jak hulajnogi. Ale dlaczego Pruszków miałby uruchamiać identyczny system jak stolica? Przetargi w obu miastach na wyłonienie operatora przeprowadzane są przecież według indywidualnej specyfikacji.

Po drugie, urząd pisze o skokowym wzroście ceny usługi. Ale jak w każdym przypadku, skalę podwyżki można by ograniczyć, na przykład redukując liczbę rowerów miejskich (o 10–20 proc.), zwłaszcza na stacjach cieszących się najmniejszym zainteresowaniem (dokładne statystyki wypożyczeń Nextbike dostarcza co roku wszystkim miastom). W grę wchodzi też skrócenie sezonu rowerowego – w Pruszkowie mógłby zaczynać się 1 maja, a kończyć 15 września. Z odpowiedzi urzędu nie wynika, żeby jakiekolwiek rozmowy na ten temat z firmą Nextbike zostały przeprowadzone.

Podczas gdy władze Pruszkowa arbitralnie i bez uprzedzenia decydują o likwidacji miejskich jednośladów, w wielu miastach Polski takie systemy są rozwijane. Nie tylko w Warszawie czy Krakowie, ale choćby w Grodzisku Mazowieckim. Na Pomorzu powstaje nawet system metropolitalny – rowery miejskie pojawią w 2023 roku aż w 16 gminach, w tym w Trójmieście. Operatorem będzie spółka CityBike Global z Hiszpanii, a jej podwykonawcą szczecińska spółka GeoVelo. Co więcej, rowery będzie można wypożyczać cały rok, a nie tylko od wiosny do jesieni. Część będzie miała napęd elektryczny. Własny system rowerów tworzy też Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (GZM). „Dzisiaj – integracja rowerów publicznych w poszczególnych miastach, jutro – jedna z największych wypożyczalni rowerów w Europie. Dążymy do zmiany nawyków mobilności w Metropolii i promujemy rowery jako skuteczny – oraz równorzędny – środek transportu” – czytamy na stronie GZM.

Miasta podobnie jak Pruszków rezygnujące z rowerów są nieliczne. Kilka lat temu maleńką sieć wypożyczalni skasowały Michałowice, ale poprzedzone to zostało badaniami ankietowymi wśród mieszkańców. Analogiczne decyzje zapadły w Bielsku-Białej, Kaliszu oraz w Poznaniu. W stolicy Wielkopolski rozgorzał jednak na tym tle duży spór z aktywistami miejskimi i organizacjami ekologicznymi promującymi zrównoważony transport. Zawiązała się inicjatywa „TAK dla Poznańskiego Roweru Miejskiego”. Ostatnio aktywiści zorganizowali pikietę i złożyli petycję w urzędzie miasta. „Do wiosny jest jeszcze trochę czasu i mamy nadzieję, że Poznań pokaże mieszkańcom, że mają wybór. Równie dobrze Poznań dopłaca do transportu publicznego, do autobusów czy tramwajów, to znaczy, że je też mamy usunąć?” – pytają.

W Pruszkowie temat rowerów z pewnością powróci podczas dyskusji na temat projektu przyszłorocznego budżetu. Radni do tej pory w większości deklarowali się jako zwolennicy jednośladów i oczekiwali raczej systematycznej rozbudowy systemu miejskich wypożyczalni, a nie jego likwidacji.