Deweloper wybudował dwa pomieszczenia na poddaszu i podsunął radnym dokument legalizujący je jako mieszkania. Radni powiedzieli basta!

Na poniedziałkowym posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej Rady Miasta miała miejsce niecodzienna sytuacja. Do miasta wpłynął wniosek od dewelopera “Keramic Dom” odpowiedzialnego za “koszmarek” * wybudowany kilka lat temu na zbiegu ulic Polnej i Ceramicznej. Zgodnie z wnioskiem, deweloper zwraca się do Rady Miasta z prośbą o dokonanie zmian w Miejscowym Planie Zagospodarowanie Przestrzennego na obszarze obejmującym jego inwestycję.

Z pisma najeżonego błędami składniowymi i stylistycznymi dowiadujemy się, że chodzi o zmianę dopuszczalnej wysokości zabudowy na wskazanym terenie z 2,5 do 4 kondygnacji, bez zmiany wysokości ściany frontowej. Dopiero z toku dyskusji wynikło, że przyczyną tej zmiany mają być dwa samodzielne lokale, które deweloper wybudował na poddaszu budynku, a które jednocześnie nie zostały zakwalifikowane jako lokale mieszkalne.

Dlaczego tak się stało? Bo zrobienie z tych lokali dodatkowych, w pełni funkcjonalnych mieszkań, w obecnych warunkach określonych Planem Zagospodarowania Przestrzennego, jest niemożliwe. Jest tylko jeden problem – jak wspomniano wyżej… te lokale zostały już wybudowane. Nasuwa się więc pytanie – skoro deweloper był świadomy, że nie uda mu się wykorzystać poddasza jako materiału na mieszkania dla swoich klientów, to w jakim celu je zaprojektował?

To właśnie pytanie usiłowali zadać obecnej na sali przedstawicielce dewelopera radni Piotr Bąk i Dorota Kossakowska (Koalicja Obywatelska) a także ja (zpruszkowa.pl 🙂 ). W odpowiedzi słyszeliśmy głównie zdania zaczynające się od przedstawienia stanu faktycznego (“projekt został tak zrealizowany”) bez wskazania przyczyny. Jako argument za zmianą MPZP padło również sformułowanie, że szkoda by było, gdyby to poddasze się zmarnowało.

Mimo, iż zebrani na posiedzeniu radni byli dość mocno zaskoczeni pojawieniem się wniosku, w trakcie dyskusji zaczęli nerwowo przeglądać dokumenty. Zanim “dogryźli” się do sedna sprawy (a ja razem z nimi), przedstawiciele magistratu wespół z reprezentacją dewelopera przekonywali, że chodzi o drobną “zmianę słowną”. Dopiero gdy każdy zatopił się w lekturze przedłożonych dokumentów okazało się, że rzeczona “zmiana słowna” jest na tyle istotna, że bez jej wprowadzenia, przystosowanie dwóch “nadprogramowych” lokali do zamieszkania nie znajdzie aprobaty w starostwie.

Pikanterii dodaje sprawie fakt, iż – jak dowiedzieliśmy się podczas posiedzenia – dla dwóch lokali na strychu (które przecież nie miały być lokalami mieszkaniowymi) deweloper przewidział w projekcie… miejsca parkingowe (sic!).

Wiele zaczęło więc wskazywać na to, że pomieszczenia na poddaszu (dwa lokale o powierzchni blisko 100 m2), zostały wybudowane z założeniem (albo lepiej – z premedytacją), że po zakończeniu budowy Rada “przyklepie” odpowiednie zmiany w MPZP, a w deweloper zyska dodatkowe mieszkania na sprzedaż. A to podejście z kolei, niewątpliwie niewiele ma wspólnego z partnerskim podejściem inwestora do miasta.

Szczęśliwie, po zapoznaniu się ze sprawą, radni nie dali się zwieść. Rzadko kiedy widujemy w Pruszkowie tak solidarne głosowanie. Wniosek został zaopiniowany negatywnie przez Komisję i nie będzie poddawany pod obrady na sesji Rady Miasta. Stało się tak za sprawą głosów radnych PiS (Ewa Białaszewska-Szmalec), KO (Dorota Kossakowska i Piotr Bąk) oraz SPP (Olgierd Lewan i Józef Osiński) – sic! Tym samym radni wykazali, że od partnerów prywatnych operujących w mieście wymagają poważnego traktowania.

* – użyte w artykule słowo “koszmarek” jest wyrazem osobistej opinii autora. Autor tekstu rozumie, że unikalne połączenie “pastelozy” z “blachozą” zaserwowane przez dewelopera na zbiegu ulic Ceramicznej i Polnej może przypaść do gustu wielu osobom. Autor zastrzega jednak, że sam, pod żadnym pozorem, do tych osób się nie zalicza.