Po Internecie krąży popularny żart o tzw. “metodzie negocjacyjnej na OLX-a”. Mowa w nim o stereotypowych użytkowników portalu OLX.pl, którzy chcąc wynegocjować niższą cenę za pożądany produkt uciekają się do obrzucania sprzedającego inwektywami. Nikt jeszcze nie udowodnił skuteczności tej metody, a mimo wszystko wciąż nie traci ona na popularności.

Dokładnie tę metodę zdawał się przybrać deweloper, który podczas wczorajszej sesji ubiegał się o zmianę Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla obszaru Żbików-Bąki tak, aby nowe prawo sprzyjało planowanej przez niego inwestycji.

“Deweloper nie wiedząc, że jest na linii, nazwał radnych ch….ami. Dokładnie tak było, jest nagranie, można przesłuchać” – podaje radny Edgar Czop (KO) w krótkim podsumowaniu czwartkowych obrad zamieszczonym na stronie “Pruszków 2.0” na Facebooku.

I rzeczywiście – w nagraniu z sesji możemy usłyszeć, jak głos zabiera reprezentujący dewelopera prawnik. Po kilkudziesięciu sekundach jego wypowiedź urywa się, by szybko powrócić z kwestią: “rozłączyli nas, ch..je”.

Na tę wypowiedź natychmiast zareagował wiceprzewodniczący Rady Miasta Piotr Bąk (KO), który pouczył wypowiadającego się mecenasa, że w dalszym ciągu jest połączony z radą. Prawnik jednak, jak gdyby nigdy nic, swobodnie kontynuował wypowiedź. Reakcji ze strony dewelopera zabrakło również gdy przewodniczący Rady Miasta Krzysztof Biskupski (SPP) wspomniał, że po tak niefortunnym zdarzeniu wypada dodać chociaż “przepraszam, wymsknęło mi się”.

Dopiero późnym wieczorem, pod koniec obrad deweloper postanowił połączyć się z radnymi raz jeszcze. “Chciałem przeprosić za to, co się jednemu z pracowników w biurze wymsknęło, to nie był ani mecenas, ani właściciel” – stwierdził, po czym przeszedł do krytyki decyzji Rady Miasta która postanowiła nie przychylać się do jego wniosku.

Jak wiadomo z relacji z XXIII sesji Rady Miasta, deweloper ubiegał się o zmianę Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla obszaru Żbików-Bąki. Jako właściciel jednej z działek, chciał on dostosować zapisy planu do potrzeb planowanej przez siebie inwestycji – budowy osiedla wielorodzinnego.

Zmiany postulowane przez inwestora obejmowały między innymi zwiększenie dopuszczalnej na tym terenie maksymalnej wysokości oraz intensywności zabudowy, a także zmniejszenie wymaganej minimalnej powierzchni biologicznie czynnej.

Pomimo, iż część z wniosków dewelopera została poparta przez Magistrat, wszystkie one zostały finalnie odrzucone przez Radnych.

Komentarz autora: miejsce języka prasy jest w prasie, miejsce języka internetu jest w internecie. Na tej samej zasadzie również języki stadionu i Rady Miasta powinny pozostać na swoich miejscach i nie mieszać się ze sobą.

Gdy w 2019 roku jeden z obserwatorów sesji Sesji Rady Miasta pozwolił sobie na nieprzyzwoity stadionowy okrzyk w stosunku do Wiceprzewodniczącego Piotra Bąka, do dziś nie spotkały go żadne konsekwencje. Jedyną reakcją Przewodniczącego Rady Miasta było stanowcze nawołanie do zachowania spokoju na sali.

Gdy kilka miesięcy później Radna Małgorzata Widera (KO) zażądała od Prezydenta przeprosin za napiętnowanie jej w materiale video rozprzestrzenianym przez Prezydenta Miasta Pruszkowa, Paweł Makuch nawet nie odniósł się do jej słów. Żądania radnej nie wsparł też Przewodniczący Rady Miasta, Krzysztof Biskupski. Tematu jakby nie było.

W świetle powyższych faktów, zachowanie pracownika dewelopera podczas czwartkowej sesji można odczytywać jako pokłosie kultywowanej w Radzie Miasta Pruszkowa polityki przyzwolenia na chamstwo. Jeśli Przewodniczący Rady Miasta nie weźmie spraw w swoje ręce i nie zażąda od dewelopera oficjalnych przeprosin na piśmie to do końca tej kadencji może okazać się, że słowa o wiele cięższe niż to, które “wymsknęło się” deweloperowi będą pojawiały się w toku obrad tak często, że przestaniemy w ogóle zwracać na nie uwagę.