„Desant z Pruszkowa” i zarzuty o nepotyzm. Burza wokół warszawskiego USC i byłej pruszkowskiej urzędniczki Karoliny Sorbian-Jamiołkowskiej

Warszawski Urząd Stanu Cywilnego znalazł się w centrum poważnych kontrowersji po publikacji „Gazety Wyborczej”, która opisała zarzuty dotyczące nepotyzmu, układów towarzyskich, faworyzowania wybranych pracowników oraz nieformalnych zależności mających funkcjonować w tej jednostce od wielu lat. Jedną z kluczowych postaci jest Karolina Sorbian-Jamiołkowska, która w ciągu kilku tygodni od przejścia do USC została zastępczynią dyrektora urzędu.
Według publikacji, część pracowników USC uważa, że w urzędzie od lat funkcjonuje swoisty „system klanowy”, oparty na rodzinnych i towarzyskich powiązaniach. Anonimowi rozmówcy „Wyborczej” twierdzą, że osoby niezwiązane z kierownictwem mają ograniczone możliwości awansu, a zgłaszanie nieprawidłowości może skutkować szykanami lub marginalizacją.
Szczególną uwagę Magda Roszkowska, autorka artykułu, poświęciła Karolinie Sorbian-Jamiołkowskiej. Do maja 2024 r. pełniła ona funkcję sekretarza miasta Pruszkowa i była jedną z najbliższych współpracowniczek prezydenta Pawła Makucha.

Fot.: pruszkow.pl
Gdy Makuch przegrał wybory, Sorbian-Jamiołkowska przyszła na zaprzysiężenie nowego prezydenta Piotra Bąka, ale potem przestała zjawiać się w pracy. Najwyraźniej zdawała sobie sprawę, że nie ma czego szukać w mieście przejętym po wyborach samorządowych przez Koalicję Obywatelską. Z informacji, jakie przekazał „Wyborczej” rzecznik urzędu w Pruszkowie Krzysztof Olszewski wynika, że Sorbian-Jamiołkowskiej nie było w pracy od maja do połowy lipca 2024 r. Gdy wróciła na jeden dzień, poprosiła o przeniesienie służbowe do Warszawy i już kolejnego dnia rozpoczęła pracę w tamtejszym USC. Dostała stanowisko zastępcy kierownika, a po półtora miesiąca awans na zastępcę dyrektora. Zajęła stanowisko swojej matki, Danuty Sorbian.
To właśnie tempo tego awansu wzbudziło największe emocje wśród części pracowników. Rozmówcy „Wyborczej” pytają, dlaczego stanowiska nie powierzono osobom z wieloletnim doświadczeniem w warszawskim USC.
Publikacja zwraca również uwagę na szeroką sieć rodzinnych powiązań wokół rodziny Sorbian. Według ustaleń gazety, siostra Karoliny Sorbian-Jamiołkowskiej pełni funkcję zastępcy dyrektora Biura Zarządzania Zasobami Ludzkimi m.st. Warszawy, jej siostrzeniec pracuje w Stołecznym Centrum Bezpieczeństwa, a były szwagier jest zatrudniony w USC. Sama Danuta Sorbian przyznała, że zabiegała kiedyś o przeniesienie byłego zięcia do warszawskiego USC, jednocześnie stanowczo zaprzeczając wszelkim sugestiom o nadużyciach czy kumoterstwie.
W artykule „Wyborczej” pojawia się też wiele innych zarzutów dotyczące funkcjonowania stołecznego urzędu – od wykorzystywania podwładnych przez niektórych przełożonych do robienia im prywatnych zakupów, po kontrowersje związane z refundowaniem studiów podyplomowych prowadzonych przez osoby zajmujące kierownicze stanowiska w USC. Część pracowników twierdzi, że środki publiczne trafiały do uczelni, na której wykładały osoby z kierownictwa urzędu.
Władze Warszawy odpowiadając na pytania "Wyborczej" konsekwentnie podkreślają jednak, że zatrudnianie osób spokrewnionych nie oznacza automatycznie konfliktu interesów ani naruszenia prawa. Zapewniają również, że awanse i zatrudnienie odbywają się zgodnie z obowiązującymi przepisami, a wszyscy pracownicy spełniają wymagania formalne i merytoryczne.
„Wyborcza” wysłała też pytania do Karoliny Sorbian-Jamiołkowskiej, ale ta nie odpowiedziała na nie.
W artykule pojawia się jeszcze jeden pruszkowski wątek. „Pracę w stolicy znalazła też siostra byłego prezydenta Pruszkowa Pawła Makucha, która podczas jego kadencji była zatrudniona jako dyrektorka promocji miasta. Z wykształcenia jest polonistką, a w Urzędzie m.st. Warszawy przyjęto ją na starszego inspektora do Biura Zarządzania Zasobami Ludzkimi, czyli działu kadr. Na pytanie o to, jakie kwalifikacje zawodowe o tym zdecydowały, nie otrzymałam odpowiedzi” – pisze autorka artykułu w „Gazecie Wyborczej” o Małgorzacie Makuch-Twarowskiej. W Pruszkowie Małgorzata pracę znalazła jeszcze za prezydenta Jana Starzyńskiego, ale po wygranej jej brata w 2018 roku jej kariera w urzędzie przyspieszyła. Została awansowana na kierownika Biura Promocji Miasta. Aż do 2024 roku Paweł Makuch, jako kierownik całego urzędu, był przełożonym swojej siostry.
Artykuł „Wyborczej” doczekał się omówień w ogólnopolskiej prasie. „Rzeczpospolita” napisała, że warszawski USC to publiczna instytucja głęboko opleciona siecią prywatnych powiązań. Wymienia Karolinę Sorbian-Jamiołkowską, która miała przejąć funkcję po swojej matce Danucie Sorbian i przypomina, że wcześniej pełniła ona funkcję sekretarza miasta Pruszkowa. „Fakt” już w tytule postawił pytanie: „Warszawski Urząd Stanu Cywilnego stał się prywatnym folwarkiem wpływowych rodzin?”. Dalej pisze, że Sorbian-Jamiołkowska trafiła do Warszawy po porażce wyborczej koalicji z PiS w Pruszkowie. „W stołecznym dziale kadr zatrudnienie miała znaleźć również siostra byłego prezydenta Pruszkowa” – zauważa „Fakt”.
Andrzej Andrysiak, wydawca „Gazety Radomszczańskiej”, prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, w 2024 roku laureat tytułu „Dziennikarza Roku" Grand Press, udostępniając na swoim profilu artykuł „Wyborczej” opatrzył go wstępem: „O, jak to fajnie, że w końcu docieramy do sedna samorządu”. Przykładowe komentarze, jakie się pod nim pojawiły, brzmiały: „Familiada to w samorządach klasyk”, „Przecież rodzina i znajomi włodarzy czy radnych muszą gdzieś pracować” – ten ostatni z emotikonem mrugnięcia okiem.
Na koniec wróćmy do Pruszkowa. W maju 2024 roku, zaraz po objęciu władzy w mieście, Piotr Bąk musiał zmierzyć się z nieoczekiwanymi problemami, w tym nagłą absencją kluczowych pracowników. Pisaliśmy o tym w artykule „Bąk i Landowski zaczęli od gaszenia pożarów – poprzednicy nie przekazali im obowiązków, a odchodząc zabrali komputery”. W pracy przestała się pojawiać sekretarz miasta Karolina Sorbian-Jamiołkowska. Ponieważ prawo chroni prywatność urzędników, nie mogliśmy ujawnić formalnej przyczyny jej nieobecności. – Obowiązkami sekretarza musimy na razie podzielić się obaj z Michałem, albo w jakimś zakresie scedować je na innego pracownika, ale musimy dopiero zdecydować na kogo i w jakim trybie – mówił nam wtedy Piotr Bąk. A co z siostrą Pawła Makucha – Małgorzatą Makuch-Twarowską, kierowniczką Biura Promocji i Marketingu? – zapytaliśmy nowego prezydenta. – Pracuje – odpowiedział nam Bąk, ale zaraz dodał, że nie miał okazji spotkać jej w urzędzie. – W środę byliśmy z zastępcą na wernisażu prac uczniów Zespołu Szkół Specjalnych przy ulicy Wapiennej i zdjęcia robiliśmy sobie sami, bo nikt z Biura Promocji nam nie towarzyszył – dodaje. Co ciekawe, ówczesne Biuro Promocji obsługujące media społecznościowe miasta wraz ze stroną internetową i słynące z tego, że dokumentowało niemal każdą aktywność Pawła Makucha (słynne zdjęcia z kubkiem kawy czy chwile namysłu nad stawem w parku) przez wiele dni na kanałach informacyjnych miasta nie zamieściło choćby wzmianki, że w Pruszkowie doszło do zmiany władzy.


.png?key=thumbnail-jpg)
