Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Decydujący tydzień dla nowego budżetu Pruszkowa

Sławomir BUKOWSKI
Czy w czwartek 19 grudnia radni zaakceptują projekt budżetu miasta na 2020 rok przedstawiony przez prezydenta Pawła Makucha? Zanim podejmą decyzją, muszą odpowiedzieć sobie na szereg niezwykle trudnych pytań.

Czy w czwartek 19 grudnia radni zaakceptują projekt budżetu miasta na 2020 rok przedstawiony przez prezydenta Pawła Makucha? Zanim podejmą decyzją, muszą odpowiedzieć sobie na szereg niezwykle trudnych pytań.

Projekt uchwały zyskał już pozytywną opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej, która sprawdzała, czy dokument został przygotowany poprawnie, czy finanse nie będą zagrożone rozbuchanymi wydatkami, czy miasto nie wpadnie w tarapaty. Ta opinia opatrzona została jednak szeregiem uwag dowodzących, że projekt jest ryzykowny, trudny do zrealizowania, że gospodarka finansowa miasta poddana zostanie próbie. Pisał o tym niedawno na portalu zpruszkowa.pl Jakub Dorosz.

Niepokój budzi zwłaszcza 90-milionowy deficyt. Mówiąc wprost: zaplanowano wydatki bez pokrycia w przychodach. Ten deficyt ma zostać zasypany pieniędzmi z kredytów bankowych. Biorąc pod uwagę, że już dziś Pruszków spłaca zobowiązania, na koniec 2020 roku jego zadłużenie wyniesie aż 238 mln zł! Dla porównania, ogólne przychody do budżetu zaplanowano w przyszłym roku na 336 mln zł. Dług będzie więc bardzo wysoki. Czy bezpieczny? Zdaniem RIO – jeszcze tak. Ale już dziś można założyć, że kolejny rok – 2021 – będzie pierwszym rokiem solidnego zaciskania pasa i ograniczania inwestycji.

Pruszkowscy radni mają więc niełatwe zadanie. Zanim zagłosują na „tak” albo na „nie”, muszą odpowiedzieć sobie na wiele pytań:

– Czy 90-milionowy deficyt uważają za bezpieczny dla finansów miasta?

– Czy wydatki na inwestycje nie będą za duże? Może jednak powinno się zrezygnować z części z nich?

– Czy już rok 2020, zamiast 2021, nie powinien być pierwszym rokiem hamowania wydatków, tak jak to robią dziesiątki innych miast w Polsce?

– Czy nie obawiają się podejmowania trudnych decyzji przez cały przyszły rok, jeśli okaże się, że przychody do budżetu są jednak mniejsze od zaplanowanych, a konieczne wydatki – większe? Czy wiedzą już, gdzie będą musieli wtedy na gwałt szukać oszczędności, z czego rezygnować?

– Czy nie obawiają się, że to na nich spadnie współodpowiedzialność w razie jakichkolwiek kłopotów z wykonaniem planu?

– Czy czują się odpowiedzialni za racjonalną gospodarkę finansową miasta?

– Czy będą potrafili wiarygodnie odpowiadać mieszkańcom na trudne pytania o stan finansów publicznych, o przyczyny wysokiego zadłużenia, warunki jego spłaty?

Dlaczego odpowiedzi na te pytania są ważne? Bo to rada miasta jest organem stanowiącym, prezydent jedynie wykonuje uchwalone prawo. Więc chociaż to prezydent przygotowuje projekt budżetu, radni w wyniku głosowania czynią dokument obowiązującym prawem.

Niepokój budzi zwłaszcza 90-milionowy deficyt. Mówiąc wprost: zaplanowano wydatki bez pokrycia w przychodach.

A gdyby w czwartek radni powiedzieli prezydentowi „nie”? Otóż… jeszcze nic by się nie stało. Rada miasta ma czas do 31 stycznia na ostateczne przyjęcie budżetu. Prezydent musiałby więc szybko projekt poprawić tak, aby spełniał oczekiwania radnych, ponownie uzyskać akceptację RIO i po raz drugi poprosić o przegłosowanie. A gdyby i wtedy radni odmówili?

Prawo jest tu jednoznaczne. W przypadku nieprzyjęcia budżetu do 31 stycznia ustala go Regionalna Izba Obrachunkowa – tak, aby był maksymalnie bezpieczny. To bezpieczeństwo oznacza w praktyce ogromną redukcję inwestycji. Możliwe, że nie byłoby wielu zaplanowanych remontów ulic, nie byłoby zapowiedzianej przez Pawła Makucha reformy komunikacji miejskiej ani autobusu do Warszawy, nie wiadomo czy RIO przewidziałaby wydatki na imprezy masowe, koncerty itd. Realizowane byłyby głównie inwestycje rozpoczęte w 2019 roku w wyniku podpisania umów z wykonawcami – bo z zerwaniem umów zawsze wiążą się kary.

Ten czarny scenariusz to oczywiście akademickie rozważania. Układ sił w radzie miasta wskazuje, że obecny projekt – mimo zapisanych w nim ryzykownie wysokich wydatków – zostanie zaakceptowany głosami radnych PiS, SWPR oraz pojedynczych z SPP. Pozostali, tak jak było na komisjach, kiedy dokument był omawiany i opiniowany, zapewne wstrzymają się od głosu. To wstrzymywanie się przybiera ostatnio w Pruszkowie wręcz karykaturalne rozmiary. Na Komisji Skarbu, Budżetu i Finansów budżet na 2020 rok zyskał pozytywną rekomendację tylko dlatego, że na „tak”zagłosował… jeden radny! Czworo postanowiło nie wyrażać opinii, przeciw nie był nikt.

Choć demokratyczne zasady głosowania dopuszczają wciskanie przycisku „wstrzymuję się” przy każdej okazji, nawet przez całą kadencję, albo wręcz nieuczestniczenie w głosowaniu (tak zrobili w czerwcu radni Koalicji Obywatelskiej podczas decydowania w sprawie wotum zaufania dla Pawła Makucha), ja z interpretacją takiej postawy zawsze mam problem. Stanowienie prawa oznacza aprobatę albo dezaprobatę dla proponowanych rozwiązań. Nigdy nie jest tak, że suma korzyści i zagrożeń jest identyczna. Albo projekt uchwały ma więcej zalet, albo wad. Umywanie rąk jest dla mnie przejawem braku odwagi. Dlatego apeluję: Szanowni Radni, nie bójcie się brać współodpowiedzialności za przyszłość Pruszkowa!

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Jan Starzyński Fot.: Urząd Miasta Pruszkowa Społeczeństwo

Honorowe obywatelstwo Pruszkowa dla Jana Starzyńskiego. To postać równie znacząca w historii miasta, co kontrowersyjna

Sławomir BUKOWSKI

Budował drogi, szkoły i obiekty sportowe, ale zarzucano mu też betonowanie miasta, nadmierne sprzyjanie deweloperom i kosztowne inwestycje, których finansowe konsekwencje Pruszków odczuwa do dziś. Jan Starzyński, który przez dwie dekady rządził miastem, ma zostać jego Honorowym Obywatelem. Czy jego prezydentura to historia sukcesu? A może także błędy, o których pomysłodawcy wyróżnienia woleliby nie pamiętać?

Czy tak będzie wyglądać promocja Pruszkowa za granicą? [źródło: opracowanie własne] Turystyka

Zamiast na Kanarach, urlop w Pruszkowie? Miasto chce promować się wśród turystów. Koszty: nawet 150 tys. zł rocznie

Sławomir BUKOWSKI

Pruszków rusza na podbój rynku turystycznego. Będą foldery, targi, szlaki turystyczne, a może nawet promocja za granicą – w Berlinie czy Kopenhadze. Radni zgodzili się na przystąpienie miasta do Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Co mieszkańcy dostaną w zamian? Na to pytanie odpowiedź jest już znacznie mniej konkretna.