9 listopada na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Pruszkowa przyjęto uchwałę w sprawie zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP) dla terenu przy ul. Dobrej. Celem tej operacji było uniemożliwienie zabudowania skweru przy ulicy Dobrej. W planie zapisano, że teren ten może być przeznaczony tylko pod zieleń urządzoną lub usługi kultury samorządowej. Obecnie obowiązujący plan dopuszcza możliwość zlokalizowania na skwerze kolejnego bloku o wysokości aż 7 pięter.

Nowy plan został przyjęty głosami 16 radnych, przy 6 wstrzymujących się. Wstrzymali się: Dorota Kossakowska (KO), Eugeniusz Kulpa (KO), Andrzej Kurzela (niezrzeszony), Eliza Kurzela (niezrzeszona), Mieczysław Maliszewski (SPP), Józef Moczuło (SPP). Podczas głosowania nieobecna była radna Katarzyna Wall (SPP). Nie jest jednak pewne, czy mimo to skwer zostanie uratowany. 

 

Pomysł przeznaczenia skweru przy ul. Dobrej na potrzeby mieszkańców miasta zaprezentował jesienią ubiegłego roku prezydenta miasta Paweł Makuch. Opinii publicznej przedstawiono wówczas zamiany przeznaczenia terenów znajdujących się przy ul. Dobrej (osiedle Staszica) i ul. Sadowej (Malichy).
„Chcę stworzyć tam tereny rekreacyjne, z których moglibyśmy wszyscy korzystać. Wierzę, że podczas dzisiejszej sesji Radni uratują ze mną te tereny” – pisał Prezydent na swojej stronie na Facebooku. Warto zaznaczyć, że wspomniany obszar w mieście charakteryzuje się największym zagęszczeniem ludności i największym deficytem terenów zielonych. Propozycja otwarcia obydwu planów została wtedy poparta przez radnych.

Na początku 2021 r., właściciel działek przy ul. Dobrej dostarczył władzom miasta i mieszkańcom okolicy nie lada emocji. Na skwerze pojawiły się kołki geodezyjne, a następnie ogrodzenie. Pojawiła się obawa, że w szybkim tempie ruszą prace budowlane i miastu nie uda zmienić się planu miejscowego na czas. Ostatecznie ogólnodostępny dotąd teren został przez prywatnego właściciela zamknięty. Czas płynął, a w sprawie niewiele się działo.

16 lutego 2021 r. stowarzyszenie "Za Pruszków!", reprezentowane przez prezesa Arka Gębicza skierowało do władz miasta petycję w sprawie przyspieszenia prac nad nowym planem miejscowym Do pisma załączono ponad 100 podpisów mieszkańców, którzy domagali się szybkiego załatwienia sprawy. W maju petycja została uznana przez radę miasta za niezasadną. Radni uznali (stosunkiem głosów 18 za, 2 przeciw i 2 wstrzymujących się), że prace nad nowym planem miejscowym odbywają się zgodnie ze sztuką i zgodnie z przepisami prawa. Ich zdaniem obawy Arka Gębicza i części mieszkańców okazały się przedwczesne. Jednocześnie rada wyraziła swoje poparcie dla konieczności zabezpieczenia terenu przy ul. Dobrej na cele rekreacyjne. Warto jednak zauważyć, że bez względu na werdykt radnych, presja wywołana organizacją petycji odniosła pożądany skutek niedługo po jej złożeniu. Jak się okazało, jeszcze 18 lutego magistrat zdążył rozpisać przetarg na sporządzenie nowego dokumentu.

Projekt uchwały w sprawie nowego planu miejscowego prezydent Paweł Makuch przedstawił radnym na ostatniej, nadzwyczajnej sesji rady miasta (9 listopada br.). Zaproponowano w nim by skwerek mógł zostać w przyszłości przeznaczony na potrzeby zieleni urządzonej lub dla samorządowej instytucji kultury. Projekt nowego MPZP wywołał wśród radnych niespodziewane kontrowersje. Wiele zastrzeżeń wzbudziło zapisanie w planie, że przy ulicy Dobrej będą mogły zostać zlokalizowane także usługi kultury. Dyskusja była momentami wręcz kuriozalna. Radni zamiast skupić się na zablokowaniu deweloperskiej inwestycji, której budowa może ruszyć lada dzień, atakowali prezydentów za potencjalną możliwość zlokalizowania na tym terenie domu kultury.

Domu, którego powstanie w dającej się przewidzieć przyszłości jest raczej wątpliwe. W miejskim budżecie brak jest środków na takie zadanie. Ponadto miasto nie jest właścicielem gruntu i nie ma prawa nim rozporządzać. "Kontrowersyjny" zapis planu będzie więc raczej trudny do realizacji dla prywatnego właściciela. Wychodząc naprzeciw obawom radnych Prezydent Paweł Makuch zobowiązał się do ponownego otwarcia planu i przeznaczenia działek przy ul. Dobrej tylko do zagospodarowania pod zieleń urządzoną.

W debacie poinformowano radnych, że zmiana MPZP będzie skutkowała koniecznością wypłaty odszkodowania dla właściciela. Teren przeznaczony pod zieleń jest bowiem mniej warty niż teren przeznaczony pod zabudowę wielorodzinną. Zdaniem magistratu warto jednak ponieść tę cenę dla zabezpieczenia resztek niezabudowanej przestrzeni na osiedlu Staszica.

Jednocześnie poinformowano radnych, że plan musi zostać pilnie uchwalony. Obecny właściciel terenu złożył bowiem wniosek o wydanie pozwolenia na budowę dla bloku mieszkalnego. Inwestycja może zosać powstrzymana tylko jeżeli uchwała przyjęta 9 listopada wejdzie w życie zanim pozwolenie zostanie wydane. Oznacza to, że dochodzi do swoistego „wyścigu” pomiędzy planem miejscowym i pozwoleniem na budowę. Sytuacja taka miała miejsce już raz w naszym powiecie w przypadku planu budowy Lidla w Komorowie. Tym samym sprawa skweru przy ul. Dobrej jest kolejnym wyzwaniem dla starosty Krzysztofa Rymuzy. To on bowiem, jako starosta pruszkowski, wydaje pozwolenia na budowę.

Z uwagi na charakter pozwolenia na budowę starosta zobowiązany jest do wydania pozytywnej decyzji jeżeli projekt budowlany jest zgodny z planem miejscowy. Szkopuł w tym, że zgodność ta oceniana jest na dzień wydania pozwolenia na budowę. Jeżeli w czasie trwania postępowania prowadzonego przez starostę zmieni się plan, to wydając decyzję musi on wziąć pod uwagę nową uchwałę. 

W sytuacji w której starosta ma świadomość zmiany planu miejscowego w czasie trwania postępowania dysponuje swego rodzaju swobodą. Swoboda ta wyraża się w możliwości przyspieszenia postępowania tak, by uprzedzić wejście w życie nowego MPZP. Poprzednim razem, gdy chodziło o budowę dyskontu w Komorowie, wydał on pozwolenie na budowę Lidla w Komorowie na dwa dni przed uprawomocnieniem się nowego MPZP w Gminie Michałowice. Swoją decyzję argumentował obawą przed postępowaniem odszkodowawczym wobec Lidla. Zawiódł tym samym mieszkańców i radnych Michałowic oraz przedstawicieli Zarządu Osiedla Komorów, którzy liczyli na solidarność i wsparcie starosty w swojej sprawie. 

Czy władze miasta mogą uprzedzić Krzysztofa Rymuzę i doprowadzić do wejścia w życie nowego planu, nim ten wyda pozwolenie na budowę? Jest to możliwe, jednak z uwagi na urzędniczą bezwładność może być to zadanie bardzo trudno.