Cukierniczy hit Pruszkowa

(5)

Ręcznie dekorowane, owocowe, orzeźwiające, idealne do porannej kawy. Babeczki owocowe sprzedawane w cukierni Jana Jeżaka to dla mnie absolutny numer jeden spośród wszystkich wyrobów cukierniczych w naszym mieście.

Sprzedawane są od wielu lat, ale ja odkryłem je na nowo niedawno. Jestem łasuchem, kawa bez czegoś słodkiego dla mnie nie istnieje. Może to być batonik, może być drożdżówka, pączek, cokolwiek. I w pracy w tygodniu, i w weekend w domu. Znam wyroby chyba wszystkich pruszkowskich cukierni i raczej nie mam swojej ulubionej. Ale kiedy po latach ponownie skusiłem się na babeczki owocowe od Jeżaka, zamarłem. Takich pyszności naprawdę dawno nie miałem w ustach.

To precyzyjna ręczna robota. Te, które kupiłem dzisiaj, mają trzy rodzaje owoców: kiwi, truskawki, brzoskwinie. Na każdej babeczce są cząstki wszystkich trzech owoców – posadzonych smakowicie w kremie budyniowym, wypełniającym małe, zgrabne, kruche ciastko. Idealne na jeden kęs. Każda babeczka umieszczona jest w papierowej osłonce, żeby wygodniej brać ją do rąk. Sprzedawane są na plastikowych tackach na wagę. Oszałamiająca kompozycja smaku. Do tego filiżanka cappuccino z dużą ilością pianki, albo jeśli ktoś woli bardziej wytrawnie, to na przykład espresso macchiato, czyli z kleksem mlecznej pianki. Pyszności.

W któryś niedzielny poranek, kiedy przechodząc obok cukierni Jeżaka nie wytrzymałem i tradycyjnie wszedłem po schodkach po coś słodkiego, zamieniłem kilka słów z panią sprzedającą łakocie. Dowiedziałem się, że ciastka nie są pieczone poprzedniego wieczora, bo wtedy straciłyby świeżość i część aromatu, ale nad ranem, żeby przed południem były najlepsze. Wszystko powstaje na zapleczu sklepiku przy Bolesława Prusa, nie jest – jak w niektórych innych cukierniach – przywożone z jakiejś odległej wytwórni. Po prostu – tradycyjny, solidny zakład. Dobrze, że takie jeszcze w Pruszkowie mamy. Panie są zresztą zawsze uprzejme, uśmiechnięte. Nawet gdy biorę tylko dwa pączki, dorzucą do torebki serwetki do rąk.

Babeczki owocowe mają dla mnie jedną wadę. Można ich zjeść naprawdę dużo, dlatego wszystkim, którzy MUSZĄ dbać o wagę, ich zakup odradzam 🙂

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA