Sprzedawane są od wielu lat, ale ja odkryłem je na nowo niedawno. Jestem łasuchem, kawa bez czegoś słodkiego dla mnie nie istnieje. Może to być batonik, może być drożdżówka, pączek, cokolwiek. I w pracy w tygodniu, i w weekend w domu. Znam wyroby chyba wszystkich pruszkowskich cukierni i raczej nie mam swojej ulubionej. Ale kiedy po latach ponownie skusiłem się na babeczki owocowe od Jeżaka, zamarłem. Takich pyszności naprawdę dawno nie miałem w ustach.

To precyzyjna ręczna robota. Te, które kupiłem dzisiaj, mają trzy rodzaje owoców: kiwi, truskawki, brzoskwinie. Na każdej babeczce są cząstki wszystkich trzech owoców – posadzonych smakowicie w kremie budyniowym, wypełniającym małe, zgrabne, kruche ciastko. Idealne na jeden kęs. Każda babeczka umieszczona jest w papierowej osłonce, żeby wygodniej brać ją do rąk. Sprzedawane są na plastikowych tackach na wagę. Oszałamiająca kompozycja smaku. Do tego filiżanka cappuccino z dużą ilością pianki, albo jeśli ktoś woli bardziej wytrawnie, to na przykład espresso macchiato, czyli z kleksem mlecznej pianki. Pyszności.

W któryś niedzielny poranek, kiedy przechodząc obokcukierni Jeżaka nie wytrzymałem i tradycyjnie wszedłem po schodkach po cośsłodkiego, zamieniłem kilka słów z panią sprzedającą łakocie. Dowiedziałem się,że ciastka nie są pieczone poprzedniego wieczora, bo wtedy straciłyby świeżośći część aromatu, ale nad ranem, żeby przed południem były najlepsze. Wszystkopowstaje na zapleczu sklepiku przy Bolesława Prusa, nie jest – jak w niektórychinnych cukierniach – przywożone z jakiejś odległej wytwórni. Po prostu –tradycyjny, solidny zakład. Dobrze, że takie jeszcze w Pruszkowie mamy. Paniesą zresztą zawsze uprzejme, uśmiechnięte. Nawet gdy biorę tylko dwa pączki,dorzucą do torebki serwetki do rąk.

Babeczki owocowe mają dla mnie jedną wadę. Można ich zjeść naprawdę dużo, dlatego wszystkim, którzy MUSZĄ dbać o wagę, ich zakup odradzam 🙂