Burmistrzowie i prezydenci już kilka lat temu odkryli potęgę internetu i mediów społecznościowych. Serwując przemyślany przekaz informacyjny są w stanie kreować wizerunek urzędów i samych siebie. Śledząc komentarze mieszkańców otrzymują też natychmiastową informację zwrotną – o nastrojach, potrzebach, oczekiwaniach. Te komentarze to mieszanka nadziei (także zawiedzionych), wyobrażeń, ale i hejtu, z którym trzeba umieć dawać sobie radę. Social media skracają dystans, pozwalają zwrócić się bezpośrednio do autora z nadzieją, że jeśli nawet nie odpisze, to chociaż przeczyta. Mieszkańcy ze swoich uprawnień do krytycznego komentowania informacji serwowanych przez przedstawicieli władz chętnie korzystają. Ale przede wszystkim chcą wiedzieć, co robią ich wybrańcy, jak rozwiązują konkretne problemy, stąd oczekiwanie rzetelnej, kompleksowej informacji. A z tą w Pruszkowie nie jest najlepiej.

Przyjrzyjmy się informacjom z minionego tygodnia: 11–17 października. O czym informował oficjalny profil Miasto Pruszków na Facebooku? Wymieniamy w kolejności od najnowszego postu do najstarszego: zaproszenie na kiermasz rękodzieła, relacja z uroczystego otwarcia nowej komendy policji, zmiana tytułu filmu na pokazie kinowym dla dzieci, zaproszenie na akcję honorowych dawców krwi, zdjęcia ze spotkania prezydenta z pracownikami oświaty, życzenia z okazji Dnia Nauczyciela, podpisanie umowy na dofinansowanie budowy wiaduktu ze środków rządowych, fotorelacja z pierwszej sesji rady seniorów, otwarcie sali integracji sensorycznej w SP 2, kończą się wejściówki na filmowe poranki dla dzieci.

W tym samym czasie na oficjalnym profilu prezydenta Pawła Makucha: filmik z życzeniami dla nauczycieli, odrębny post z życzeniami w formie pisanej, dofinansowanie na wiadukt, informacja o podpisaniu Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym, sesja rady seniorów.

Na profilu wiceprezydenta Konrada Sipiery: fotorelacja z urządzania zieleni miejskiej wzdłuż ulicy Staszica, otwarcie komendy policji, 5 nowych defibrylatorów dla Pruszkowa, spotkanie z pracownikami oświaty, życzenia dla nauczycieli, osoby wywiezione w czasie II wojny światowej do obozu Dulag 121 mogą ubiegać się o uprawnienia kombatanckie (w życie weszło rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej), dofinansowanie na wiadukt, kolejna odsłona sporu z burmistrzem Brwinowa o zasady współfinansowania remontu ulicy Działkowej – Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło niekorzystną dla Pruszkowa decyzję włodarza sąsiedniej gminy, sesja miejskiej rady seniorów, projektowanie nowych rozwiązań komunikacyjnych w rejonie parku Mazowsze.

A na profilu wiceprezydent Beaty Czyżewskiej? Jedyny post z października dotyczy sesji rady seniorów. Próżno szukać jakichkolwiek informacji związanych z oświatą, choć Beata Czyżewska odpowiada za tę niesłychanie ważną dziedzinę polityki miejskiej.

Brak spójności i korelacji w przekazie informacyjnym widać już na pierwszy rzut oka. Niektóre istotne dla konkretnych grup mieszkańców informacje można znaleźć wyłącznie na profilu wiceprezydenta Konrada Sipiery. W analizowanym tygodniu było ich kilka: urządzanie zieleni miejskiej wzdłuż ulicy Staszica, osoby wywiezione w czasie wojny do obozu Dulag 121 mogą ubiegać się o uprawnienia kombatanckie, kolejna odsłona sporu z burmistrzem Brwinowa o zasady współfinansowania remontu ulicy Działkowej, projektowanie nowych rozwiązań komunikacyjnych przy parku Mazowsze. Dlaczego informacji o kombatantach nie ma na oficjalnym profilu Miasta Pruszków? Dlaczego miasto na fejsbukowym profilu nie prezentuje jednej z ważniejszych dla wizerunku Pruszkowa inwestycji – nasadzeń wzdłuż ulicy Staszica (dofinansowanych z pieniędzy UE)? Dlaczego spór prawny z burmistrzem Brwinowa relacjonuje wiceprezydent, a nie prezydent? W przestrzeni publicznej pojawiają się co pewien czas twierdzenia, że rzeczywistym ośrodkiem władzy w Pruszkowie jest wiceprezydent Konrad Sipiera – zasób informacji podawanych na Facebooku zdaje się to potwierdzać.

Zastanawiający jest też brak korelacji pomiędzy profilem samego Pawła Makucha a profilem Miasto Pruszków. Prezydent pochwalił się podpisaniem Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym, jednak Miasto Pruszków pominęło wydarzenie całkowitym milczeniem. Czyżby dlatego, że Kartę sygnowało 16 miast krytycznie nastawionych do partii rządzącej, tymczasem wiceprezydentem Pruszkowa jest polityk PiS chętnie pozujący do zdjęć z przedstawicielami rządu? A może podpisanie Karty to dowód konfliktu między prezydentem i jego zastępcą?

Ciekawe jest też zestawienie informacji, które w ostatnim czasie na żadnym z analizowanych przez nas profilów się nie pojawiły. W dniach 6–7 października w Katowicach odbywało się coroczne Samorządowe Forum Kapitału i Finansów, na które z Pruszkowa pojechała delegacja z prezydentem Pawłem Makuchem na czele. Podczas gdy setki samorządowców z całego kraju informowało w mediach społecznościowych przez kilka dni o swej obecności na imprezie, wymieniali, w jakich konferencjach uczestniczyli (odbywało się 11 równoległych ścieżek tematycznych), ekipa z Urzędu Miasta Pruszkowa nie zamieściła nawet wzmianki – co wywołało falę plotek, zwłaszcza towarzyskich, z epicentrum w samym urzędzie miasta. Problemów z publikowaniem relacji nie miała delegacja ze Starostwa Powiatowego, w skład której weszli m.in. starosta Krzysztof Rymuza i sekretarz powiatu Michał Landowski.

W minionym tygodniu Związek Miast Polskich, którego Pruszków jest członkiem, zorganizował w Warszawie dużą akcję protestacyjną związaną z katastrofalnymi dla budżetów miast skutkami wprowadzenia programu Polski Ład. Samorządowcy najpierw spotkali się w Teatrze Roma, potem przemaszerowali pod Sejm, aby przekazać petycję – wezwanie do odrzucenia szkodliwych dla miast rozwiązań. Na profilach pruszkowskich samorządowców – cisza. Dla porównania, fotorelację z przemarszu umieścił na swoim profilu burmistrz Podkowy Leśnej Artur Tusiński. „Tu jest Polska, tu jest Europa, tu jest przyszłość. I tak ma zostać” – napisał Tusiński. Nieobecność Pawła Makucha w Warszawie była o tyle zastanawiająca, że raptem kilka dni wcześniej na innej imprezie zorganizowanej przez ten sam Związek Miast Polskich – i to w odległym Poznaniu – podpisał Europejską Kartę Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym, o czym skwapliwie poinformował. O ile jednak Karta Równości ma wymiar symboliczny, o tyle Polski Ład będzie miał rzeczywiste i odczuwalne dla wszystkich mieszkańców skutki, a dla budżetu Pruszkowa w perspektywie wieloletniej może być wręcz dewastujący – roczne straty miasta mogą wynieść aż 29 mln zł! Paweł Makuch unika tematu Polskiego Ładu jak ognia, choć problem jest tu i teraz i wypadałoby, żeby prezydent największego miasta pod Warszawą zabrał w tej sprawie głos.

Warto na koniec wspomnieć o jeszcze jednym kanale informacyjnym miasta – stronie www.pruszkow.pl. A tam: sucha, napisana urzędniczą nowomową informacja o urządzaniu zieleni przy ul. Staszica, oficjałka z obchodów Dnia Nauczyciela (eksponowane miejsce zajmują listy gratulacyjne od posła PiS Zdzisława Sipiery, minister rodziny Marleny Maląg i ministra edukacji Przemysława Czarnka – do pobrania w formacie PDF), wznowienie poranków kinowych dla dzieci i zdjęcia z sesji rady seniorów. Można odnieść wrażenie, że zakres informacji publikowanych na stronie miejskiej bezpośrednio nadzoruje wiceprezydent Konrad Sipiera i to on ustala, co publikować, a czego nie.

Przygotowując ten artykuł pod lupę wzięliśmy tylko jeden tydzień, jednak analiza poprzednich prowadzi do podobnych wniosków. Pominęliśmy też Instagram Pawła Makucha, na który wrzuca zdjęcia, jak pije kawę z kubka z własnym imieniem i nazwiskiem, siedzi w zadumie nad stawem albo pozuje z piłką. Ani nie wiemy, co to za kawa, ani o czym lub o kim konkretnie rozmyśla prezydent, ani komu wbił gola, a może przeciwnie – wyciągnął piłkę z siatki – posty informacyjnie nic nie wnoszą. Mają jedynie pokazywać, że prezydent to fajny gość.

Chaos informacyjny zalewający mieszkańców Pruszkowa, powodujący konieczność sumowania informacji prezentowanych na różnych kanałach i przecedzania ich przez sito przynależności partyjnej albo sympatii politycznych autorów, nie tylko nie służy wizerunkowi urzędu miasta, ale wręcz prowokuje pytania o ilość ośrodków decyzyjnych, a także jakość i spójność polityki miejskiej. Jeśli dołożyć do tego brak rzecznika prasowego i wydziału komunikacji społecznej, otrzymujemy obraz płynącego w nieznanym kierunku okrętu, na którym nie wiadomo, kto jest kapitanem, kto sternikiem, a kto pilnuje, żeby paliwa do silników nie zabrakło. A może już nawet paliwa nie ma, a okręt dryfuje? To powinien sprawdzić kapitan – tylko kto nim jest?