Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Cała gmina Michałowice strefą Tempo 30? Eksperyment wójt Małgorzaty Pacheckiej wchodzi w fazę realizacji

Sławomir BUKOWSKI
W pierwszym etapie ograniczenie prędkości do 30 km/h wprowadzane jest w Nowej Wsi Warszawskiej, Granicy i Komorowie. Kolejny etap obejmie Reguły, Michałowice oraz pozostałą część gminy. Zmiany nie wchodzą w życie z dnia na dzień, ale określenie ich mianem rewolucji jest w pełni uprawnione.
Małgorzata Pachecka I Strefa Tempo 30
Ilustracja: Małgorzata Pachecka I Strefa Tempo 30

Czym jest strefa Tempo 30? Najprościej mówiąc, rozwiązanie polega na wprowadzeniu maksymalnej prędkości 30 km/h na określonych obszarach gminy lub miasta. W Polsce to nie jest nowość. Strefy Tempo 30 funkcjonują w wielu miejscach jako element polityki uspokajania ruchu oraz poprawy bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów.

Pierwszym miastem, które zdecydowało się na takie rozwiązanie, był Gdańsk – Tempo 30 zaczęto tam wprowadzać już w 2010 roku, a docelowo strefy mają objąć znaczną część lokalnych ulic. Poza Gdańskiem pomysł wdrożono w niektórych rejonach Warszawy. W Sopocie Tempo 30 obowiązuje na około 90 proc. powierzchni miasta, a w Katowicach – w ścisłym centrum. Lista miast stosujących to rozwiązanie jest długa i obejmuje m.in. Kraków, Wrocław, Łódź i Poznań.

W okolicach Pruszkowa strefę Tempo 30 pół roku temu wprowadził Milanówek – na wybranych ulicach. Obowiązuje tam wraz z zasadą równorzędnych skrzyżowań, co ma bezpośrednio wpływać na poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Po co takie ograniczenia?

Celem Tempa 30 nie jest jedynie spowolnienie jazdy, lecz poprawa bezpieczeństwa, komfortu życia mieszkańców oraz jakości przestrzeni publicznej. Ograniczenie wprowadzane za pomocą znaków drogowych jest wspierane odpowiednim kształtowaniem ulic, aby kierowcy naturalnie poruszali się wolniej i uważniej. Stosuje się zwężenia jezdni, wyniesione skrzyżowania i przejścia dla pieszych, elementy spowalniające ruch oraz czytelne oznakowanie. Ulica przestaje pełnić wyłącznie funkcję tranzytową, a zaczyna być przestrzenią współdzieloną przez kierowców, pieszych i rowerzystów.

Wprowadzenie limitu 30 km/h ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa. W przypadku potrącenia pieszego ryzyko ciężkich obrażeń lub śmierci jest wielokrotnie mniejsze niż przy 50 km/h.

W założeniu strefa Tempo 30 ma wpływać również na jakość życia. Wolniejszy i bardziej płynny ruch oznacza mniej hałasu, mniejszą emisję spalin oraz ograniczenie gwałtownych przyspieszeń i hamowań. Ulice stają się spokojniejsze, bardziej przyjazne, co sprzyja poruszaniu się pieszo i rowerem. Przestrzeń publiczna zyskuje na estetyce i funkcjonalności.

Do grona samorządów eksperymentujących z „trzydziestką” dołącza właśnie gmina Michałowice – i robi to z rozmachem. Strefa Tempo 30 jeszcze w tym roku ma objąć niemal całą gminę. Wyjątków będzie niewiele i obejmą głównie tranzytowe drogi powiatowe, na których pozostanie kodeksowe ograniczenie do 50 km/h, o ile lokalne oznakowanie nie stanowi inaczej.

Czy to zamach na wolności obywatelskie, jak zapewne powiedzą niektórzy kierowcy? Czy raczej inwestycja w jakość życia? O Tempo 30 pytamy wójt Michałowic Małgorzatę Pachecką.

„Tempo 30 to nie rewolucja na siłę. To test pełen pokory wobec nowych rozwiązań drogowych”

Komorów

Sławomir Bukowski: Skąd wziął się pomysł?
Małgorzata Pachecka: Pierwszy raz o tej idei usłyszeliśmy około 2015–2016 roku, przy okazji projektu prowadzonego przez powiat pruszkowski wspólnie ze Stowarzyszeniem Architektów RP dotyczącego przebudowy Alei Marii Dąbrowskiej w Komorowie. Wtedy – jeszcze jako społecznicy – przygotowywaliśmy wytyczne do konkursu i przekazaliśmy staroście. I właśnie w kontekście rozwiązań dla Komorowa pojawiła się myśl: „Tempo 30”. Potem, jak to bywa, temat zaczął żyć wśród ludzi. Wracał w rozmowach, był przywoływany przez zarząd osiedla Komorów, przez radnych. W końcu uznałam, że warto się z nim zmierzyć.

Czyli impuls był lokalny, oddolny?
Tak. Ale mieliśmy dwa cele, realizowane równolegle. Pierwszy to wprowadzenie strefy Tempo 30, a drugi – ograniczenie wjazdu do gminy pojazdów wielkotonażowych. Mamy problem z tranzytem ciężarówek: ruch generowany jest między drogą 719 a węzłem S8 i odwrotnie, a część tych samochodów przecina miejscowość Michałowice, Pęcice Małe, Reguły, Komorów, wjeżdżając w zabudowę jednorodzinną. To temat, który regularnie wracał na komisjach i sesjach rady gminy, także dzięki zaangażowaniu mieszkańców.

Te dwa działania – Tempo 30 i zakaz tranzytu ciężarówek – wchodzą w życie równocześnie?
Projektowaliśmy je razem, ten sam projektant opracował obie organizacje ruchu. Natomiast wdrażanie jest etapowane, bo Tempo 30 to duży koszt i spore wyzwanie organizacyjne.

Skąd są te koszty?
Wynikają z kompleksowej zmiany organizacji ruchu w skali całej gminy. To dotyczy praktycznie każdej ulicy. Trzeba wiele znaków zdjąć i wiele ustawić na nowo, przy czym finalnie znaków będzie raczej mniej, a nie więcej, bo chcemy odejść od „znakozy”. Koszt całości jest w okolicach 1,5 mln zł. 

Co konkretnie zmienia się w sprawie ciężarówek?
Wprowadzamy w całej gminie zakaz „tonażu” w ruchu tranzytowym. Chodzi o to, by wymusić dojazd do magazynów w Sokołowie od strony węzła Sokołów, a nie przejazd przez nasze miejscowości.

A strefa Tempo 30 – obejmie całą gminę?
W pierwszym etapie wprowadzamy ją w Nowej Wsi, Granicy i Komorowie. Kolejny etap obejmie Michałowice i dalszą część gminy. W umowie końcowy termin wdrożenia pierwszego etapu zapisany jest na połowę czerwca. Obecnie przygotowywany jest przetarg dotyczący drugiego etapu wdrażania organizacji ruchu – ze wstępnie planowanym terminem zakończenia w październiku. To nie jest przełączenie z dnia na dzień. To proces, a nie jedna data w kalendarzu.

Jak wyglądały konsultacje z mieszkańcami w tej sprawie?
Były spotkania z radnymi, na których projektant prezentował rozwiązania, i otwarte spotkania dla mieszkańców. Każdy mógł przyjść, zgłosić uwagi, obawy. Zebraliśmy je, przeanalizowaliśmy, część wdrożyliśmy. Nie wycofaliśmy się jednak z projektu – choć, mówiąc kolokwialnie, dostałam za to „baty”. Ale uważam, że wprowadzanie takich zmian bez poinformowania ludzi byłoby prostą drogą do konfliktu.

Jakie uwagi mieszkańców zostały uwzględnione?
Dotyczące między innymi tego, aby uwzględnić realne przyzwyczajenia i logikę ruchu. Część ulic zostawiliśmy z pierwszeństwem przejazdu, mimo że są gminne, bo pełnią funkcję dróg zbiorczych. Przykładowo, w Komorowie to Aleja Starych Lip i ulica Turystyczna – nie wprowadzamy tam zasady prawej ręki, tylko zachowujemy pierwszeństwo. Podobne rozwiązania zostawiliśmy też w innych miejscach.

A drogi powiatowe?
Powiatowe, takie jak ulica Główna czy Pruszkowska w Nowej Wsi zostają drogami zbiorczymi, tam ruch ma odbywać się płynnie, z zachowaniem pierwszeństwa, bez zasady prawej ręki, z kodeksowym ograniczeniem prędkości do 50 km/h. Tempo 30 dotyczy przede wszystkim ulic wewnątrz osiedli.

Po co wam w ogóle Tempo 30, skoro w gminie nie dochodzi do wielu wypadków?
Pierwszy cel to spowolnienie ruchu. Drugi – poprawa estetyki przestrzeni. W wielu miejscach mamy natłok znaków: jeden, zaraz odwołujący, za skrzyżowaniem kolejny. W małych miejscowościach to wygląda źle i jest męczące. Strefa pomaga to uporządkować. Wypadków faktycznie nie mamy wiele. Nie przypominam sobie w ostatnim czasie jakiegoś potrącenia pieszego. Niedawno byla sytuacja na Alei Marii Dąbrowskiej, gdzie kierowca o mało nie potrącił dziecka na pasach – dzięki monitoringowi i świadkom został namierzony i ukarany. Było też zdarzenie na Komorowskiej, ale dotyczyło osoby, która nierozważnie wjechała pod koła, nie mając pierwszeństwa.

Jak będzie wyglądała egzekucja nowych zasad? Samo postawienie znaków nie wystarczy, jeśli nikt nie będzie kontrolował zachowań kierowców.
Oczywiście. Już dziś mamy przykład z ulicy Komorowskiej. Po skargach mieszkańców, że kierowcy jeżdżą z nadmierną prędkością, uruchomiliśmy kontrole w ramach tzw. godzin ponadnormatywnych policji. Między końcem sierpnia a początkiem grudnia odbyło się 12 kontroli. Stwierdzono 183 przekroczenia prędkości, najczęściej o 10–20 km/h. Te sprawy są obrabiane, mandaty wystawiane. Uważam, że podobnie będzie z Tempoem 30. Jeśli mamy wydawać publiczne pieniądze na zmianę organizacji ruchu, musi za tym iść realna zmiana zachowań. Inaczej to nie ma sensu.

Kto te kontrole będzie prowadził? Policjanci z komisariatu w Regułach?
Nasi dzielnicowi nie zajmują się nadzorem ruchu drogowego. To zadanie drogówki. Kontrole realizujemy przez zakup usług policji w ramach godzin ponadnormatywnych, rada gminy uchwala na to budżet, a my ustalamy z komendantką liczbę patroli, także nocnych. Czasem są to funkcjonariusze z innych jednostek, także z Warszawy.

Kiedy planowana jest ocena pierwszych efektów Tempa 30?
Myślę, że sensowne będzie pierwsze podsumowanie po kilku miesiącach funkcjonowania – na początku lata. Teraz wdrażamy, a potem będziemy patrzeć, jak to działa w praktyce.

Dopuszcza pani możliwość wycofania się z projektu?
Tak. Mówię to otwarcie: zaczynamy od Komorowa, Nowej Wsi i Granicy, bo to spójna jednostka urbanistyczna. Ale jeśli okaże się, że rozwiązanie generuje większy chaos i się nie sprawdza, nie będę rozwijać go dalej na kolejne części gminy. To także powód, dla którego podzieliłam wdrażanie na dwa etapy.

W tej chwili trudno mi sobie wyobrazić, co musiałoby pójść źle.
Ja też nie wiem. I właśnie dlatego mam w sobie pokorę: skoro nie wiem, to spróbujmy i uczmy się na doświadczeniu. Praktyka pokaże, czy dobrze dotarliśmy do ludzi. Na razie poprosiłam dział promocji o wykorzystanie wszystkich możliwych kanałów informowania: strony, biuletynu, mediów społecznościowych, ekranów informacyjnych – wszędzie, gdzie się da. Chodzi o to, aby kierowcy, piesi i rowerzyści mieli świadomość, że zasady się zmieniają.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować: