Przywykliśmy, że o Pruszkowie pisze się źle. Brakuje parkingów, chodniki dziurawe i zastawione samochodami, samoloty hałasują, wiadukt grozi zawaleniem, każda nowa inwestycja planowana jest nie tak, jak trzeba, a już samo jej wykonanie – po prostu zgroza. Znalezienie pozytywnej informacji o Pruszkowie graniczy z cudem. To jak trafienie w totka. No więc, ja właśnie trafiłem! Ale nie u nas, tylko... na lokalnym portalu informacyjnym w Busku-Zdroju (woj. świętokrzyskie).

Cofnijmy się rok. W czerwcu 2020 roku w Pruszkowie trwa budowa tężni solankowej w parku Sokoła. W Busku-Zdroju – też. Nasza ma być skromna, niewielka, gustowna. Ich – monstrualna, największa w Polsce, najlepsza, najnowocześniejsza. Dosłownie, same naj. Wtedy właśnie w portalu Infobusko.pl ukazuje się artykuł zestawiający ich inwestycję z naszą.

„Kto bogatemu zabroni?” – zastanawia się autor artykułu, red. Jarosław Kruk, mając na myśli bynajmniej nie Pruszków, a Busko. „Pruszków, który sądząc po budżecie, jest ok. dwa razy bogatszy od gminy Busko-Zdrój i podobnie ludniejszy, buduje u siebie ok. 24 razy szybciej blisko 75 razy tańszą tężnię. Kto bogatemu zabroni. Inhalator pruszkowski zapewne będzie może i 100 razy mniejszy od buskiej kolubryny solankowej, ale widocznie tamtejsze władze i mieszkańcy uznali, że taki im właśnie odpowiada. Kto bogatemu zabroni. Przypuszczam, że koszty utrzymania i eksploatacji tężni w Pruszkowie będą znikome w porównaniu do wydatków na buskiego kolosa. Domyślam się również, że tam nie stworzona zostanie kolejna komórka organizacyjna z kierownikiem/dyrektorem/prezesem na czele. Kto bogatemu zabroni. Sądzę, że korzystanie z tężni w Pruszkowie będzie bezpłatne, a nie biletowane, tak jak to ma być ponoć w słonecznym mieście ze złotą monstrancją w herbie. Kto bogatemu zabroni” – pisze red. Kruk.

I podaje liczby. Budżet Pruszkowa na 2020 rok – ponad 426 mln zł. Buska-Zdroju – 149 mln. Budowa pruszkowskiej tężni kosztuje 386 tys. zł, tej w Busku – 25 mln zł (tak, to nie pomyłka). Otwarcie kolosa zaplanowano na maj 2021 roku.

Artykuł z lokalnego portalu w Busku jest ciekawy z kilku powodów. Po pierwsze, pozwala spojrzeć na Pruszków z dalszej perspektywy, z której pewne sprawy widać lepiej. Pamiętam, jak przed pandemią doznałem szoku rozmawiając z restauratorami, którzy otworzyli w naszym mieście Bistro Milano – komplementowali Pruszków jako miasto przyjazne do życia. Ja rzadko go tak postrzegam. Po drugie, pokazuje, że troska o finanse publiczne powinna przyświecać lokalnym władzom niezależnie od zamożności miasta. Pruszków, owszem, biedny nie jest, co nie znaczy, że stać go na fanaberie. A po trzecie, to ja się bardzo cieszę, że dziennikarze z Buska nie widzieli naszego Centrum Dziedzictwa Kulturowego za 70 mln zł (albo i więcej, bo to gigantyczna studnia bez dna). Ich tężnia za 25 milionów mimo wszystko niknie przy „rozmachu” naszego Titanica. Z daleka widać lepiej – całe szczęście, że jednak nie wszystko.

Na zdjęciu: Tężnia w Busku-Zdroju.

Swoją drogą – w 2022 roku w Pruszkowie przybędzie druga mała tężnia solankowa – w nowo urządzonym parku przy szpitalu na Wrzesinie. Tak więc my będziemy mieć dwie tężnie. Busko-Zdrój – jedną 😉