Budżet AD 2023 jest rozwojowy czy zachowawczy? Jak wyglądało poprawianie projektu przedstawionego przez prezydenta? Pytamy Piotra Bąka, wiceprzewodniczącego Rady Miasta Pruszkowa, szefa klubu Koalicji Obywatelskiej, współautora poprawek.

Sławomir Bukowski: Uchwała budżetowa została przegłosowana już za pierwszym podejściem, a to w Pruszkowie w tej kadencji standardem raczej nie jest. Co się stało?

Piotr Bąk: To wynik opinii przedstawionych przez Regionalną Izbę Obrachunkowej, obie – w odniesieniu do projektu budżetu oraz Wieloletniej Prognozy Finansowej – były pozytywne. Przed rokiem takiej zgodności nie było, dlatego głosowanie dokumentów finansowych trwało dłużej, bo wymagały one przepracowania.

Czyli RIO uznała, że budżet Pruszkowa na 2023 rok jest bezpieczny?

Piotr Bąk: Nie wiem, czy jest bezpieczny, natomiast według RIO został skonstruowany poprawnie pod względem zachowania wskaźników. Co prawda Izba przedstawiła kilka uwag, ale nie przesądzały one o ogólnej pozytywnej ocenie projektu. Podczas sesji w swoim wystąpieniu jako szef klubu KO wyraziłem opinię, że jest to budżet matematyczny – strona przychodowa zgadza się z wydatkową. Natomiast według oceny mojej oraz koleżanek i kolegów radnych, aktualność zapisów po stronie kosztowej jest na około 6 do 7 miesięcy.

Koszty są niedoszacowane?

Piotr Bąk: Oczywiście, że tak. Czeka nas powtórka z 2022 roku, kiedy z upływem czasu okazywało się, że są znacznie wyższe od zaplanowanych i cały czas trzeba szukać pieniędzy na ich pokrycie. Ale jaki jest poziom tego niedoszacowania – nie umiemy dziś precyzyjnie określić.

Czego dokładnie dotyczyły poprawki zgłoszone przez kluby SPP i KO?

Piotr Bąk: Po stronie wydatków dokonaliśmy zmian na kwotę 1,5 mln złotych. Ustawa o finansach publicznych pozwala procedować zmiany w projekcie pod warunkiem, że nie zwiększą planowanego deficytu. Skupiliśmy się na wydatkach bieżących, ponieważ majątkowe, czyli inwestycje, i tak są już okrojone – głównie kontynuowane będą zadania rozpoczęte w 2022 roku. Z punktu widzenia mieszkańców z pewnością ważna jest poprawka pozwalająca uruchomić w 2023 roku rower miejski – na ten cel przesunęliśmy 400 tys. zł. Znaleźliśmy pieniądze na badania psychologiczne dzieci i młodzieży, o czym wielokrotnie rozmawialiśmy na komisjach. Dostajemy sygnały o konieczności przeprowadzenia takich badań w placówkach oświatowych z uwagi na skutki pandemii COVID-19. Zwiększyliśmy środki na remonty w szkołach i przedszkolach, bo naszym zdaniem były za małe, oraz przesunęliśmy 450 tys. zł na dotowanie sportu, aby wspieranie go odbywało się na jasnych zasadach – pieniądze na ten cel nie powinny być kierowane egzotycznymi kanałami, na przykład przeznaczonymi na promocję. Wreszcie podjęliśmy decyzję o zwiększeniu wydatków na Książnicę Pruszkowską o 100 tys. zł i dla Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego o taką samą kwotę, bo wnioski do budżetu złożone przez obie instytucje nie odpowiadały zapisom zaproponowanym przez prezydenta. Przy katalogu zadań inwestycyjnych wprowadzony został wniosek Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa dotyczący przesunięcia środków zaplanowanych na zakup skutera elektrycznego dla Wydziału Organizacyjnego urzędu miasta – na zakup elektrycznego samochodu patrolowo-interwencyjnego dla straży miejskiej.  

Dlaczego postanowiliście poszukać pieniędzy na rower miejski?

Piotr Bąk: Rozwój miasta musi opierać się na spójnej strategii. Przy każdej okazji mówimy o ekologii, zachęcamy mieszkańców do korzystania z ekologicznego transportu, także z rowerów, dlatego szukanie oszczędności w tym miejscu jest błędem. Nie wiem, czy decyzja urzędu o nieuruchamianiu systemu w 2023 roku wynikała z pośpiechu, z bałaganu czy może z braku spójności rozmaitych polityk. Myślę, że mając zagwarantowane 400 tys. zł pani naczelnik Wydziału Strategii i Rozwoju podejmie odpowiednie decyzje. Nie potrafię powiedzieć, czy Pruszkowski Rower Miejski będzie funkcjonował w takim samym kształcie jak do tej pory, czy w nieco okrojonej wersji, ale chcemy, żeby pozostał. Rowery cieszą się w Pruszkowie sporą popularnością, statystyki z roku na rok rosną. Miasto rozwija sieć ścieżek. To tak, jakbyśmy budowali autostrady, a potem zakazywali jeżdżenia po nich samochodami. Inwestowanie w infrastrukturę rowerową przy jednoczesnej likwidacji systemu miejskich wypożyczalni – te działania urzędu były ze sobą ewidentnie sprzeczne.

Jak wyglądało przygotowywanie poprawek? Zakładam, że pracował nad nimi Pan oraz szef klubu SPP Karol Chlebiński.

Piotr Bąk: Pracowaliśmy w zespole znacznie większym niż dwuosobowy. Wykorzystywaliśmy siły obu klubów, które były dostępne. Analiza wszystkich pozycji budżetowych w konfrontacji ze złożonymi wnioskami to bardzo czasochłonne i trudne zadanie, do tego potrzeba sztabu ludzi i odpowiednich narzędzi, którymi rada nie dysponuje. Dlatego radni zdani byli na własne siły, opierali się wyłącznie na swoim doświadczeniu i posiadanej wiedzy.

W ostatecznym głosowaniu projektu budżetu żaden radny nie był przeciw. Trzynaścioro wcisnęło przycisk „za”, sześcioro – „wstrzymuję się”.

Piotr Bąk: Zaproponowaliśmy poprawki, które z jednej strony zaspokajają najważniejsze potrzeby jednostek budżetowych i poszczególnych wydziałów urzędu miasta, a z drugiej nikogo nie krzywdzą. One nie budziły kontrowersji.

Jakie określenie pasuje więc do ostatecznej wersji budżetu Pruszkowa na 2023 rok? Rozwojowy, czy jednak zachowawczy?

Piotr Bąk: Jak powiedziałem wcześniej, to budżet matematyczny. W zeszłym roku z ust władających miastem padło stwierdzenie: budżet techniczny. Oba określenia tutaj pasują. Dziś wskaźniki się zgadzają, ale w ciągu roku trzeba będzie szukać pieniędzy na pokrywanie rosnących wydatków. Już pierwsze dwie sesje rady miasta w tym roku pokażą, w jakim miejscu się znajdujemy i w jakim kierunku budżet będzie ewoluował.