Procdeura wyboru projektów w Budżecie Obywatelskim nie jest zbyt skomplikowana. Zgłoszone projekty przechodzą weryfikację formalną w Urzędzie Miasta, a po uzyskaniu aprobaty magistratu poddawane są pod głosowanie. Te, które uzyskają najwięcej głosów od mieszkańców Pruszkowa, kierowane są do realizacji. 

“Proste jak budowa cepa” - powiedziałby ktoś. Cóż. Niekoniecznie. Zwłaszcza jeśli za budowanie cepa biorą się pruszkowscy urzędnicy. 

Nie zrealizowaliśmy pańskiego projektu i co nam pan zrobi?

Oczywistym jest, że pozytywna weryfikacja projektu nie zawsze oznacza, że wygra on w głosowaniu i zostanie skierowany do realizacji. Nie każdy jednak wie, że nawet projekt, który wygrał w głosowaniu i został skierowany do realizacji, niekoniecznie zostanie zrealizowany. I nikt nie wie dlaczego. 

Obywatelskie “niewykony” to potoczna nazwa dla projektów, które przeszły weryfikację formalną i zostały przegłosowane, ale z jakichś przyczyn magistrat nie przystąpił do ich realizacji. Status takich projektów od kilku lat śledzi społecznik Jan Słupski z Malich. 

W zebranych przez niego danych znajdujemy m.in. informacje o projekcie montażu poidełka z wodą pitną przy boisku przy ul. Spacerowej. Pomysł został przegłosowany przez mieszkańców w Budżecie Obywatelskim 2021, a poidełka jak nie było, tak nie ma do dziś. Co ciekawe - jego montaż nie został również ujęty w projekcie przebudowy ul. Spacerowej z regularnego budżetu miasta, chociaż w grudniu zeszłego roku przeznaczono na tę inwestycję ponad milion złotych. 

Podobnie rok wcześniej, w Budżecie Obywatelskim 2020, przegłosowano pomysł montażu lustra drogowego na zbiegu ulic Strumykowa i Pęcickiej. W lustrze tym do dziś nikt się nie przejrzał. Do dziś również nikt nie garnie się do wyjaśnienia dlaczego nie powstało. Jak wskazuje Słupski - podobny los podzielił projekt uzupełniania chodnika po południowej stronie ul. Lazurowej. Został on przegłosowany w edycji 2020 i do dziś nie doczekał się realizacji.

Budżet urzędniczy czy obywatelski?

Krytycy sposobu, w jaki magistrat podchodzi do realizacji idei Budżetu Obywatelskiego nieraz wskazywali również, że stopniowo, z roku na rok, staje się on coraz mniej “obywatelski”, a coraz bardziej “urzędniczy”. 

Stałą praktyką stało się zgłaszanie projektów do głosowania przez wydziały Urzędu Miasta. Jak bardzo kuriozalnie by to nie brzmiało - pruszkowscy urzędnicy sami do siebie składają propozycje inicjatyw do realizacji, po czym sami sobie je weryfikują (najczęściej pozytywnie). Rola mieszkańców zostaje w takim przypadku ograniczona już tylko do głosowania. 

W sytuacji, kiedy na listach projektów poddanych pod głosowanie coraz częściej znajdują się regularne miejskie inwestycje, które powinny być realizowane z regularnego, rocznego budżetu miasta nie dziwi coraz mniejsza aktywność mieszkańców zgłaszających oryginalne, oddolne inicjatywy.

I tak na przykład w Budżecie Obywatelskim 2022 (czyli tym, nad którym mieszkańcy głosowali w 2021 roku) znajdziemy propozycje montażu monitoringu miejskiego w Parku Potulickich, w tunelu pod torami PKP (w ciągu ul. Błońskiej i Działkowej) czy w Parku Mazowsze.

Ktoś nazbyt rozsądny mógłby pomyśleć, że sprawy takie jak bezpieczeństwo nie powinny być poddawane pod głosowanie, a miasto powinno zainstalować monitoring we wszystkich tych lokalizacjach bez względu na wynik plebiscytu. Podążając tym tokiem rozumowania możemy dojść do momentu, w którym będziemy głosować nad ulicami, które należy wyremontować najpierw. W ten sposób ulice ze zbyt małą liczbą mieszkańców mogłyby nigdy nie doczekać się naprawy. 

To spostrzeżenie jednak zdaje się nie przeszkadzać pruszkowskim urzędnikom, którzy najwyraźniej doszli do wniosku, że warto poddać pod głosowanie również takie pomysły jak budowę placu zabaw przy Szkole Podstawowej nr 1 czy… remont placu zabaw przy żłobku miejskim nr 2 w Pruszkowie (Budżet Obywatelski 2022). 

Tak, dobrze przeczytaliście - remont.

Czy 120 tysięcy to za dużo? Zależy na co. I dla kogo. 

Urzędnicy zwykle mogą liczyć na swoją własną przychylność w weryfikacji własnych projektów zgłaszanych do Budżetu Obywatelskiego. Ciężko jednak to samo powiedzieć o projektach zgłaszanych przez mieszkańców (a przynajmniej niektórych z nich). 

Tak na przykład do głosowania w Budżecie Obywatelskim 2020 nie dopuszczono kontynuacji projektu “Śniadań w Parku” zgłaszanego w poprzednich latach przez Emilię Frydrych (pisaliśmy o tym tutaj). Urzędnicy nie zgodzili się na pozytywną weryfikację wniosku organizatorki, ponieważ - ich zdaniem - koszt realizacji projektu był zbyt wysoki (we wniosku wskazano 120 tysięcy złotych, czyli maksymalną dostępną kwotę). 

“Spotkałam się z podważaniem nie tylko kosztów, idei, kulturalnego charakteru, sposobów realizacji, ale i dobrej woli organizatorów” - rozgoryczona Emilia Frydrych wystosowała wtedy publiczne oświadczenie na Facebooku. W wyniku oporu ze strony urzędników zmuszona była wycofać swój wniosek z Budżetu Obywatelskiego, skutkiem czego “Śniadania w Parku” zniknęły z Pruszkowa na ponad dwa lata (aż do tego roku).

W artykule “Budżet stanu wyjątkowego” z sierpnia 2019 roku wykazywaliśmy, że kwestionując kosztorys projektu, urzędnicy wykroczyli poza swoje ustawowe uprawnienia. Trudno pozbyć się wrażenia, że zrobili to w ekskluzywnym geście dedykowanym wyłącznie Emilii Frydrych. Jak się bowiem okazuje - wielu innych pomysłodawców wnioskujących o kwoty podobnego rzędu nie doczekało się uwag ze strony pruszkowskiego magistratu. 

Tak się stało m.in. z projektem zakupu ukraińskojęzycznych książek do miejskiej biblioteki, zgłoszonym do Budżetu Obywatelskiego 2023. Koszt projektu? 120 tysięcy złotych - czyli tyle samo, o ile wcześniej wnioskowano na rzecz organizacji “Śniadań w Parku”. Z tą różnicą, że wniosek o zakup książek został zweryfikowany pozytywnie, a jego wnioskodawca nie był nakłaniany do obniżenia kwot wskazanych w kosztorysie.

Ulica Boh. Magistratu

Do szczytu piramidy absurdów pruszkowskiego Budżetu Obywatelskiego docieramy analizując wyniki projektów zweryfikowanych pozytywnie - a zatem skierowanych do głosowania - w edycji 2023. 

Jedną z pozycji na liście jest projekt zatytułowany “Rodzinny festyn sportowy oraz organizacja biegu ulicznego”. Przewidziany koszt? 120 tysięcy złotych. Co dokładnie obejmuje projekt? Jakich atrakcji możemy oczekiwać na imprezie, jeśli dojdzie do jej realizacji? Nie wiadomo, ponieważ wnioskodawca postanowił pominąć ten detal. 

We wniosku, do którego dotarła redakcja zpruszkowa.pl (całą jego treść prezentujemy poniżej), opis projektu zawiera dokładnie jedno zdanie i brzmi: “W ramach projektu planowana jest organizacja rodzinnego festynu sportowego wraz z organizacją biegu ulicznego (10km)”. Kropka. 

Wnioskodawcy najwyraźniej zależało na czasie i postanowił nie zawracać sobie głowy rozwijaniem swoich myśli. Spieszył się tak bardzo, że przy wskazywaniu lokalizacji, w której miałby odbyć się festyn, postanowił oszczędzić ułamek sekundy i nie zapisywać pełnego adresu ulicznego. Wiemy więc tylko, że festyn (albo bieg. Albo jedno i drugie?) odbędzie się (cytat dosłowny) “przy ul. Boh. Warszawy”. Pod jakim numerem? Nie wskazano. 

Chwała należy się jednak tym Bohaterom (albo po prostu “Boh.”), którzy niczego podejrzanego nie doszukali się w kosztorysie przedsięwzięcia. Zawarto w nim bowiem tylko jedną pozycję zatytułowaną (a jakże by inaczej) “Organizacja rodzinnego festynu sportowego wraz z biegiem ulicznym - 120 000 zł”. 

Festyn Rodzinny

Projekt ten, jak wspomniano wyżej, po wnikliwej analizie urzędniczej został zweryfikowany pozytywnie. Tj. urzędnicy nie doszukali się w nim uchybień nawet zbliżonych do tych, których doszukali się we wniosku Emilii Frydrych z 2019 roku. 

I po co to komu? 

Powyższy artykuł przedstawia tylko kilka z wielu przykładów na - łagodnie mówiąc - swobodne podejście Urzędu Miasta do idei Budżetu Obywatelskiego (a także przepisów prawa regulujących jego organizację). Śledząc losy tej formy kolektywnego decydowania o małych inwestycjach miejskich trudno nie przyznać racji krytykom magistratu wskazującym, że Budżet Obywatelski w Pruszkowie już od kilku lat ma coraz mniej wspólnego z obywatelami. 

Dość wspomnieć, że postawa pruszkowskich urzędników zdążyła zniechęcić do działania nawet najbardziej zatwardziałych entuzjastów Budżetu Obywatelskiego. Kilka osób, które do tej pory regularnie zgłaszały projekty do weryfikacji, w tym roku powiedziały “dość”, przez co liczba projektodawców z rekordowo niskiej w edycjach 2021 i 2022 może spaść jeszcze niżej. I nic nie wskazuje na to, żeby magistratowi miało to w czymkolwiek przeszkadzać.