Przed tygodniem w artykule „Horror kasjerek w Biedronce” opisaliśmy zdarzenie, do jakiego doszło w sklepie przy ul. Sprawiedliwości w Pruszkowie. Wskutek chaotycznej organizacji pracy i zbyt małej obsady w sklepie do kas czekały długie kolejki. Jedna pracownica musiała jednocześnie obsługiwać kasę stacjonarną i biegać do samoobsługowych, wysłuchując uszczypliwych komentarzy zniecierpliwionych klientów. Z powodu pośpiechu, przenosząc towar pozostawiony przez klienta przy samoobsługowej kasie, upuściła puszkę piwa – ta wybuchła, a zawartość poleciała wprost na nią. Przemoczona kasjerka nie mogąc przerwać pracy, ze łzami w oczach kontynuowała obsługę klientów.

Do biura prasowego sieci Biedronka wysłaliśmy pytania: dlaczego w sklepie nie ma dedykowanego pracownika do nadzoru nad samoobsługowymi kasami, szczególnie w porach największego ruchu? Co firma zrobi, żeby do takich sytuacji, uwłaczających godności pracowników, więcej nie dochodziło? Po blisko tygodniu otrzymaliśmy odpowiedź.

„Wysoka jakość obsługi klienta przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego komfortu pracowników sieci sklepów Biedronka są dla nas priorytetem, dlatego dziękujemy za ten sygnał” – napisał Michał Śmieszny, starszy menedżer sprzedaży w sieci Biedronka, odpowiedzialny za sklepy w Pruszkowie. „Chcielibyśmy podkreślić, że w pruszkowskim sklepie przy ulicy Sprawiedliwości 4 mamy dedykowanego pracownika odpowiedzialnego za kasy obsługowe oraz stałą pomoc klientom w korzystaniu z tego udogodnienia. Kasy samoobsługowe to rozwiązanie najbardziej komfortowe dla tych klientów, którzy mają do zrobienia mniejsze zakupy i szczególnie cenią swój czas. Jest to także wsparcie codziennej pracy kasjerów. Na bieżąco analizujemy też nowe rozwiązania technologiczne i przyglądamy się trendom, także w obszarze samego oprogramowania kas samoobsługowych. Na tej podstawie podejmujemy decyzję o ewentualnych zmianach w funkcjonowaniu tych urządzeń”.

I wreszcie najważniejsze: „Jeżeli chodzi o incydent w sklepie w Pruszkowie przy ulicy Sprawiedliwości 4, chcielibyśmy zapewnić, że cała sytuacja miała charakter jednorazowy i została omówiona z całym zespołem. Dokładamy wszelkich starań, by nie powtórzyła się w przyszłości”.

Czy w praktyce coś się zmieniło? Sprawdziliśmy w sobotę o godz. 13, w porze, kiedy w markecie zazwyczaj panuje duży ruch. Tym razem wszystko działało, jak należy. Czynne były aż 4 kasy stacjonarne, co wcześniej należało tu do rzadkości. Obsługa klientów odbywała się na bieżąco, do każdej kasy czekały dwie, góra trzy osoby. Zaś z głośników co pewien czas emitowany był komunikat o naborze do pracy w sieci Biedronka.

Czy usprawniona organizacja pracy okaże się w tym sklepie regułą? Czas pokaże.