Burmistrz Brwinowa oraz prezydent Pruszkowa ze swoim zastępcą prowadzą pasjonujące potyczki w mediach społecznościowych. Tak im spodobały, że momentami zapominają chyba już, o co im poszło.

Chodzi o budowę łącznika dróg wojewódzkich 701 i 718 na Gąsinie. Arkadiusz Kosiński, burmistrz Brwinowa, dogadał się z poprzednim prezydentem Pruszkowa Janem Starzyńskim co do podziału kosztów inwestycji, jednak po zmianie władzy w Pruszkowie zaczęły się problemy. Mimo początkowych przytakiwań, że ustalenia są ważne, pod koniec 2019 roku prezydent Paweł Makuch zażyczył sobie dołożenia do projektu prawoskrętu z ulicy Domaniewskiej (DW 701), a w końcu odmówił podpisania porozumienia z Brwinowem.

Sprawę nagłośnił społecznik Arkadiusz Gębicz, zrobiła się awantura. Obie strony konfliktu co prawda skwapliwie zapewniają, że zależy im, by łącznik powstał, ale ostatnio dyskusję przeniosły na Facebooka. I się popisują.

Wygląda to komicznie. Burmistrz Brwinowa zamieszcza post, w którym zarzuca wiceprezydentowi Pruszkowa Konradowi Sipierze nieznajomość samorządu. Ten nagrywa filmik w drodze do pracy, w którym „ze smutkiem” – co podkreśla kilka razy – konstatuje, że Kosiński mija się z prawdą. Na kolejnym filmie – tym razem już w pracy – pyta, dlaczego łącznikiem będą jeździć ciężarówki, skoro miało ich tam nie być. Paweł Makuch filmu nie nagrywa, ale zamieszcza post, w którym tłumaczy, że planowany pas drogowy miał mieć piętnaście metrów szerokości, a teraz wychodzi na to, że trzydzieści. W dodatku cały droga pobiegnie po terenie Pruszkowa, a sprawiedliwie byłoby na granicy obu gmin. Korzysta też z okazji do wbicia szpili Gębiczowi: – Mam nadzieję, że tym wpisem rozwieję wszelkie wątpliwości, a stanowisko Pruszkowa w niniejszej sprawie będzie jasne i oczywiste. Chociaż znając „logikę” pewnych domorosłych ekspertów od wszystkiego mam pewne wątpliwości. Przepraszam za ten sarkazm – pisze. Skąd wiadomo, że chodzi o Arkadiusza Gębicza, prezesa stowarzyszenia Za Pruszków? Bo to jedyny mieszkaniec, który nie tylko podjął temat, ale też używając mało wybrednych określeń regularnie oskarża Makucha, że szkodzi sprawie.

Jednostronny przekaz podczas trwających negocjacji!

Opublikowany przez Konrad Sipiera Zastępca Prezydenta Miasta Pruszkowa Poniedziałek, 10 lutego 2020

Tak więc trzej panowie docinają sobie z wdziękiem, mieszkańcy dopingują (w zależności od tego, gdzie kto mieszka i kogo politycznie wspiera), Gębicz komentuje w swoim stylu, emocje eskalują, publika bije brawo po każdym ciosie. Sprawa nabrała takiego kalibru, jakby chodziło co najmniej o budowę autostrady albo linii kolejowej. Tymczasem gra toczy się o… 700 metrów drogi przez pola i krzaki.

Sławomir Bukowski: “Skoro w interesie nas wszystkich jest budowa tego kawałka drogi przez pole, czemu służą fejsbukowe pokazy siły?”

Kto bardziej tego łącznika potrzebuje, Pruszków czy Brwinów? Odpowiedź brzmi: i my, i oni. Nie jest tak, że „my” łaskawie dorzucimy się do inwestycji po to, by uprzyjemnić dojazd do węzła na autostradzie A2 „im” – kierowcom nadjeżdżającym od strony Domaniewa. Naszym zyskiem będzie częściowe odkorkowanie skrzyżowania ulic 3 Maja, Domaniewskiej i Żbikowskiej. Jeżeli sąsiedzi zza miedzy ominą „naszą” krzyżówkę, to my, pruszkowiacy, znacznie szybciej będziemy docierać do autostrady. Powstanie coś w rodzaju obwodnicy. A po co w kraju buduje się obwodnice, na przykład miast? Czy tylko dla wygody kierowców tranzytowych? Nie – zyskują również miejscowi, którym maleje natężenie ruchu. I o to właśnie chodzi w inwestycji na Gąsinie.

Skoro więc w interesie nas wszystkich jest budowa tego kawałka drogi przez pole, czemu służą fejsbukowe pokazy siły? Liczę na to, że w kolejnym odcinku filmu wiceprezydent Sipiera z dumą ogłosi, że negocjacje zakończyły się niewątpliwym sukcesem Pruszkowa, łącznik powstanie, i skwituje to swoim charakterystycznym: „Warto rozmawiać”. Burmistrz Kosiński oczywiście też odtrąbi zwycięstwo i napisze, że potrafi dogadać się z każdym, nawet z wiceprezydentem Pruszkowa. Prezydent Makuch potwierdzi: mieszkańcy Pruszkowa łącznika potrzebują i dzięki obecnym władzom (z akcentem na „obecnym”) go dostaną. Zaś prezes Gębicz zatriumfuje, że „zapobiegł sabotażowi”.

Zawiedziony wtedy będzie tylko pruszkowiak Marcel Piątkowski, który w komentarzu pod filmem Sipiery z samochodu napisał, że Kosiński powinien odpowiedzieć filmem z paralotni. Chociaż… znając Kosińskiego, wszystko jest możliwe.