Projekt budowy Paszkowianki od drogi wojewódzkiej nr 719 w Helenówku przez Parzniew do autostrady A2 nie budzi kontrowersji. Protesty towarzyszą za to planom budowy drugiego odcinka – z Helenówka do Paszkowa przy trasie S8. Wczoraj opublikowaliśmy rozmowę z Przemysławem Szramowskim, prezesem Stowarzyszenia Zielona Granica, który tłumaczy, że nowa trasa nie tylko nie rozwiąże żadnych problemów komunikacyjnych, ale też zdegraduje lasy, których mamy coraz mniej. Dziś spojrzenie z drugiej strony – burmistrz Brwinowa Arkadiusz Kosiński udowadnia, że zaniechanie budowy spornego odcinka Paszkowianki oznaczałoby dla mieszkańców kilku miejscowości gigantyczne korki.

Sławomir Bukowski: Przejeżdżałem przez Nową Wieś Warszawską. W okolicach szkoły wisi duży banner zachęcający do podpisywania petycji wyrażającej sprzeciw wobec budowy Paszkowianki. To miejsce oddalone od planowanego przebiegu drogi co najmniej o kilometr. Dlaczego ludzie protestują nawet w tak oddalonych od przyszłej trasy miejscach?

Arkadiusz Kosiński: Podam jeszcze ciekawszy przykład. Protest sięgnął Otrębus, ich mieszkańcy również podpisali petycję przeciwko Paszkowiance. W trakcie spotkania sołeckiego dwa tygodnie temu zapytałem ich: Naprawdę jesteście za tym, żeby bardzo ruchliwa ulica Natalińska, która jest kręgosłupem komunikacyjnym waszej miejscowości, za kilka lat się zakorkowała? Zaproponowałem, żeby sprawdzili, jaką trasę nawigacja proponuje kierowcom, którzy znajdują się w rejonie zakładów L’Oreal w Helenówku i chcą pojechać w kierunku Nadarzyna bądź Janek. Google Maps w kierunku trasy S8 w Nadarzynie sugeruje warianty: albo Nowa Wieś – Granica – Strzeniówka – Nadarzyn, albo Kanie – Otrębusy – Nadarzyn. Z kolei w kierunku Janek kierowcy są kierowani przez Komorów i Sokołów. A właśnie w rejonie fabryki L'Oreal kończy się I etap projektowanej Paszkowianki, która ma zostać włączona estakadą w węzeł autostrady A2 w Pruszkowie oraz do drogi wojewódzkiej nr 720 (ul. Biskupicka) przy wiadukcie nad A2 w Brwinowie. Za kilka lat do Helenówka trafią kierowcy, którzy jadąc od strony autostrady będą zmierzali do Nadarzyna czy Janek.

Sławomir Bukowski: I co w tym złego? Owszem, w Otrębusach ruch jest dziś spory, ale jednak korków nie ma.

Arkadiusz Kosiński: Dziś korki w Otrębusach tworzą się jedynie w godzinach szczytu komunikacyjnego, ale po oddaniu do użytku pierwszego odcinka Paszkowianki od autostrady A2 do drogi 719 w Helenówku ruch gwałtownie tam wzrośnie. Jeśli nie powstanie drugi odcinek odcinek Paszkowianki – od Helenówka do Paszkowa na trasie S8 – samochody będą krążyć starymi drogami, czyli przez Strzeniówkę albo Otrębusy. Ruch wzrósłby tam do takiego stopnia, że dla mieszkańców stałby się nie do wytrzymania. Proszę sięgnąć pamięcią do czasów, kiedy jeszcze nie było tzw. południowej obwodnicy Warszawy (POW) i kierowcy przebijali się, objeżdżając korki w Alejach Jerozolimskich, drogami lokalnymi w Regułach, Michałowicach i Opaczy. Po wybudowaniu POW ruch tranzytowy zniknął z tych miejscowości. Przed wybudowaniem autostrady A2 jeździliśmy do Warszawy również przez Duchnice, Ożarów Mazowiecki i Stare Babice, żeby dostać się na Bielany czy Żoliborz. Gdy nie ma wygodnej trasy, kierowcy krążą lokalnymi drogami.

Sławomir Bukowski: Największy protest przeciwko Paszkowiance jest dziś w Granicy. Nie dziwię się ludziom, którzy pobudowali tam domy.

Arkadiusz Kosiński: Protestują przede wszystkim mieszkańcy ulicy Barbary, którzy pobudowali się w ostatnich latach wiedząc, że w studium gminy Michałowice przeznaczenie tych terenów określone zostało jako przemysłowe, usługowe, gospodarcze. Liczyli na to, że Paszkowianka, planowana od lat 70., nigdy nie powstanie. Plany jednak zaczęły się materializować. Sprzeciw w pewnym sensie jest zrozumiały, gdy ktoś wychodzi z domu, widzi dzisiaj ścianę lasu i nagle dowiaduje, że ten las oddali się od jego domu o 50 metrów i pojawi się ruchliwa droga wojewódzka, to zaczyna być pełen obaw. Mieszkańcy ulicy Barbary i sąsiednich terenów do protestu namawiają mieszkańców innych gmin. Byłem zdumiony, gdy dowiedziałem się, że pod petycją podpisali się na przykład mieszkańcy osiedla Słoneczne w Kaniach, któremu budowa Paszkowianki w żadnym stopniu nie zagraża. Owszem, od lat 70. i jeszcze na początku tego stulecia trasa była planowana z Paszkowa przez Strzeniówkę, wzdłuż tego osiedla, ulicą Pruszkowską do Granicy i dalej pomiędzy zabudowaniami przy ulicy Barbary a boiskiem szkolnym i zabudowaniami Nowej Wsi, ale kilkanaście lat temu ówcześni wójtowie Michałowic i Nadarzyna oraz mój poprzednik w Brwinowie porozumieli się i Paszkowiankę przesunięto na granicę gmin. Została wytrasowana skrajem Strzeniówki, Granicy oraz Kań. Ta trasa została też uwzględniona w „Studium uwarunkowań i kierunków rozwoju przestrzennego Gminy Michałowice” uchwalonym jednogłośnie przez Radę Gminy Michałowice w połowie 2011 roku, po 5-letnim procedowaniu i konsultacjach społecznych.

Sławomir Bukowski: Na początku naszej rozmowy powiedział Pan, że nawigacja pokieruje kierowców, którzy jadąc od autostrady znaleźli się w Helenówku, albo przez Strzeniówkę, albo przez Otrębusy. Dlaczego ustawia się Pan po stronie kierowców niemieszkających w pańskiej gminie, zamiast po stronie mieszkańców?

Arkadiusz Kosiński: Przeciwnie, ja ustawiam się po stronie własnych mieszkańców, ponieważ podkreślam: jeśli ktoś mieszka na przykład przy ulicy Pruszkowskiej w Strzeniówce czy przy Natalińskiej w Otrębusach, to pod jego domem pojawią się dodatkowe samochody, których dziś tam jeszcze nie ma! Tylko drugi odcinek Paszkowianki – od Helenówka do Paszkowa przy trasie S8 – jest w stanie ten ruch przejąć. Niemal wszyscy kierowcy korzystają dziś z nawigacji, a ta zawsze kieruje najkrótszą lub najszybszą trasą, więc jeśli poprzestalibyśmy na wybudowaniu odcinka Paszkowianki od A2 do DW 719, skazalibyśmy mieszkańców ulicy Głównej w Nowej Wsi i Granicy, ulicy Pruszkowskiej w Granicy, Kaniach, Strzeniówce i Nadarzynie oraz ulicy Natalińskiej w Otrębusach i Błońskiej w Nadarzynie na permanentne korki.

Sławomir Bukowski: No dobrze, ale dlaczego Pan ma stuprocentową pewność, że ruch wzrośnie tam tak gwałtownie?

Arkadiusz Kosiński: Casus ulicy Powstańców Warszawy w Brwinowie. To droga powiatowa, którą kierowcy, jeszcze zanim powstała autostrada A2, przebijali się w kierunku Pruszkowa, Ożarowa Mazowieckiego i Starych Babic. Ruch był spory, ale znośny. Jednak odkąd została wybudowana autostrada A2 i węzeł Pruszków, ulica Powstańców Warszawy stała się najbardziej obciążoną drogą powiatową w całym powiecie pruszkowskim, gdyż kierowcy z Brwinowa, Milanówka i Podkowy Leśnej jadą tamtędy do i z węzła autostrady. W godzinach 7.15–8.30 wyjeżdżając z prywatnej posesji przy ul. Powstańców Warszawy w Brwinowie czy przy Baśniowej w Domaniewie nie sposób włączyć się do ruchu. Po południu też tworzą się zatory. Tak samo może być na obecnych drogach do Nadarzyna po otwarciu pierwszego odcinka Paszkowianki.

Sławomir Bukowski: Mimo wszystko cały czas mówimy o sytuacji hipotetycznej.

Arkadiusz Kosiński: Tyle że prosta logika nakazuje przewidzieć pewne sytuacje. Na ulicy Powstańców Warszawy w Brwinowie i Baśniowej w Domaniewie duży ruch pojawił się po wybudowaniu węzła na A2. Po otwarciu pierwszego odcinka Paszkowianki, będącej obwodnicą Pruszkowa, wzrośnie ruch na drodze 719 w Helenówku. Można albo pozwolić kierowcom krążyć po okolicach, albo zaoferować znacznej części z nich przejazd kolejnym odcinkiem Paszkowianki w kierunku trasy S8 – tym, przeciwko któremu protestuje grupa mieszkańców, nie licząc się z kosztami społecznymi ewentualnego zaniechania realizacji tej inwestycji.

Sławomir Bukowski: Czy są jakieś badania ruchu potwierdzające konieczność budowy odcinka Paszkowianki od Helenówka do Paszkowa?

Arkadiusz Kosiński: Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich obiecał przygotować taką symulację, myślę że za kilka miesięcy dostaniemy ten dokument.

Sławomir Bukowski: Wróćmy jeszcze do protestujących mieszkańców Granicy. Trudno nie zgodzić się z ich argumentami o ogromnej skali wycinki drzew.

Arkadiusz Kosiński: To argument w dużej mierze nietrafiony. MZDW zaproponował szereg dobrych, korzystnych rozwiązań projektowych. Mianowicie ulica Barbary pozostanie drogą lokalną. Ściana lasu zostanie odsunięta tak, żeby Paszkowianka pobiegła pomiędzy zabudowaniami a lasem. Dodatkowo standardowe ekrany akustyczne, takie które stoją na przykład przy autostradzie, wzdłuż Paszkowianki zastąpione zostaną ziemnymi – między jezdnią ulicy Barbary a Paszkowianką zostanie usypany wał, następnie obsadzony drzewami i krzewami. Nie dość, że taki ekran najskuteczniej chroni przed hałasem, to jeszcze jest ekologiczny. A co do argumentów o niszczeniu lasów – mieliśmy spotkania z Lasami Państwowymi w Nadleśnictwie Chojnów, ich przedstawiciele powiedzieli wprost: nie ma zgody na przecinanie lasów przez środek, bo po pierwsze, to utrudniłoby gospodarkę leśną, a po drugie, ograniczyłoby korytarze migracji zwierząt, szczególnie tych dużych, jak dziki czy sarny. Lasy są zwolennikiem tego wariantu Paszkowianki, który obecnie jest procedowany i ma przebiegać skrajem lasu, wypracowanego przez włodarzy gmin Brwinów, Michałowice i Nadarzyn w latach 2008–2009. Z przyrodniczego punktu widzenia to najlepsze rozwiązanie.

Sławomir Bukowski: Mieszkańcy ulicy Barbary jednak twierdzą, że stracą dostęp do lasu.

Arkadiusz Kosiński: Nie stracą. Na końcu tej ulicy płynie rzeczka Zimna Woda, Paszkowianka musi przejść nad nią mostem i będzie podnosić się dalej w kierunku torów WKD. Ulicę Barbary można przy Zimnej Wodzie przeprowadzić pod Paszkowianką – właśnie w kierunku lasu.

Sławomir Bukowski: Mimo wszystko istnieje ryzyko, że protesty będą się nasilać, nie zdziwię się, jak mieszkańcy zaczną ściągać na pomoc organizacje ekologiczne.

Arkadiusz Kosiński: Już miałem protesty organizacji ekologicznych przy okazji przebudowy ulicy Pszczelińskiej, skończyło się tym, że ekolodzy wyjeżdżając od nas przyznali, że po raz pierwszy spotkali włodarzy gminy, którzy rozumieją przyrodę. Nam naprawdę nie zależy, żeby powycinać drzewa albo zrobić komuś krzywdę.

Sławomir Bukowski: Jednak myślę, że mieszkańców ulicy Barbary nie uda się Panu przekonać.

Arkadiusz Kosiński: Bezspornie, nie uda się. Są jednak takie sytuacje, w których interes społeczny, ogólny, musi przeważyć nad interesem jednostkowym.

Sławomir Bukowski: Czy ludziom z Granicy można cokolwiek obiecać w zamian za odstąpienie od protestów?

Arkadiusz Kosiński: MZDW proponuje zastosowanie obsadzonego roślinnością wału ziemnego pełniącego rolę ekranu akustycznego, jako gmina nakażemy posadzenie tam sadzonek dorodnych drzew, na przykład 10-letnich, które szybko się rozwiną. Będziemy z tymi ludźmi rozmawiać, przekonywać, tłumaczyć, ale jak mówię, interes ogółu mieszkańców kilku gmin – Brwinowa, Nadarzyna i Michałowic – powinien w tym przypadku zwyciężyć.