Przedmiotem obrad komisji była skarga stowarzyszenia “Za Pruszków!” na niewłaściwe egzekwowanie postanowień umowy przez prezydenta miasta. Problemem poruszonym w skardze jest nieuprzątnięcie mułu wydobytego z doprowadzalnika wody do stawów w Parku Potulickich przez przedsiębiorstwo „Lormax”.

Przypomnijmy: latem tego roku prezes stowarzyszenia – Arek Gębicz – naciskał na prawidłowe oczyszczenie doprowadzalnika wody do stawów. Ostatecznie operację wykonano i staw, po raz pierwszy od lat, nie wyschły. Po działalności Lormaxu pozostała pamiątka w postaci mułu leżącego na brzegach doprowadzalnika w okolicach toru kolarskiego.

Arek Gębicz kilkakrotnie pytał o termin uprzątnięcia urobku. Ostatecznie wniósł skargę do rady miasta. Podczas pierwszego posiedzenia komisji urzędnicy utrzymywali, że muł został wywieziony w części… Albowiem wydobyto go więcej niż przewidziano w umowie. Z kolei radni kwestionowali zasadność skargi Gębicza zarzucając mu, że nie jest w stanie przedstawić żadnych dokumentów potwierdzających jego twierdzenia.

Od tego czasu Arek Gębicz zamieścił w sieci dwa filmy na których wskazywał na nieprawidłowości w działaniach „Lormaxu”. Na jednym z nich pokazał muł będący przedmiotem skargi. Zdaniem prezesa „Za Pruszków!” nie było możliwe, by przedsiębiorstwo wywiozło choćby część z ok. 300 ton mułu znajdującego się na brzegu doprowadzalnika.

https://www.facebook.com/zapruszkow/posts/230158701860101

Na drugim posiedzeniu komisji skarg urzędnicy zmienili narrację. Elżbieta Garczyńska (Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska) wyraziła swoje oburzenie. Oświadczyła, że jej osoba stała się przedmiotem krytyki w mediach społecznościowych oraz pomówień. Teza o pomówieniach wzięła się z użytego przez Gębicza stwierdzenia: „Lewe dokumenty na biurku Naczelnik Garczyńskiej?” użytego w odniesieniu do materiałów z których wynika, że muł nie został wywieziony. W narrację tą weszli radni, którzy zapowiedzieli kolejne posiedzenie komisji w sprawie by – jak twierdzą – uniknąć krytyki w mediach społecznościowych.

Zmieniła się też narracja co do losów mułu. Naczelnik Elżbieta Garczyńska poinformowała radnych, że urobek został rozdany mieszkańcom (przynajmniej częściowo) na potrzeby nawożenia ogródków działkowych. Tym samym nie trzeba było sporządzać odpowiedniej dokumentacji o utylizacji mułu.

Podstawą do takiego działania miały być przepisy ustawy o odpadach i rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 10 listopada 2015 r. w sprawie listy rodzajów odpadów, które osoby fizyczne lub jednostki organizacyjne niebędące przedsiębiorcami mogą poddawać odzyskowi na potrzeby własne, oraz dopuszczalnych metod ich odzysku (Dz. U. z 2016 r. poz. 93). Istotnie dopuszcza ono możliwość odzyskania na własne potrzeby lub przekazania innym osobom odpadu w postaci „17 05 06 – urobku z pogłębiania innego niż wymienionego w 17 05 05”. Odpad ten, zgodnie z rozporządzeniem, można przeznaczyć „do utwardzania powierzchni po rozkruszeniu odpadów, jeśli jest to konieczne do ich wykorzystania, oraz z zachowaniem przepisów odrębnych […]”.

Biorąc pod uwagę przepisy prawa stwierdzenie o rozdaniu mułu do nawożenia ogródków napotyka na dwa poważne problemy. Katalog odpadów rozróżnia dwie kategorie do których można zaliczyć muł:

  1. 17 05 05 – Urobek z pogłębiania zawierający lub zanieczyszczony substancjami niebezpiecznymi,
  2. 17 05 06 – Urobek z pogłębiania inny niż wymieniony w 17 05 05.

Urobek z kategorii 17 05 05 jest odpadem niebezpiecznym. Nie wolno go samodzielnie utylizować.

Przed zakwalifikowaniem mułu do kategorii 17 05 06 należy dokonać oceny czy nie jest on zanieczyszczony substancjami niebezpiecznymi. Dopuszczalne stężenia takich substancji określają przepisy prawa Unii Europejskiej.

Ponadto rozporządzenie określa na co można przeznaczyć muł zakwalifikowany do kategorii 17 05 06. Przepisy mówią, że może on posłużyć tylko „do utwardzania powierzchni po rozkruszeniu odpadów, jeśli jest to konieczne do ich wykorzystania, oraz z zachowaniem przepisów odrębnych […]”. Tym samym nie można nim nawozić ogródków…

Te i inne wątpliwości będzie musiała rozstrzygnąć komisja skarg. Jej kolejne posiedzenie zaplanowano na styczeń 2020 r. Po raz trzeci radni będą zajmować się zbadaniem, czy muł wydobyty przez “Lormax” zalega na brzegach doprowadzalnika. Tymczasem nie sposób pozbyć się wrażenia, że sprawa tak naprawdę nie dotyczy mułu.