Z funkcją przewodniczącego doraźnej komisji, powołanej przez pruszkowskich radnych w celu znalezienia sposobu na naprawę zepsutego jazu na Utracie (pełna nazwa to: Komisja doraźna ds. rozwiązania problemów hydrologicznych Gminy Miasta Pruszkowa związanych z awarią jazu na rzece Utracie), pożegnał się Olgierd Lewan (SPP). Nie mógł sprawować tej funkcji, ponieważ jednocześnie przewodniczy Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa, zaś Statut Miasta Pruszkowa (swoista konstytucja miasta) zabrania radnym kierowania dwiema komisjom na raz.

Pisaliśmy o tym niedawno w dużym artykule na zpruszkowa.pl – pokazaliśmy, że Lewan, pozwalając się wybrać na szefa komisji doraźnej, złamał zakaz, którego wprowadzenie sam pozytywnie zaopiniował i przegłosował przed trzema laty. Co więcej, radny, który padł jego ofiarą, usilnie próbuje go teraz ze statutu wyrzucić – jego zdaniem, wprowadzanie zakazu… było efektem pomyłki. Zmian w „konstytucji miasta” usiłuje dokonać z marszu, na zwyczajnych posiedzeniach Komisji Prawa, bez powoływania specjalnej komisji statutowej. Całość wygląda jak pisanie prawa pod bieżące potrzeby jednego radnego.

O ile jednak walka o zmianę statutu trwa za kulisami, o tyle komisja ds. jazu na Utracie będzie działać całkowicie jawnie – pod nowym przewodnictwem. Pracami pokieruje Anna Maria Szczepaniak – młoda radna z klubu PiS, która od pewnego czasu wykazuje coraz większą samodzielność i nie zawsze głosuje ramię w ramię z pozostałymi członkami swego klubu. Ostatnio była przeciwna podpisaniu przez miasto umowy z powiatem na współfinansowanie budowy łącznika ulic Sienkiewicza i Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej (miałby on przeciąć skwerek przy dworcu PKP). Inwestycja forsowana jest przez wiceprezydenta Konrada Sipierę (PiS), zagłosowanie przez Szczepaniak inaczej niż oczekuje wiceprezydent było dla obserwatorów lokalnej ceny politycznej sporym zaskoczeniem.

Pojawiają się już głosy, że Anna Maria Szczepaniak może być odkryciem tej kadencji. Na takie konkluzje jednak zbyt wcześnie, tym bardziej że przed radną stoi trudne zadanie pokierowania pracami komisji, w której aż troje członków zaliczanych jest do opozycji względem prezydenta Pawła Makucha (Dorota Kossakowska z KO, Olgierd Lewan i Józef Osiński z SPP). Czy sobie poradzi?

 

Szczepaniak: Nabrałam odwagi, żeby zacząć działać samodzielnie

 

Sławomir Bukowski: Dlaczego przyjęła pani propozycję pokierowania pracami specjalnej komisji?

Anna Maria Szczepaniak: Zdecydowałam się zaangażować w jej prace, ponieważ problem jazu jest bliski mi jako mieszkance Malich. Doskonale znam to miejsce, często spaceruję z psem w jego okolicy i widzę, jak fatalne skutki ma jego awaria. Mam poczucie, że powinnam wykazać większą aktywność w samorządzie i zacząć mieć faktyczny wpływ na wydarzenia rozgrywające się w naszym mieście.

Sławomir Bukowski: Nie do końca odpowiedziała pani na moje pytanie. Wyraziła pani zgodę na pokierowanie pracami komisji w miejsce Olgierda Lewana. Dlaczego? To eksponowana funkcja, a pani dotychczasowa aktywność samorządowa była skromna.

Anna Maria Szczepaniak: W Radzie Miasta Pruszkowa jestem od niecałych dwóch i pół roku, radną zostałam w trakcie kadencji, obejmując mandat po Macieju Roszkowskim. Ten czas potraktowałam jako swoistą rozbiegówkę, możliwość zbierania doświadczeń, przyjrzenia się z bliska funkcjonowaniu samorządu jako takiego. Nie sprawowałam dotąd eksponowanej funkcji, jak pan zauważył, niemniej obserwowałam pozostałych radnych, patrzyłam jak pracują, jak bardzo są zaangażowani, a trzeba przyznać, że część z nich wykazuje się niezwykłą aktywnością. Po cichu trochę im zazdrościłam – przede wszystkim sprawczości, tego że można i powinno się współdecydować o sposobach rozwiązywania problemów ważnych dla naszych mieszkańców. W końcu nabrałam odwagi, żeby działać samodzielnie. Przewodniczenie komisji doraźnej traktuję też jako swoisty kredyt zaufania udzielony mi przez radnych. Jestem wdzięczna koleżankom i kolegom, że zdecydowali się obdarzyć mnie zaufaniem, udzielając niemal jednogłośnego poparcia. To zobowiązuje, dlatego poważnie podchodzę do nowej funkcji i wyzwania, przed którym stanęłam.

Wiem, że kierowanie komisją nie będzie proste, ponieważ kwestia jazu jest skomplikowana od strony prawnej. Będziemy musieli nieźle się nagłowić, jak wybrnąć z tej patowej – jak twierdzą niektórzy – sytuacji, nie mając w rękach zbyt wielu narzędzi. Dlatego nie ukrywam, że liczę na wsparcie radnych oraz innych mieszkańców i już dzisiaj uśmiecham się do nich w tej sprawie.

Sławomir Bukowski: Jaką konkretnie rolę widzi pani dla mieszkańców Pruszkowa, przede wszystkim społeczników?

Anna Maria Szczepaniak: Bardzo zależy mi na współpracy, przecież to mieszkańcy byli pierwszymi, którzy zwrócili uwagę na istniejący od wielu lat problem. Ta oddolna inicjatywa stała się przyczynkiem do powołania komisji w radzie miasta. Cieszy mnie taka społeczna odpowiedzialność, dlatego zachęcam do udziału w naszych pracach, nie wyobrażam sobie żebyśmy my, radni, mogli pomijać głos społeczników. Podjęłam decyzję, że już od pierwszego posiedzenia będą mogli współuczestniczyć w jej obradach za pośrednictwem systemu konferencyjnego ZOOM. Gwarantuję pełną transparentność naszych prac.

Sławomir Bukowski: Od czego zaczniecie prace?

Anna Maria Szczepaniak: Zależy mi, żeby komisja zaczęła działać jak najszybciej, dlatego już pierwszego dnia po sesji, na której zostałam wybrana przewodniczącą, skontaktowałam się z Biurem Rady Miasta i rozpoczęłam przygotowania do posiedzenia. Odbędzie się ono w poniedziałek 7 marca o godz. 17, porządek jest znany, zainteresowanych zapraszam na eSesję. Ponadto planuję spotkanie w terenie, żeby zobaczyć działanie całego układu hydrologicznego w rejonie jazu na Utracie. Chciałabym, aby odbyło się ono jeszcze przed wizją w terenie zapowiedzianą przez Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego na najbliższy piątek – aby członkowie komisji byli merytorycznie przygotowani do zadawania pytań przedstawicielom WINB. Oczywiście deklaruję swoją obecność także na piątkowej wizji lokalnej.

Jakie miejsce w komisji widzi pani dla Olgierda Lewana?

Anna Maria Szczepaniak: Radny Lewan musiał ustąpić z funkcji przewodniczącego z powodów formalnych. Mimo to uważam, że jest osobą najbardziej predestynowaną do jej sprawowania, jego żywe zaangażowanie w problem naprawy jazu jest widoczne od dłuższego czasu. Jest mieszkańcem Malich, moim sąsiadem z osiedla i ze wszystkich radnych posiada największą wiedzę na ten temat. Ponadto jest doświadczonym samorządowcem, aktywnym społecznikiem. Jesteśmy już po rozmowach, bardzo się cieszę, że właśnie on zasila szeregi nowo powstałej komisji. Dlatego w pierwszym punkcie poniedziałkowego posiedzenia, jakim jest wybór wiceprzewodniczącego, będę rekomendować na to stanowiska właśnie pana Lewana.