Alejki w Parku Potulickich posypywane są solą? Wiceprezydent Kossakowska: „Nie, tylko piaskiem”. Mieszkańcy: „Tam ewidentnie sypią sól”

W ostatnich tygodniach trudno znaleźć dzień, by mieszkańcy Pruszkowa nie dzielili się spostrzeżeniami dotyczącymi tego, jak miasto dba o zabytkowy Park Potulickich. Niestety, kolejne sygnały sugerują, że parkowa przyroda – zamiast być otoczona troskliwą opieką – cierpi i obumiera. Według najnowszych relacji zabójcą zieleni jest także sól, którą – jak twierdzą mieszkańcy – posypywane są parkowe alejki. A dokładniej: mieszanka piasku i soli.
W wielu miastach w Polsce (i Europie) odchodzi się od stosowania soli na terenach zielonych z oczywistego powodu: chlorki używane do zimowego utrzymania nawierzchni niszczą rośliny i glebę. Mogą powodować uszkodzenia liści i igieł (tzw. oparzenia solne), utrudniać pobieranie wody z gleby (tzw. suszę fizjologiczną), uszkadzać korzenie i hamować wzrost roślin, a także pogarszać strukturę gleby (zwiększać jej zwięzłość i zmniejszać przepuszczalność). Co istotne, zasolenie działa długo – osłabia rośliny nie tylko zimą, lecz często przez cały sezon.
Czy Urząd Miasta Pruszkowa, wbrew europejskim trendom, wciąż dopuszcza stosowanie soli w Parku Potulickich? Mieszkańcy, którzy od kilku dni piszą do redakcji, twierdzą, że tak. Ich zdaniem proceder trwa od lat, a interwencje w urzędzie nic nie zmieniają.
Krystyna Budzyńska park odwiedza bardzo często, spaceruje tam z psami. – Alejki zostały wysypane solą drogową. Wczoraj mój spacer z psami to był koszmar. Psiaki kulały i nie mogły iść… Przy stawie z karmnikiem i na Placu Pruszkowiaków są wysypane piaskiem i solą. Wzdłuż doprowadzalnika też – napisała do redakcji.
– Jest pani pewna, że to sól? – dopytujemy.
– Tak. Gołym okiem widać wżery na śniegu i lodzie. Piasek przecież tak nie działa – odpowiada.
Podobne informacje przekazuje Kamil Tuzek. – Na alejkach bez problemu można znaleźć grudki soli. Ten niby-piach jest mokry na wierzchu – robi się takie błoto pośniegowe, czyli się rozpuszcza… a przecież temperatura jest na dużym minusie – pisze. Na dowód przesyła zdjęcie grudki, która faktycznie przypomina sól.

Wiceprezydent Dorota Kossakowska zaprzecza
Pytamy wiceprezydent Pruszkowa Dorotę Kossakowską, czy miasto zezwoliło na stosowanie mieszanki piasku i soli. Otrzymujemy krótką, jednozdaniową odpowiedź: „W Parku Potulickich ścieżki są posypywane piachem”.
Za zimowe utrzymanie parkowych alejek odpowiada spółka A&M Partners z Warszawy, która wygrała przetarg. Wysyłamy maila, pytając nie tyle, czy używa soli na terenie parku, ile gdzie konkretnie i jakimi środkami usuwa śliskość. Po kilku godzinach firma odpowiada: „Informuję, że zleceniodawcą i nadzorcą naszej umowy jest Urząd Miejski w Pruszkowie” – wskazując przy tym pracownika Wydziału Ochrony Środowiska jako osobę do kontaktu.
Radny Bartosz Brzeziński robi test
Relacje mieszkańców – publikowane również w mediach społecznościowych – wzbudziły zainteresowanie radnych, w tym Bartosza Brzezińskiego. Radny znany jest z zaangażowania w kwestie ekologiczne: na ostatnim posiedzeniu Komisji Ochrony Środowiska był inicjatorem dyskusji o potencjalnej katastrofie przyrodniczej w parku w związku z przebudową urządzeń hydrologicznych. – Sprawdzę, czy alejki w parku wysypano solą – zadeklarował.
Już następnego dnia przesłał do redakcji raport ze swoich badań. Jego zdaniem w pobranych próbkach znajdowała się substancja przypominająca sól. Jak podkreśla, wykonał proste testy, do których wystarcza znajomość fizyki i chemii na poziomie szkoły średniej.
Radny porównał przewodzenie prądu w roztworze uzyskanym z roztopionego śniegu przyniesionego z parku z roztworem uzyskanym z czystego śniegu z własnego ogrodu (fachowa nazwa to konduktancja). Im więcej soli w wodzie, tym większa jej przewodność elektryczna (a w konsekwencji – w typowych warunkach pomiaru – wyższe wskazania miernika). W próbce z parku odnotował wyraźnie wyższe wartości.
Sprawdził czas zamarzania próbek o identycznej objętości – obecność soli spowalnia ten proces. Próbka parkowa zamarzała znacznie wolniej.

Wreszcie odparował obie próbki: z ogrodu i z parku. W tej drugiej na brzegach naczynia osadziła się biała warstwa. – Z około 30 mililitrów odparowanego płynu zostało mi prawie pół grama białego osadu. Zaskoczyło mnie to. Użyłem małego tygielka, takiego jak do kawy po turecku. Po odparowaniu tygielek zrobił się cały biały. Dla porównania: kiedy odparowałem śnieg z ogródka, tygielek był praktycznie czysty. Tutaj osad był ewidentny. Nawet spróbowałem. Był słony – relacjonuje radny.

Czy można więc autorytatywnie stwierdzić, że na alejki w parku sypana jest mieszanka piasku i soli? – Nie traktuję wyników mojego testu jako „wyroku”. To wskazówka, poszlaka. Moim zdaniem, mocna poszlaka – mówi Brzeziński. – Jestem hobbystą pomiarów. Lubię automatykę i mierzenie wielkości fizycznych, to mnie naprawdę kręci. Jestem inżynierem, mam sprawne ręce i otwartą głowę. I powiem szczerze: robiłem te testy z chłopięcą radością i ciekawością, co pokażą – śmieje się.
Dlaczego więc nie napisał w raporcie wprost, że „to sól”? – Nie napisałem ani że sól tam jest, ani że jej nie ma. Pokazałem porównanie próbek z różnych miejsc i wskazałem, że wyniki się różnią. A jeśli się różnią, to coś musi być na rzeczy – kwituje radny.
Entuzjastów fizyki i chemii odsyłamy na facebookowy profil radnego Bartosza Brzezińskiego, gdzie znajduje się raport z wynikami pomiarów.
Inne miasta: w parkach tylko piasek. Pruszków: brak zakazu używania soli
Coraz więcej miast ogranicza używanie soli w parkach – z uwagi na ochronę drzew, gleby i miejskich ekosystemów. Zarząd Zieleni m.st. Warszawy publicznie deklaruje, że w alejkach parkowych i na terenach objętych jego utrzymaniem obowiązuje zakaz używania soli, tłumacząc to m.in. ryzykiem kumulacji jonów sodu i chloru oraz występowaniem suszy fizjologicznej. Podobnie Kraków w materiałach dotyczących zimowego utrzymania wskazuje, że na terenach zielonych stosuje się rozwiązania inne niż sól, a śliskość usuwa się mechanicznie i z użyciem „materiałów uszorstniających”. Lublin w informacjach o zimowym utrzymaniu podkreśla, że poza pasem drogowym odśnieżanie i likwidacja śliskości odbywa się piaskiem – bez soli.
W materiałach przetargowych Urzędu Miasta Pruszkowa szukaliśmy wprost sformułowanego zakazu stosowania soli w miejskich parkach. Nie znaleźliśmy. Obowiązki związane z zimowym utrzymaniem Parku Potulickich opisano ogólnie: „odśnieżanie i usuwanie śliskości w okresie zimowym (bezpośrednio po wystąpieniu zjawiska) chodników, placów, alejek utwardzonych oraz ścieżek rowerowych, przejść dla pieszych, zatok postojowych, miejsc dla osób z niepełnosprawnościami, parkingów, schodów, ramp”.
W Polsce ustawowego zakazu sypania soli w parkach nie ma. Jeśli więc wykonawca faktycznie robi to w Parku Potulickich, to – przy braku jednoznacznego zakazu w dokumentacji przetargowej i umowie z miastem – ma prawo twierdzić, że robi to w pełni legalnie.



