Park Sokoła. Dwóch mężczyzn idzie główną alejką w kierunku dworca PKP, z naprzeciwka zbliża się kobieta – zapatrzona w komórkę, w ręku zwinięta smycz, za nią biegnie luzem nieduży pies nieokreślonej rasy. Zwierzakowi coś nie podoba się w mężczyznach, zaczyna ujadać i doskakuje do jednego z nich. Ten tupie, próbuje kopnąć napastnika, ale pies zwinnie unika buta. – Co pan robi?! Nie ugryzie pana, tylko szczeka sobie – odzywa się kobieta. – Proszę pilnować kundla, bo mu skopię tyłek! – pada odpowiedź. – Sam się skop! Taki niby wielki a małego psa się boi – kobieta czuje się w obowiązku bronić ulubieńca. – Zaraz policję wezwę, to pani zobaczy! – odkrzykuje mężczyzna. – Sam do siebie wezwij! – odkrzykuje właścicielka zwierzaka.

Można by powiedzieć, sytuacja jakich w Pruszkowie wiele, zachowanie właścicielki psa –typowe, reakcja mężczyzn – klasyczna, brak obopólnego zrozumienia i empatii – „pruszkowska norma”. Czy coś zmieni się po 10 kwietnia? Tego dnia w życie wchodzi nowe rozporządzenie rządu z 26 marca 2021 r. dotyczące wysokości grzywien za niektóre wykroczenia. Jest wynikiem zmian wprowadzonych w kodeksie wykroczeń. I tak, za niezachowanie tzw. zwykłej lub nakazanej staranności przy utrzymaniu zwierzęcia będzie groził mandat do 250 zł. Taką karę może dostać właściciel każdego psa – niezależnie od wielkości, rasy – który spuści go ze smyczy w miejscu publicznym, np. w parku, na ulicy. Mandat będzie groził za samo puszczenie zwierzaka luzem – nawet jeśli nikogo nie zaczepia, jest łagodny jak baranek, a właściciel stoi tuż obok. Do 250 zł zapłaci także właściciel posesji, z terenu której wydostał się pies – przez dziurę w ogrodzeniu czy niedomkniętą bramę.

Z wyższym mandatem, do 500 zł, będą musiały liczyć się osoby, którzy sprowadzą zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi, nawet jeśli będzie ono czysto teoretyczne. Na przykład jadące pociągiem albo autobusem z psem bez kagańca lub smyczy, a także wyprowadzające na spacer psa tzw. rasy niebezpiecznej (np. amstaffa) bez kagańca lub bez smyczy w miejscu, w którym zwyczajowo gromadzą się ludzie – w parku, w okolicy przedszkola itp.

W Pruszkowie do konfliktów między właścicielami psów a innymi spacerowiczami dochodzi regularnie w parkach Sokoła i Potulickich. W tym pierwszym okazji do scysji wkrótce jeszcze przybędzie, gdy otwarty zostanie nowy plac zabaw i zaczną przyjeżdżać rodzice z dziećmi z całego miasta. Gdzie właściciele zwierzaków z okolicznych bloków będą wychodzić z nimi na spacer? Dokąd pójść, żeby się wybiegały? Z drugiej strony, rodzice małych dzieci też mają swoje racje – boją się o zdrowie maluchów, bo nigdy nie wiadomo, co jakiemuś psu do łba strzeli.

W kwietniu 2019 roku do groźnego incydentu doszło w Pruszkowie w parku Potulickich. Właścicielka amstaffa nie upilnowała go i pies zaatakował odpoczywającą na ławce inną kobietę i jej psa. Lekarze musieli opatrzyć ofiary. Amstaff podobno szedł w kagańcu, ale… ten mu spadł podczas spaceru. Sprawa trafiła na policję.

Podobnych przypadków w Polsce jest sporo. W połowie marca 2021 roku w Borówcu pod Poznaniem dwa mastify rzuciły się na mężczyznę z maltańczykiem. Czworonóg został rozszarpany, a jego właściciel pogryziony. W lutym wypuszczony z posesji pies podobny do owczarka niemieckiego rzucił się na młodą kobietę w centrum Słupcy. Doznała licznych ran nóg oraz pleców, pogryziony został też przechodzień, który pospieszył jej z pomocą. Parę tygodni temu do niecodziennego incydentu doszło zaś… na wybiegu dla psów w Legionowie, gdzie pitbull zaatakował jamnika. Poszkodowane zwierzę trafiło na stół operacyjny w lecznicy, gdzie weterynarze pozszywali mu pogryziony brzuch.

Wśród prawników i nie-prawników od lat toczy się dyskusja, czy są w ogóle okoliczności pozwalające właścicielowi spuścić psa ze smyczy podczas spaceru. W regulaminie utrzymania czystości i porządku obowiązującym w Pruszkowie jest na przykład mowa, że „dopuszcza się zwolnienie psów z uwięzi jedynie w miejscach wyznaczonych lub mało uczęszczanych przez ludzi i tylko w sytuacji, gdy jego właściciel lub opiekun ma możliwość sprawowania bezpośredniej i skutecznej kontroli nad zachowaniem zwierzęcia (nie dotyczy to psów ras uważanych za agresywne, psów w typie tych ras oraz psów mogących stanowić zagrożenie)”. Czy więc park Sokoła jest miejsce uczęszczanym? Czy można tak powiedzieć o nim o godz. 22, kiedy jest niemal pusty? Zapewne, co prawnik, to inna interpretacja.

Jak sądzicie, czy nowe stawki mandatów pozwolą choć w niewielkim stopniu uporządkować skomplikowane relacje pomiędzy pruszkowiakami z psami i bez psów?