Program Inwestycji Strategicznych jest elementem rządowego programu Polski Ład. Budżet funduszu w ciągu trzech lat ma sięgnąć 100 mld zł i wspomagać realizację ważnych inwestycji lokalnych. Samorządy składały w tym roku wnioski w pierwszym naborze, właśnie dowiedziały się, które zostały przyjęte, a które odrzucono. Pruszków wystąpił o dotację na pokrycie 85 proc. kosztów rozbudowy Szkoły Podstawowej nr 3 przy al. Wojska Polskiego. I dostał tyle, o ile prosił: 25,5 mln zł.

To jedna z najwyższych dotacji w całym woj. mazowieckim. Więcej niż Pruszków dostały duże miasta na prawach powiatu: Płock, Radom, no i oczywiście Warszawa.

Samorządowcy od wielu miesięcy alarmują, że promowany przez rząd program Polski Ład, zakładający wprowadzenie szeregu ulg podatkowych i korzystny przede wszystkim dla najuboższych Polaków, spowoduje wyrwę w samorządowych budżetach. A to dlatego, że miasta, powiaty i województwa partycypują w podatkach płaconych przez obywateli – znacząca część naszego PIT zasila wprost kasę gmin, powiatów i województw. Im mniej podatku globalnie zapłacą Polacy, tym mniej pieniędzy trafi do naszych lokalnych wspólnot. Wyrwa może być potężna, według kalkulatora umieszczonego na stronie Związku Miast Polskich Pruszków straci 29,4 mln. Nie jednorazowo – ale co roku!

W odpowiedzi na protesty burmistrzów i prezydentów rząd zaproponował mechanizmy rekompensujące. Jednym z nich jest właśnie Program Inwestycji Strategicznych, z którego Pruszków dostał 25,5 mln zł. Podkreślmy słowo: rekompensujące! To nie są pieniądze dodatkowe, to nie jest wsparcie ekstra. To jedynie zwrot części (podkreślmy znów: części!) traconych w wyniku Polskiego Ładu środków. W przypadku Pruszkowa, zapewne części znaczącej, ale są miasta, które poszkodowane mogą być znacznie bardziej.

Poniedziałkowe reakcje samorządowców na ogłoszenie przez rząd naboru wniosków były stonowane. Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski (prezydent opozycyjny) na zorganizowanym naprędce briefingu mówił, że rozdział środków był dla jego miasta wyjątkowo niesprawiedliwy, jeden z wniosków z niewiadomych powodów odrzucono, przez co zamiast 230 milionów miasto dostanie tylko 35 mln (czyli zaledwie 10 mln więcej niż Pruszków – Bydgoszcz ma jednak 6 razy więcej mieszkańców od Pruszkowa).

Marszałek woj. mazowieckiego Adam Struzik (PSL) na fejsbukowym profilu napisał: „Mazowsze dostanie 35 mln zł z 512 mln zł, o które wnioskowało. Oznacza to, że w przeliczeniu na jednego mieszkańca możemy liczyć na 6,5 zł, a dla porównania inne województwo nawet – 74,5 zł. To tak naprawdę symboliczne wsparcie ze strony rządowej. Odrzucony został największy, a zarazem najbardziej oczekiwany przez mieszkańców południowego Mazowsza projekt dotyczący rozbudowy drogi nr 747. Jak to skomentować?”.

W słowach nie przebierał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Na Twitterze napisał: „Rząd postanowił oddać Warszawie część pieniędzy na niektóre inwestycje. Presja ma więc sens. Pamiętajmy jednak, że jedną ręką rząd zabiera samorządom miliardy i zmusza do cięć wydatków, a drugą rozdziela tylko ułamek zabranych pieniędzy”. Jego zdaniem, rocznie na Polskim Ładzie Warszawa będzie tracić 1,7 mld zł, tymczasem „rekompensata” przyznana stolicy w ramach Polskim Inwestycji Strategicznych to 149 mln zł. „Niszczenie samorządów i rządowa propaganda #NaTwójKoszt – to #PolskiROZkład w pigułce” – dodał Trzaskowski.

Oczywiście, rząd zapowiada jeszcze inne mechanizmy rekompensujące samorządom straty spowodowane Polskim Ładem, przede wszystkim stabilizację wpływów z podatków PIT i CIT poprzez zagwarantowanie tzw. kwoty referencyjnej łącznych dochodów z obu podatków, co roku waloryzowanej. Z analiz finansowych dostępnych na stronie Związku Miast Polskich wynika jednak, że miasta globalnie i tak stracą – wpływy do budżetów byłyby znacząco wyższe, gdyby Polskiego Ładu nie wprowadzono.

Jakiekolwiek by skutki Polskiego Ładu nie były, dla miast – także dla Pruszkowa – rządowa dotacja z Programu Inwestycji Strategicznych to nic innego jest zwrot NASZYCH pieniędzy. Ten zwrot dla Pruszkowa, w którym wiceprezydentem jest polityk PiS Konrad Sipiera, jest hojny. To oczywiście powód do radości, bo inni tak dobrze nie mają. Ale też nie powód do świętowania sukcesu w postaci pozyskania środków zewnętrznych – to tak jakby bić brawo bankomatowi, że wypłacił nam nasze własne pieniądze.

System rekompensowania strat przez rząd ma jeszcze jeden wymiar: wolnościowy. Ograniczając dochody własne samorządom (takimi są wpływy z PIT i CIT), które można wydawać na dowolny cel, ogranicza się samorządność w Polsce. Miasta zmuszone są prosić rząd o pieniądze na konkretne cele bez gwarancji, że pieniądze dostaną (przykłady są liczne – Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych, Program Inwestycji Strategicznych). Przecież zawsze niektórym miastom można pieniędzy – z jakichś powodów – nie przyznać. Na przykład tym, których prezydenci zbyt często nie zgadzają się z rządem. Im bardziej mechanizm dystrybucji środków w Polsce ciąży w tym kierunku, tym rola samorządu jest bardziej ograniczona, tym mniej swobody samorządy mają w wydawaniu pieniędzy, tym mniejsza jest też nasza wolność polegająca na samorządzeniu się poprzez naszych przedstawicieli: radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Zamiast więc mówić, że fajnie, że dostaliśmy 25 mln zł na szkołę, lepiej powiedzieć: presja środowiska samorządowego zadziałała i dodatkowo dzięki dużej determinacji władz Pruszkowa rząd oddał naszemu miastu aż 25 milionów w postaci środków ukierunkowanych na jedną inwestycję.