Zaskakująca sytuacja na czwartkowej sesji z udziałem wiceprzewodniczącej rady

(74)

Eliza Kurzela najpierw prosi radnych, aby zrzekli się diety na rzecz bohaterki Powstania Warszawskiego, ta chwilę potem okazuje się uczestniczką pikiety przeciwko budowie apartamentowca.

91-letnia Anna Kurek była niekwestionowaną bohaterką czwartkowej sesji, kiedy w emocjonalnych słowach opowiadała o swoich przeżyciach z czasów wojny, o bliskich, którzy zginęli podczas walk Powstania Warszawskiego. Jej wypowiedź skradła serca wielu słuchaczom, ludzie mieli łzy w oczach. Pani Anna zaapelowała do władz Pruszkowa: – Zostałam samiutka. Mój świat to teraz moje okno. Nie zabierajcie mi świata, nie zabudowujcie nas, nie róbcie getta, wy nie macie pojęcia, co znaczy getto. Zostawcie nam troszkę tej zieleni. Nie betonujcie wszystkiego – prosiła.

Ale nim do tego doszło, z apelem do radnych zwróciła się wiceprzewodnicząca rady miasta Eliza Kurzela. Poinformowała, że na sali znajduje się bohaterka Powstania Warszawskiego, skromna, niezamożna, starsza kobieta. Radni i zebrana publiczność wstali, oklaskami złożyli hołd Pani Annie. Kurzela następnie poprosiła, aby radni zrzekli się diet za udział w sesji i przekazali je bohaterce. Przygotowała nawet deklarację, na której radni mogli swoimi podpisami akceptować tę propozycję.

Czy wiceprzewodnicząca rady nie informując, że pani Anna przyszła na sesję jako uczestniczka pikiety w sprawie zablokowania budowy apartamentowca koło parku Potulickich, zastawiła na radnych pułapkę? Czy jej wystąpienie wystarczyłoby określić jedynie mianem niefortunnego?

Temat na fejsbukowym forum Pruszkowa poruszył w sobotę Stanisław Stankiewicz uchodzący za sympatyka Prawa i Sprawiedliwości. „Osoba ze zdjęcia (chodzi o Elizę Kurzelę – przyp aut.) na ostatniej sesji Rady Miasta zagrała na najniższych emocjach. Zaprosiła na sesję starszą osobę. Opowiedziała, że właśnie ta starsza osoba ma bardzo ciężką sytuację życiową. Poprosiła Radnych aby oddali dla niej swoją dietę. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie moment i okoliczności w jakich to zostało zrobione. Bo po tym jak radni przekazali swoje wynagrodzenia starsza Pani wystąpiła i przedstawiła swoją historię. Mówiła, że nie chce mieć bloku przed oknami… To wszystko było ustawione? Napisany scenariusz?” – napisał.

– Osobiście, własnym samochodem, przywiozłam Panią Annę Kurek na sesję i protest. Zrobiłam to na jej życzenie. Pani Anna od 2014 roku bardzo aktywnie angażuje się w walkę o zablokowanie budowy w sąsiedztwie jej okien. Nie ustalałam wcześniej z radną Elizą Kurzelą, co wydarzy się podczas sesji, w ogóle nigdy wcześniej nie rozmawiałam z nią na ten temat. Nie wiem nawet, czy popiera nasz protest – mówi Małgorzata Kowalska, która na Facebooku prowadzi profil „Ratujmy drzewa w Pruszkowie” i współorganizowała czwartkową pikietę. – Pani Anna żyje w niedostatku. Jest bardzo skromną osobą, gdyby wiedziała, że na jej rzecz będzie prowadzona zbiórka pieniędzy, zapewne nie zgodziłaby się przyjechać na sesję. Bardzo się boję, żeby nie spotkały jej teraz jakieś przykrości. W ogóle przygotowywanie artykułu na ten temat uważam za niepotrzebne, bo to może obrócić się przeciwko niej – dodaje Kowalska.

Sama Eliza Kurzela odmówiła jakiegokolwiek komentarza w tej sprawie. Napisała jedynie, że wystosuje – jak to określiła – „dementi”, gdy artykuł się ukaże. Kurzela do rady dostała się listy Stowarzyszenia Wspólnie Pruszków Rozwijamy, z którego wywodzi się też Paweł Makuch. Kiedy prezydent powołał na swojego zastępcę Konrada Sipierę z PiS, ostro skrytykowała tę decyzję i odcięła się od Makucha uznając, że złamał przedwyborcze obietnice. Dziś jest radną niezrzeszoną.

W sobotni wieczór rozmawiałem też z Anną Kurek. Kilkakrotnie podkreślała, że nie pozwoli nikomu sobą manipulować. Opowiadała, jak walczyła kiedyś, żeby koło jej domu nie powstała Trasa Książąt Mazowieckich, a teraz jest przeciwna budowie dużego bloku, który przysłoni jej świat.

Komentarz autora:

Kolejność wydarzeń na sesji była tak zaskakująca, że poczułem się zmanipulowany emocjonalnie przez wiceprzewodniczącą rady miasta. Daleki jestem jednak od oskarżania Elizy Kurzeli o wyrachowanie czy polityczną grę. Z prywatnych źródeł wiem, jak bardzo zaangażowana jest w pomoc dla bohaterki Powstania Warszawskiego. Dlatego wolę przyjąć wersję, że cała sytuacja wynika z nieprzemyślenia konsekwencji zdarzeń i z braku doświadczenia w polityce. Żałuję, że radna nie zgodziła się na oficjalną wypowiedź, zostawiając tym samym pole do snucia rozmaitych teorii.

Zaskoczyła mnie też ilość emocji towarzyszących czwartkowym wydarzeniom. Otrzymałem wiele żądań, abym nie pisał tego artykułu, a nawet ostrzeżenia, że po publikacji zostanę pozwany o naruszenie dóbr osobistych. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że publikacja jest konieczna.

Wielokrotnie podkreślałem, że jestem przeciwnikiem budowy ogromnego bloku na skraju parku Potulickich. Nie przemawiają do mnie tłumaczenia wiceprezydenta Konrada Sipiery, że wydanie inwestorowi warunków zabudowy było jedynym możliwym działaniem. Dużo bardziej przekonują mnie słowa Arkadiusza Gębicza, będącego dziś głosem protestujących mieszkańców, że miasto poddało się bez walki, że nie podjęło administracyjnego trudu, aby poszukać przesłanek do zmniejszenia skali zagrożenia wywołanego planowaną inwestycją. Z całej siły trzymam kciuki, żeby starania, aby starostwo powiatowe nie wydało pozwolenia na budowę, zakończyły się sukcesem. Podkreślam to, bo niefortunna sytuacja podczas sesji rady miasta ani ten artykuł nie powinny dla nikogo stawać się paliwem do politycznego rozgrywania protestu mieszkańców. Ich walka jest bowiem apolityczna. Tak samo, jak apolityczne było poruszające wystąpienie Anny Kurek. Pani Anna jest dla mnie nie tylko bohaterką Powstania, ale też Pruszkowianką, która dla nas wszystkich mogłaby być wzorcem obywatelskiego zaangażowania. Swoją odwagą w głoszeniu poglądów zdobyła moje serce. Jestem pełen uznania i podziwu. Pani Anno, byłem zaszczycony móc Panią poznać. 

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA