Radna Eliza Kurzela w Katowicach o uprawnieniach kontrolnych radnych

(98)

Czy w lipcu prezydent Paweł Makuch zbyt mocno ograniczył radnym prawo do kontroli dokumentów w urzędzie miasta? Jakie w ogóle uprawnienia mają radni? Dyskutowano o tym podczas Samorządowego Forum Kapitału i Finansów.

W ubiegłym tygodniu w Katowicach odbyło się XVII Samorządowe Forum Kapitału i Finansów, jedna z największych tego typu imprez w Polsce – dla prezydentów miast, burmistrzów, wójtów, radnych, naczelników wydziałów w urzędach, prezesów spółek komunalnych. Forum to tak naprawdę 10 równoległych dwudniowych konferencji tematycznych poświęconych różnym aspektom samorządowej działalności. Bierze w nich udział w sumie około 1300 osób. Na jednej z nich, zatytułowanej Forum Przewodniczących Rad, prelegentką była wiceprzewodnicząca Rady Miasta Pruszkowa Eliza Kurzela, z wykształcenia radca prawny i doradca podatkowy. Wypowiadała się na temat uprawnień kontrolnych radnych oraz komisji rewizyjnej.

„Tak zwane indywidualne uprawnienia kontrolne radnych to nic innego jak dostęp do informacji publicznej, aby móc rzetelnie wykonywać swój mandat (a nie być tylko maszynką do głosowania), ale za to bez żadnych konsekwencji dla pytanego w razie zignorowania pytań radnego albo udzielenia mu niepełnej lub wprowadzającej w błąd odpowiedzi. Ustawodawca zapomniał nawet dodać termin na udzielenie odpowiedzi” – napisała Eliza Kurzela w podsumowaniu swojego udziału w dyskusji, na prośbę portalu zpruszkowa. pl. „Radni, korzystający z indywidualnych uprawnień kontrolnych, wyłącznie w zakresie spraw związanych z bieżącym funkcjonowaniem rady miasta, a nie zaspokojeniem swojej ciekawości, powinni znać się na przepisach prawa i ekonomii, aby móc z tego uprawnienia skorzystać. Radny bez doświadczenia ani wykształcenia kierunkowego (i zdrowego rozsądku czy umiejętności wyciągania logicznych wniosków) nie będzie w stanie poprosić o miarodajne informacje ani analizować otrzymanych materiałów. Zdarzają się radni (nie dotyczy Pruszkowa), którzy filmują moment wejścia na teren spółki komunalnej i opatrują to komentarzem typu: teraz sprawdzimy, co tak na prawdę dzieje się w spółce X i udowodnimy tezę, że dochodzi tu do nadużyć na wielką skalę… Co ciekawe, tzw. indywidualne uprawnienia kontrolne radnego miały się stać kalką uprawnień posłów i senatorów, jednak zapomniano też o tym, że radni nie są chronieni immunitetem w zakresie wykonywanych przez siebie obowiązków”.

Dlatego to komisja rewizyjna rady miasta, jak zauważa Eliza Kurzela, na czele której stoi przedstawiciel tzw. opozycji, posiada szerokie uprawnienia do wnikliwej kontroli, m.in. spółek komunalnych. A radny, któremu odmówiono udzielenia informacji, może zawnioskować do przewodniczącego komisji rewizyjnej o przeprowadzenie doraźnej kontroli poza planem. „Jeżeli jednak radny (to może dotyczyć Pruszkowa) wystąpił do spółki komunalnej o wydanie konkretnego dokumentu, o którego istnieniu powziął wiadomość ze sprawdzonych źródeł, a spółka przedstawiła inny dokument, z którego zdaniem spółki wynika, że dokument, o który prosił radny – nie istnieje, wówczas radny ten powinien zawiadomić odpowiednie organy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamiast składać wniosek o przeprowadzenie kontroli w tym zakresie przez komisję rewizyjną” – pisze Kurzela. „Wniosek radnego o udzielenie informacji powinien być sformułowany na piśmie, aby spółka komunalna miała czas na zweryfikowanie tego, czy udostępnienie tej informacji nie narazi spółki na szkodę. W dyskusji (podczas katowickiego Forum – przyp. aut.) zwracano uwagę, że radny zamiast odwiedzać siedzibę spółki czy jednostki organizacyjne urzędu miasta i na miejscu zadawać pytania upoważnionym osobom, powinien raczej korzystać z możliwości otrzymania informacji od kierownika jednostki w drodze odpowiedzi na interpelacje czy zapytania. Ja jednak bardzo sobie cenię możliwość rozmowy z pracownikiem urzędu i uzyskania od niego od ręki ustnych informacji czy podpowiedzi na dany temat, zamiast czekać dwa tygodnie na odpowiedź na piśmie. Tym bardziej, że jako radna, której doświadczenie w samorządzie liczy się dopiero w miesiącach, takich zapytań kierowałabym wyjątkowo dużo, obligując tym samym pracowników urzędu do oficjalnej odpowiedzi”.

Eliza Kurzela w swojej relacji odnosi się także do kontrowersyjnego zarządzenia prezydenta Pruszkowa Pawła Makucha, w którym, zdaniem wielu radnych, w bezprawny sposób ograniczone zostało ich uprawnienie do pozyskiwania w urzędzie miasta odpowiedzi na ważne pytania. Na łamach zpruszkowa.pl pisał o tym Konstanty Chodkowski. Przypomnijmy: na mocy zarządzenia, wydanego 31 lipca każdy, kto chciał uzyskać dostęp do informacji publicznej, powinien był złożyć wniosek poparty uzasadnieniem. Radni wykazywali, że akty prawa niższego rzędu, czyli np. zarządzenie prezydenta miasta, nie mogą regulować postanowień ustaw. Zarządzenie wykraczało więc poza regulacje ustawowe, obwarowując dostęp do informacji publicznej dodatkowymi obostrzeniami. Po zmasowanej krytyce prezydent Makuch wydał nowe rozporządzenie, a poprzednie anulował. Ostatecznie radni nie muszą już uzasadniać wniosku o wydanie informacji i dokumentów, zaś ich udostępnienie nie jest warunkowane dodatkowymi przepisami.

Problem legalności zarządzenia prezydenta Pruszkowa nie został poruszony w oficjalnej części katowickiej konferencji, ale Eliza Kurzela dyskutowała o nim w kuluarowych rozmowach. Co usłyszała od innych samorządowców? „O dziwo, pozytywnie skomentowano próbę uregulowania radnym miasta Pruszkowa prawa dostępu do informacji, jednak pod warunkiem, że intencją prezydenta było skierowanie zarządzenia nr 160/2019 z 31 lipca 2019 r. wyłącznie do pracowników urzędu miasta, a nie do samych radnych”. Czy jednak jego adresatem byli wyłącznie urzędnicy? Wiceprzewodnicząca pruszkowskiej rady uważa, że nie, biorąc pod uwagę nałożenie na radnych m.in. obowiązku złożenia oświadczeń, zawierających uzasadnienie wniosku o wgląd do akt sprawy. Dodatkowym argumentem jest to, że 12 września 2019 r. prezydent wydał zarządzenie nr 190/2019 w sprawie wprowadzenia procedury udostępniania radnym Pruszkowa informacji i materiałów w Urzędzie Miasta Pruszkowa, w którym nie ma już mowy o uzasadnianiu wniosku czy obowiązku potwierdzenia ich otrzymania ani też samego wzoru pisemnego wniosku.

I choć pierwsze zarządzenie Pawła Makuch było szeroko komentowane, analizowane i krytykowane, Eliza Kurzela ocenia je tak: „Osobiście nie czuję, aby moje prawo do informacji było ograniczane przez konieczność posłużenia się wzorem wniosku czy jego uzasadnianie. Bynajmniej. W każdym przypadku, gdy prosiłam o dany dokument czy możliwość zrobienia jego kopii, wypełniałam wszystkie wnioski, o które prosił mnie pracownik urzędu. I za każdy razem, gdy wystąpiłam z prośbą o informację, otrzymywałam satysfakcjonującą odpowiedź” – kwituje.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA