To świetnie, że politycy postanowili ograniczyć widoczność na przejściu przez tory WKD. To z pewnością zwiększy szanse niewielkiego wzrostu dziecka, które przebiegając nie zauważy nadjeżdżającego pociągu!

Kandydat Koalicji Obywatelskiej do Zdzisława Sipiery: przepisy prawa masz w d…ie!

(99)

Jacek Wiśniewski w niewybredny sposób upomina Zdzisława Sipierę o konieczności przestrzegania prawa podczas rozwieszania banerów wyborczych.

„Zdzisiek, po raz kolejny powiesiłeś banery na miejscach, na które KKW Koalicja Obywatelska PO .N iPL Zieloni mają zgodę zarządcy drogi i za które płacimy z tytułu zajęcia pasa drogowego.” – czytamy w emocjonalnym apelu Jacka Wiśniewskiego (ubiegającego się o mandat posła z listy Koalicji Obywatelskiej) do Zdzisława Sipiery (kandydata z listy Prawa i Sprawiedliwości). Z treści wiadomości opublikowanej przez Wiśniewskiego na Facebooku dowiadujemy się jedynie, że chodzi o banery wyborcze na terenie gminy Raszyn. 

APEL DO SZ. P. ZDZISŁAWA SIPIERYZdzisiek, po raz kolejny powiesiłeś banery na miejscach, na które KKW Koalicja…

Opublikowany przez Jacek Grzegorz Wiśniewski Poniedziałek, 7 października 2019

Próżny trud

Dziesiątki stowarzyszeń, fundacji i innego typu organizacji w Polsce walczą co roku z „baneriadą” i „reklamozą” czyli zwyczajem zaśmiecania przestrzeni publicznej szpetnymi reklamami. Do walki coraz częściej przystępują również samorządowcy, którym zależy na wyglądzie i estetyce ich małych ojczyzn. Takich polityków zwykle znajduje się tym więcej, im dalej zaszła wymiana pokoleń wśród lokalnych elit.

Uporządkowanie choćby jednej małej uliczki gminnej przekracza niekiedy możliwości działania jednego człowieka. Również efekty bywają bardzo nietrwałe. Nawet, gdy estetykę gminy uda się już doprowadzić do względnego ładu, za moment pojawiają kolejni chętni do upstrzenia ulic reklamami sal weselnych, warsztatów samochodowych, skupów złomu, czy drukarni. Wsparcie, jakie samorządowcom i lokalnym organizacjom daje w tej kwestii polskie prawo, jest minimalne.

Ryba psuje się od głowy 

Bardziej jednak, niż krótkowzroczność lokalnych przedsiębiorców, razi kompletny brak wyobraźni polityków ubiegających się o mandaty posłów, senatorów czy radnych w kolejnych wyborach. Podczas kampanii wyborczych, nieważne – parlamentarnych czy lokalnych, zawsze możemy liczyć na miesięczny karnawał bezkarnego obklejania naszych gmin dosłownie czymkolwiek. Kartony wokół latarni? Nie ma sprawy (świetnie się prezentują, zwłaszcza po pierwszym deszczu)! Banery ograniczające widoczność na skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych? Ależ nie ma problemu! Płachty zmieniające urocze, zadrzewione alejki w wysypisko kiczu i tandety? Proszę bardzo! I wszystko to w wykonaniu ludzi, od których powinniśmy oczekiwać, aby świecili przykładem poszanowania prawa i postawy obywatelskiej.

Kandydat Jacek Wiśniewski zarzuca Zdzisławowi Sipierze rozwieszanie swoich materiałów wyborczych bez specjalnych zezwoleń. Nic tylko przyklasnąć. Choć z drugiej strony, ciekaw jestem ilu kandydatów z listy Koalicji Obywatelskiej faktycznie wystarało się o pozwolenia na rozwieszanie banerów w pasie dróg lokalnych. Ilu z nich ma pozwolenie na rozmieszczanie reklam w parkach i na podwórkach osiedli? Jak sprawy się mają w przypadku pozostałych komitetów wyborczych?

To dobrze, że co jakiś czas politycy wytkną sobie oszpecanie polskich gmin materiałami wyborczymi. Trudno jednak uniknąć wrażenia, że częściej niż z troski o dobro krajobrazu, robią to z prymitywnej chęci zapunktowania w oczach wyborców.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Konstanty Chodkowski

Warszawiak z urodzenia, pruszkowiak z wyboru. Były dziennikarz zajmujący się tematyką Europy Wschodniej. Dziś hobbystycznie pisuje o Pruszkowie. Z zawodu programista. Szczęśliwy narzeczony swojej narzeczonej. Właściciel psa.

PROFIL REDAKTORA